Kierowcy mają nowy najbardziej pechowy dzień tygodnia. Dane UFG nie pozostawiają złudzeń
Sebastian Sulowski

Po latach piątek przestał być najbardziej „stłuczkowym” dniem tygodnia. Dane UFG pokazują, że szkody komunikacyjne najczęściej zdarzają się teraz w poniedziałki. To jednak nie koniec złych wiadomości – rośnie liczba zgłoszeń i wartość odszkodowań z OC oraz AC, a to może przełożyć się na ceny polis.
- Szkody komunikacyjne najczęściej zgłaszano w poniedziałki, a nie jak wcześniej – w piątki.
- W I kwartale 2026 r. odszkodowania z OC i AC mocno wzrosły.
- Rosnące koszty szkód mogą przełożyć się na wyższe ceny polis dla kierowców.
Zgłoszeń przybywa zarówno z OC, jak i z AC. W dodatku naprawy, części, robocizna i szkody osobowe kosztują coraz więcej. To nie jest problem wyłącznie kierowców, którzy powodują kolizje. Rachunek za droższe odszkodowania prędzej czy później trafia do całego rynku. Paradoks polega na tym, że najbardziej odczuwają go często także ci, którzy jeżdżą bez szkód.
Poniedziałek wyprzedził piątek. To nowy pechowy dzień kierowców
Przez lata to piątek kojarzył się z największą liczbą stłuczek. Koniec tygodnia, powroty z pracy, wyjazdy za miasto i większy pośpiech robiły swoje. Dane UFG za I kwartał 2026 r. pokazują jednak zmianę.
Najwięcej szkód z OC zgłaszano w poniedziałki. Ten dzień odpowiadał za 17,9% wszystkich szkód z obowiązkowego ubezpieczenia. Piątek nadal pozostaje wysoko, ale stracił pierwsze miejsce. Najspokojniejsza okazała się niedziela – tylko 6,6% szkód z OC. Podobnie wygląda sytuacja w AC. W poniedziałki przypadało 19,2% szkód zgłoszonych z autocasco. W niedziele – 8,9%. To pokazuje, że początek tygodnia jest dla kierowców wyjątkowo ryzykowny nie tylko przy klasycznych kolizjach z OC, ale też przy szkodach własnych.

Szkód jest więcej. I coraz więcej kosztują
Najważniejsza informacja z raportu nie dotyczy jednak samego dnia tygodnia. Ubezpieczyciele wypłacili w I kwartale 2026 r. prawie 5,7 mld zł odszkodowań z OC i AC. To o 11,4% więcej niż rok wcześniej.
W samym OC poszkodowani zgłosili ponad 263 tys. szkód. Ubezpieczyciele wypłacili z tego tytułu 3,21 mld zł, w tym ponad 406 mln zł za szkody osobowe. W AC zgłoszeń było blisko 220 tys., a wypłaty sięgnęły 2,48 mld zł.
Widać więc, że szkód przybywa, a ich likwidacja drożeje jeszcze szybciej. Liczba zgłoszeń z OC i AC wzrosła łącznie o 6,9%, ale wartość wypłat już o 11,4%. To oznacza, że przeciętna szkoda staje się coraz cięższa dla ubezpieczycieli.
Droższe naprawy mogą uderzyć w składki
Kierowca, który nie powoduje szkód, może uznać, że te statystyki go nie dotyczą. To błąd. Rynek ubezpieczeń działa jak system naczyń połączonych. Jeśli rosną wypłaty odszkodowań, ubezpieczyciele muszą uwzględnić to w kalkulacji składek.
Najpierw pod lupę trafia historia konkretnego kierowcy. Ubezpieczyciele sprawdzają dane polisowe i szkodowe w bazie UFG. Na tej podstawie oceniają ryzyko i wyliczają ofertę. Kierowca po kolizji zwykle zapłaci więcej, ale wzrost kosztów napraw wpływa też na ogólny poziom cen.
Dlatego bezszkodowa jazda nadal pomaga, ale nie daje pełnej ochrony przed podwyżkami. Składki mogą rosnąć również u osób, które od lat nie miały żadnej stłuczki. W praktyce płacą mniej niż kierowcy szkodowi, ale i tak odczuwają droższe części, robociznę oraz wyższe koszty likwidacji szkód.

AC rośnie szybciej niż OC. Kierowcy częściej chronią własne auto
Dane UFG pokazują też rosnące znaczenie autocasco. Na koniec I kwartału 2026 r. aktywnych było ponad 8,3 mln umów AC. To o 6% więcej niż rok wcześniej. Stosunek polis AC do OC wyniósł 26,7%, co potwierdza dalszy wzrost popularności dobrowolnego ubezpieczenia.
To nie powinno dziwić. Samochody są droższe, części bywają kosztowne, a naprawy po drobnej kolizji potrafią zaskoczyć rachunkiem. Przy nowszym aucie nawet uszkodzony zderzak, reflektor albo radar systemów bezpieczeństwa oznacza wydatek liczony w tysiącach złotych.
Właśnie dlatego coraz więcej kierowców nie chce ryzykować jazdy wyłącznie z OC. AC daje ochronę własnego auta, ale za komfort trzeba zapłacić. A skoro wypłaty z AC wzrosły o 13,8% rok do roku, presja na ceny takich polis również może być mocna.
Warto sprawdzić swoją historię w UFG
UFG przypomina, że kierowca może sprawdzić własną historię ubezpieczeniową. Trzeba zarejestrować się i zalogować w portalu UFG.pl. W bazie znajdują się m.in. informacje o polisach, zgłoszonych szkodach i wypłaconych odszkodowaniach.
To przydatne przed zakupem nowej polisy. Jeśli w historii pojawia się szkoda, warto wiedzieć o niej wcześniej i porównać oferty kilku firm. Różnice w cenach potrafią być duże, bo każdy ubezpieczyciel inaczej ocenia ryzyko.
Na stronie UFG można też bez logowania sprawdzić OC dowolnego pojazdu zarejestrowanego w Polsce. Wystarczy numer rejestracyjny i data. To przydaje się przy zakupie używanego auta albo po kolizji, gdy trzeba upewnić się, że drugi pojazd ma ważną polisę. W 2025 r. z tej usługi skorzystano około 24 mln razy.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu

Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
Ostatnie artykuły
- Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu
- Volkswagen wycenił nowe hybrydy. Na start kusi promocją do 17 tys. zł
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy