Policjanci chwalą się autami marki Cupra Leon Sportstourer VZ, które zasiliły flotę pościgowych aut wielkopolskiej drogówki. O ile mówią o mocy, napędzie i walce z piratami drogowymi, to o wideorejestratorach zbyt wiele nie wspomianją . Tymczasem to one decydują o pomiarze prędkości – a ten wciąż bywa obarczony błędem.

  • Wielkopolska drogówka odebrała dziewięć nowych nieoznakowanych pojazdów.
  • Radiowozy z kamerami znów wywołują dyskusję o błędach pomiaru.
  • Eksperci wskazują na poważne braki sprzętu.

Drogówka coraz częściej stawia na radiowozy z kamerami. Szybkie auta mają robić wrażenie, ale o wyniku kontroli decyduje przede wszystkim elektronika zamontowana w środku. Policyjny wideorejestrator pełni rolę prędkościomierza kontrolnego i mimo wprowadzonych zmian wciąż nie daje stuprocentowej pewności pomiaru.

Nowe radiowozy z kamerami – szybkie auta do nagrywania

Wielkopolska policja odebrała dziewięć nieoznakowanych Cupr Leon Sportstourer VZ. Pięć aut kupił Urząd Marszałkowski w Poznaniu, a pozostałe trafiły do policji dzięki wsparciu samorządów i budżetu komend.

Cupry będą używane przez grupę SPEED, która odpowiada za walkę z najpoważniejszymi wykroczeniami. Trzy auta zostają w Poznaniu. Pozostałe jadą do Kalisza, Gniezna, Nowego Tomyśla, Piły, Leszna i Gostynia.

To jedne z najmocniejszych aut w policyjnej flocie. Mają 333 KM, napęd na cztery koła, skrzynię DSG i wzmocnione hamulce. Koszt jednego egzemplarza to 387 tys. zł. Policja liczy, że nowe radiowozy pozwolą szybciej poskromić piratów drogowych, zwłaszcza tych, którzy znacznie przekraczają limity prędkości.

wideorejestrator Cupra Leon
Nowe nieoznakowane Cupry trafiły do grupy SPEED i będą nagrywać wykroczenia za pomocą wideorejestratorów. | Zdjęcie: Policja Wielkopolska

Dlaczego policja nie chwali się sprzętem pomiarowym?

Cupry robią wrażenie. Jednak najważniejszy jest wideorejestrator zamontowany na pokładzie. To urządzenie rejestruje obraz i liczy średnią prędkość. Robi to na podstawie czasu i drogi, którą pokonuje policyjny radiowóz. Aby pomiar był prawidłowy, policjant musi utrzymać stałą odległość do kontrolowanego auta. Producent zaleca 50 m przy 50 km/h i 100 m przy wyższych prędkościach.

Problem polega na tym, że urządzenie nie ma żadnego systemu, który weryfikuje tę odległość. Nie ma laserowego pomiaru, radaru ani czujników. Wszystko zależy od oceny policjanta. Funkcjonariusz patrzy, czy auto na nagraniu zachowuje ten sam rozmiar na początku i na końcu odcinka. Jeśli pojazd „rośnie”, radiowóz się zbliża, a pomiar może być zawyżony. Jeśli „maleje”, wynik może być zaniżony.

Policjanci nie widzą w tym problemu. Argumentują, że sprzęt ma zatwierdzenie Głównego Urzędu Miar, więc działa zgodnie z przepisami. Jednak kierowcy i eksperci zwracają uwagę, że brak kontroli dystansu to poważna wada systemu.

Najnowsza wersja Videorapid 2A ma jedną zmianę. System umożliwia nałożenie na pojazd białej ramki. Auto nie powinno z niej wychodzić i nie powinno się powiększać. Zablokowano też zoom, by nagrania nie dało się łatwo zmanipulować. To jednak jedyna modyfikacja. Laserowego pomiaru odległości nadal nie ma.

videorapid 2a zurad ramka pomiar
Wciąż radiowozy z kamerami są używane do pomiaru prędkości, choć taka metoda jest obarczona dużym ryzykiem błędu. | Zdjęcia: KPP Mława

Radiowozy z kamerami – jak się bronić?

Przed przyjęciem mandatu warto obejrzeć nagranie. Policjant ma obowiązek je pokazać. Trzeba zwrócić uwagę na wielkość pojazdu na początku i na końcu pomiaru. Jeśli auto wyraźnie rośnie albo wychodzi poza ramkę, warto rozważyć odmowę przyjęcia mandatu.

To szczególnie ważne, gdy pomiar wykonano z dużej odległości. Na małym, siedmiocalowym ekranie w radiowozie łatwo przeoczyć szczegóły. Lepiej poprosić o powtórkę nagrania i sprawdzić uważnie cały odcinek pomiarowy.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również