Samochody bez kierowców: plany i rzeczywistość. Kiedy będzie można zdrzemnąć się podczas jazdy?

Krzysztof Kaźmierczak

Samochody autonomiczne przestają być wizją przyszłości. Tesla chce sprzedawać auta bez kierownicy, Volvo rozwija autonomię z Nvidią, a przepisy powoli doganiają technologię. Kiedy kierowca stanie się zbędny na dobre?
- Tesla zapowiada koniec samochodów projektowanych do samodzielnego prowadzenia.
- Volvo i Nvidia pracują nad autonomiczną jazdą od drzwi do drzwi.
- Kiedy autonomiczne samochody pojawią się na polskich drogach?
Jeszcze kilkanaście lat temu samochody autonomiczne były jednym z ulubionych tematów twórców filmów science fiction. Dzisiaj trudno znaleźć producenta, który nie pracowałby nad rozwiązaniami pozwalającymi ograniczyć udział człowieka w prowadzeniu auta. Co więcej, niektórzy otwarcie zapowiadają, że kierowca w przyszłości w ogóle nie będzie potrzebny.
I nie chodzi już wyłącznie o samochody, które potrafią samodzielnie utrzymywać pas ruchu, zachowywać odległość od poprzedzającego pojazdu czy parkować. Mówimy o autach, do których wsiadamy, podajemy adres i zajmujemy się własnymi sprawami. Samochód ma nas dowieźć na miejsce, a następnie samodzielnie znaleźć parking.
Czy to rzeczywiście możliwe? Najnowsze zapowiedzi Tesli i Volvo pokazują, że producenci traktują taki scenariusz bardzo poważnie. Pozostaje jednak pytanie, kiedy technologia będzie gotowa, a przede wszystkim, kiedy pozwolą na nią przepisy.
Ostatni samochód dla kierowcy
Elon Musk od lat przekonuje, że przyszłość motoryzacji należy do samochodów autonomicznych. Jednak jego najnowsza deklaracja idzie znacznie dalej. Szef Tesli zapowiedział, że nowy Roadster będzie ostatnim samochodem marki zaprojektowanym z myślą o samodzielnym prowadzeniu przez człowieka.

To dość zaskakujące stwierdzenie, szczególnie w przypadku producenta, który swoją popularność zbudował między innymi na samochodach oferujących imponujące osiągi. Roadster ma być jednak swego rodzaju pożegnaniem z tradycyjną motoryzacją. Samochodem, którego prowadzenie będzie celem samym w sobie.
Cybercab za chwilę w sprzedaży
Co ciekawe, nie trzeba czekać do premiery Roadstera, żeby zobaczyć, jak Tesla wyobraża sobie przyszłość. Amerykański producent rozwija bowiem Cybercaba, czyli samochód zaprojektowany specjalnie do autonomicznego przewozu pasażerów. W przeciwieństwie do tradycyjnych samochodów Cybercab nie ma kierownicy ani pedałów. Pasażer nie ma więc możliwości przejęcia kontroli w sposób znany z normalnego auta. Całość jazdy ma odbywać się automatycznie.

Problem w tym, że amerykańskie przepisy wciąż stawiają przed takimi konstrukcjami poważne wymagania. Federalna agencja NHTSA bada kwestie zgodności Cybercaba z normami bezpieczeństwa, które powstały przede wszystkim z myślą o samochodach wyposażonych w tradycyjne elementy sterowania. To dobrze pokazuje, na jakim etapie rozwoju znajduje się autonomiczna motoryzacja. Technologia i plany producentów zaczynają wyprzedzać prawo. A samo rozpoczęcie sprzedaży samochodu bez kierownicy nie oznacza jeszcze, że jego właściciel będzie mógł swobodnie korzystać z niego na każdej drodze.
Volvo i Nvidia
Tesla nie jest jednak jedynym producentem, który chce oddać prowadzenie samochodu komputerom. Najnowsze informacje płynące ze Szwecji pokazują, że podobne plany ma Volvo. Producent ogłosił właśnie rozszerzenie współpracy z Nvidią, jednym z najważniejszych przedsiębiorstw rozwijających technologie sztucznej inteligencji. Obie firmy współpracują od 2017 roku, ale teraz zamierzają wejść na zupełnie nowy poziom. Przyszłe modele Volvo mają wykorzystywać oprogramowanie Nvidia Alpamayo, system Halos oraz architekturę Hyperion, łączącą czujniki i komputery odpowiedzialne za autonomiczną jazdę.
Pierwszym krokiem będzie wprowadzenie systemów pozwalających kierowcy oderwać wzrok od drogi. To tak zwany trzeci poziom autonomii. Samochód może wówczas samodzielnie prowadzić w określonych warunkach, ale człowiek nadal musi pozostawać gotowy do przejęcia kontroli na żądanie systemu. Jednak docelowo samochody szwedzkiej marki mają samodzielnie pokonywać całe trasy, również przez zatłoczone centra miast. Kierowca nie będzie musiał obserwować sytuacji drogowej, a pojazd sam znajdzie miejsce parkingowe i zaparkuje.

Kluczową rolę ma odegrać sztuczna inteligencja. Nvidia rozwija rozwiązania, które nie ograniczają się do rozpoznawania przeszkód i reagowania na nie. System ma również analizować sytuację, podejmować decyzje i potrafić wyjaśnić, dlaczego wykonał określony manewr. Kiedy takie Volvo pojawi się na drogach? Producent nie podaje dokładnej daty, ale pierwsze modele wykorzystujące nową technologię mają zadebiutować jeszcze przed końcem obecnej dekady. Nie oznacza to jednak, że od razu zaoferują pełną autonomię. Poszczególne funkcje będą wprowadzane stopniowo.
Pięć poziomów autonomii
Warto w tym miejscu wyjaśnić, czym właściwie jest autonomiczna jazda. Producenci często posługują się tym określeniem, choć możliwości poszczególnych samochodów znacząco się różnią.
Przyjęta klasyfikacja SAE wyróżnia sześć poziomów automatyzacji, oznaczonych cyframi od 0 do 5. Pierwsze trzy dotyczą samochodów, w których za prowadzenie nadal odpowiada człowiek. Dopiero od poziomu 3 możemy mówić o rzeczywistym przejmowaniu zadania prowadzenia przez system.
| Poziom | Co potrafi samochód? |
| 0 | Kierowca wykonuje wszystkie zadania związane z prowadzeniem. |
| 1 | System wspomaga kierowanie lub kontrolowanie prędkości. |
| 2 | Samochód jednocześnie kieruje i kontroluje prędkość, ale człowiek stale nadzoruje jazdę. |
| 3 | System prowadzi w określonych warunkach. Kierowca musi być gotowy do przejęcia kontroli. |
| 4 | Samochód nie potrzebuje kierowcy w granicach swojego obszaru i warunków działania. |
| 5 | Pełna autonomia na wszystkich drogach i w każdych warunkach, w których poradziłby sobie człowiek. |
To bardzo ważne rozróżnienie. Samochód wyposażony w zaawansowany tempomat i system utrzymywania pasa ruchu nie staje się automatycznie pojazdem autonomicznym. Nawet jeśli producent nadaje takiemu rozwiązaniu nazwę sugerującą samodzielne prowadzenie.
Co ciekawe, poziom 4 nie oznacza konieczności osiągnięcia poziomu 5. Autonomiczna taksówka może doskonale radzić sobie na ulicach konkretnego miasta, ale nie być przystosowana do jazdy w każdych warunkach pogodowych czy po wszystkich drogach świata.
Lidar: najważniejszy element?
Jeszcze niedawno symbolem nowoczesnego samochodu był ogromny ekran, cyfrowy kokpit albo brak tradycyjnych przycisków. Tymczasem w Chinach coraz większą rolę w wyposażeniu aut odgrywają technologie pozwalające im obserwować otoczenie. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jest lidar, czyli urządzenie wykorzystujące światło lasera do pomiaru odległości od otaczających obiektów. Dzięki niemu samochód może tworzyć bardzo dokładny, trójwymiarowy obraz swojego otoczenia.

W wielu chińskich modelach lidar montowany jest w charakterystycznej obudowie na dachu, nad przednią szybą. Takie rozwiązanie stało się wręcz wizualnym wyróżnikiem zaawansowanych technologicznie samochodów. Można powiedzieć, że dzisiaj w Chinach jednym z największych powodów do motoryzacyjnego szpanu jest właśnie lidar na dachu.
Oczywiście samo posiadanie tego urządzenia nie oznacza jeszcze, że samochód potrafi jeździć autonomicznie. Lidar dostarcza danych, ale potrzebne są również kamery, inne czujniki, odpowiednio wydajne komputery oraz oprogramowanie zdolne do interpretowania sytuacji drogowej.
Brakujący element
W tym wszystkim niezwykle istotny jest rozwój sztucznej inteligencji. I nie chodzi wyłącznie o systemy odpowiedzialne za prowadzenie samochodu. AI zaczyna zmieniać również sposób, w jaki komunikujemy się z pojazdem.
Niedawno poruszaliśmy temat przyszłości fizycznych przycisków w samochodach. Przez ostatnie lata producenci zastępowali je ekranami, a kierowcy coraz częściej narzekali na skomplikowaną obsługę podstawowych funkcji. Tymczasem rozwiązanie tego problemu może przyjść z zupełnie innej strony. Nowoczesne systemy oparte na sztucznej inteligencji pozwalają już prowadzić z samochodem naturalną rozmowę. Nie trzeba zapamiętywać konkretnych komend ani wypowiadać ich w ściśle określony sposób.

Oczywiście rozumienie ludzkiej mowy i bezpieczne prowadzenie samochodu to dwa zupełnie różne wyzwania. Jednak oba korzystają z postępu w dziedzinie sztucznej inteligencji. Skoro samochód zaczyna rozumieć, czego od niego oczekujemy, naturalnym kolejnym krokiem wydaje się możliwość wydania mu znacznie bardziej skomplikowanego polecenia. Na przykład: zawieź mnie do pracy.
Polska zmienia przepisy
A jak wygląda sytuacja w Polsce? Tutaj również zachodzą zmiany, choć trudno mówić o rewolucji. Od 24 czerwca 2026 roku obowiązują nowe przepisy dotyczące testowania pojazdów autonomicznych na drogach publicznych. Najważniejsza zmiana polega na uproszczeniu procedury uzyskiwania zgody na prowadzenie badań. Wcześniej właściciel nieruchomości położonej przy planowanej trasie testowej mógł skutecznie zablokować eksperyment, zgłaszając sprzeciw.
Teraz decyzję podejmuje Krajowy Koordynator Prac Badawczych, którego zadania wykonuje Dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Zezwolenie może obejmować obszar maksymalnie pięciu województw i obowiązywać przez trzy lata.

Nie oznacza to jednak, że po polskich ulicach mogą już swobodnie poruszać się samochody bez kierowców. Nowe przepisy dotyczą przede wszystkim prac badawczych. Co więcej, nawet w testowanym pojeździe o wysokim poziomie autonomii musi znajdować się osoba posiadająca odpowiednie uprawnienia i możliwość przejęcia kontroli. Firmy muszą również spełnić szereg wymagań technicznych, przygotować dokumentację oraz wyposażyć samochody w systemy rejestrujące obraz i dźwięk. Maksymalna opłata za zezwolenie może wynieść 40 tys. zł.
Polska zrobiła więc krok w stronę autonomicznej motoryzacji, ale na razie otworzyła szerzej drzwi przede wszystkim dla firm prowadzących badania. Do komercyjnych usług przewozowych bez kierowców wciąż daleka droga.
To kiedy te samochody autonomiczne?
Odpowiedź na to pytanie zależy przede wszystkim od miejsca, w którym mieszkamy, oraz tego, co rozumiemy przez autonomię. W Stanach Zjednoczonych autonomiczne taksówki już przewożą pasażerów, choć tylko na określonych obszarach i na zasadach wynikających z lokalnych przepisów. Tesla chce w najbliższym czasie rozszerzać działalność swojego Cybercaba, a kolejne firmy rozwijają podobne usługi.
W Chinach autonomiczna jazda jest jednym z ważnych kierunków rozwoju nowych technologii motoryzacyjnych. Producenci intensywnie inwestują w czujniki, komputery i oprogramowanie, które mają stopniowo ograniczać konieczność ingerencji kierowcy.

W Europie sytuacja wygląda inaczej. Tutaj większą wagę przywiązuje się do homologacji, bezpieczeństwa i określenia odpowiedzialności za ewentualne zdarzenia drogowe. Rozwiązania trzeciego poziomu autonomii są już technicznie osiągalne, ale ich zastosowanie pozostaje ograniczone do określonych warunków.
Nie bez znaczenia są również koszty. BMW i Mercedes wstrzymały ostatnio część prac nad systemami pozwalającymi kierowcy oderwać wzrok od drogi. Powodem mają być wysokie wydatki oraz niewielkie zainteresowanie klientów. W praktyce oznacza to, że autonomiczne samochody będą pojawiały się stopniowo. Najpierw w wybranych miastach, na konkretnych trasach i w określonych warunkach. Dopiero później technologia będzie rozszerzana na kolejne obszary. Nie ma natomiast wiarygodnej daty, po której wszystkie nowe samochody będą mogły poruszać się bez udziału człowieka. Zapowiedzi producentów należy więc traktować jako deklaracje kierunku rozwoju, a nie gwarancję konkretnego terminu.
Europa ma inne problemy
Nie oznacza to oczywiście, że europejscy producenci zamierzają oddać ten rynek Amerykanom i Chińczykom. Volvo rozwija współpracę z Nvidią, a inni producenci od lat inwestują w systemy automatyzujące prowadzenie samochodu. Problem w tym, że europejska motoryzacja ma obecnie znacznie więcej zmartwień. Chińscy producenci zdobywają kolejne udziały w rynku, a rodzime koncerny mierzą się z rosnącymi kosztami produkcji, problemami z rentownością i koniecznością dostosowywania się do nowych regulacji.
Sytuacja stała się na tyle poważna, że Volkswagen, Stellantis i Renault postanowiły połączyć siły w walce o przyszłość europejskiego przemysłu samochodowego. Trzy koncerny, które na co dzień konkurują ze sobą o klientów, wspólnie zabiegają o zmiany w unijnej polityce przemysłowej.

Trudno o lepszy dowód na skalę problemów, z jakimi mierzy się obecnie Stary Kontynent. Podczas gdy Tesla chce rozpocząć sprzedaż samochodów pozbawionych kierownicy, największe europejskie koncerny zastanawiają się, jak utrzymać konkurencyjność swoich fabryk i powstrzymać ekspansję chińskich marek.
Nie zmienia to jednak kierunku, w którym zmierza motoryzacja. Pełna autonomia wydaje się nieunikniona. I nie chodzi tutaj o niczyje upodobania, przywiązanie do prowadzenia samochodu czy przekonanie, że człowiek zawsze będzie lepszym kierowcą od komputera.
Podsumowanie
Skoro możemy już z samochodem porozmawiać, to dlaczego pewnego dnia nie mielibyśmy po prostu oddać mu kierownicy?
Oferty
Pytanie nie brzmi więc, czy samochody autonomiczne zastąpią tradycyjne pojazdy w części codziennych zastosowań. Znacznie ciekawsze jest to, kiedy nastąpi moment, w którym prowadzenie samochodu przestanie być koniecznością, a stanie się wyłącznie przyjemnością. I czy europejska motoryzacja będzie wówczas jednym z liderów tej zmiany, czy tylko odbiorcą technologii opracowanych w USA i Chinach.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Używane Volvo XC60 II – miliony klientów nie mogą się mylić? Typowe usterki, jaki silnik wybrać

Prawie jak Land Rover, ale za 143 900 zł. Nowy SUV wjeżdża do Polski

Widziałem nowego Volkswagena Tiguana. Najlepsze kryje się w środku

Austria kończy z naklejanymi winietami. Znamy datę i nowe ceny

Jutro rusza akcja Znicz 2026. Policja sprawdzi nie tylko prędkość

Tesla dostała kolejne zgody w Europie. Polska nadal czeka
Ostatnie artykuły
- Używane Volvo XC60 II – miliony klientów nie mogą się mylić? Typowe usterki, jaki silnik wybrać
- Prawie jak Land Rover, ale za 143 900 zł. Nowy SUV wjeżdża do Polski
- Widziałem nowego Volkswagena Tiguana. Najlepsze kryje się w środku
- Austria kończy z naklejanymi winietami. Znamy datę i nowe ceny
- Jutro rusza akcja Znicz 2026. Policja sprawdzi nie tylko prędkość
- Tesla dostała kolejne zgody w Europie. Polska nadal czeka
- Toyota ma plan na spalinówki. Chce zarabiać na nich miliardy
- Za drift i jazdę na jednym kole tracą prawa jazdy. Znamy statystyki
- Leapmotor B05 w Poznaniu. Byliśmy, graliśmy i jeździliśmy
- Skoda Octavia Hybrid ma polskie ceny. Czy jest droższa od Toyoty Corolli?