Volvo otwiera europejskie fabryki dla chińskich marek? Geely przyspiesza
Mikołaj Adamczuk

Volvo Cars jest gotowe produkować w Europie samochody marek Geely, Zeekr i Lynk & Co. Wszystko dlatego, że koncern Geely chce zwiększać sprzedaż na Starym Kontynencie – i jednocześnie ograniczyć wpływ unijnych ceł na auta produkowane w Chinach.
- Volvo deklaruje gotowość do produkcji modeli marek Geely, Zeekr i Lynk & Co w europejskich zakładach.
- W grę wchodzą fabryki w Szwecji, Belgii oraz nowy zakład na Słowacji.
- Cel: przyspieszenie ekspansji chińskich marek w Europie i lepsze wykorzystanie istniejących mocy produkcyjnych.
Chińskie koncerny motoryzacyjne coraz intensywniej szukają sposobów na zwiększenie produkcji w Europie. Powód jest prosty. Od października 2024 roku Unia Europejska stosuje dodatkowe cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach, a jednocześnie prowadzi działania mające zwiększyć udział lokalnej produkcji w europejskiej motoryzacji.
W tej sytuacji interesującą – choć spodziewaną – propozycję przedstawił prezes Volvo Cars, Hakan Samuelsson. W rozmowie z niemieckim magazynem branżowym Automobilwoche stwierdził, że wykorzystanie europejskich zakładów Volvo przez siostrzane marki koncernu Geely byłoby zarówno możliwe, jak i korzystne.
O jakie fabryki chodzi?
Najbardziej prawdopodobnymi lokalizacjami są trzy europejskie zakłady Volvo. Pierwszym jest fabryka w Torslandzie, od lat będąca jednym z filarów produkcji marki. Drugą lokalizacją pozostaje zakład w Gandawie, który obecnie odpowiada między innymi za produkcję modeli elektrycznych Volvo. Trzecim elementem układanki ma być powstająca fabryka w Koszycach, której uruchomienie planowane jest w 2027 roku.

Samuelsson zaznaczył jednocześnie, że belgijska fabryka musi poprawić swoją konkurencyjność. Według niego wymaga to między innymi obniżenia kosztów energii i pracy, dlatego Volvo prowadzi rozmowy z belgijskim rządem dotyczące warunków funkcjonowania zakładu.
Geely chce wykorzystać to, co już ma
To wszystko pasuje do strategii właściciela Volvo. Zamiast budowy kolejnych fabryk od podstaw, Geely zamierza wykorzystywać już istniejące moce produkcyjne należące do spółek z własnej grupy. Założyciel koncernu, Li Shufu, od dłuższego czasu podkreśla, że światowa branża motoryzacyjna cierpi dziś na nadwyżkę zdolności produkcyjnych, dlatego budowa kolejnych zakładów nie zawsze ma ekonomiczne uzasadnienie.
To podejście odróżnia Geely od części konkurentów. Przykładowo BYD buduje własne fabryki na Węgrzech i w Turcji, natomiast Geely chce w pierwszej kolejności wykorzystać infrastrukturę, którą już dysponuje poprzez Volvo.

Volvo podkreśla swoją niezależność
Mimo zapowiedzi bliższej współpracy Samuelsson zaznacza, że nie oznacza to zacierania granic pomiędzy markami należącymi do grupy. Według prezesa Volvo każda z nich powinna zachować własną tożsamość, pozycjonowanie oraz charakter. Współpraca ma dotyczyć przede wszystkim produkcji, technologii i wykorzystania wspólnych zasobów, a nie tworzenia jednej zunifikowanej marki.
To zresztą kolejny etap zacieśniania współpracy w grupie Geely. W marcu Volvo i Geely podpisały porozumienie, zgodnie z którym Volvo zostanie wyłącznym importerem samochodów marki Lynk & Co na rynku europejskim, wykorzystując własną sieć sprzedaży i serwisów.
Europa staje się polem walki

Rosnące zainteresowanie lokalną produkcją nie jest przypadkowe. Chińskie marki systematycznie zwiększają sprzedaż na Starym Kontynencie. Według danych przytaczanych przez Reutersa, Geely – uwzględniając wszystkie należące do grupy marki – odpowiada już za około 2,5 proc. rejestracji nowych samochodów w Europie i jest największym chińskim producentem na tym rynku.
Jednocześnie Geely zakłada sprzedaż 750 tys. samochodów poza Chinami w 2026 roku, a w kolejnych latach planuje dalsze zwiększanie obecności na rynkach zagranicznych. Wykorzystanie europejskich fabryk z pewnością w tym pomoże. Co na to klienci Volvo? Wszystko zależy od tego, czy da się faktycznie zachować osobne charaktery firm. Fakt, że właścicielem marki ze szwedzkim rodowodem jest Geely, raczej nie cieszy klientów szukających skandynawskiego charakteru.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

„Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych

Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
Ostatnie artykuły
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
- Nowy Mercedes-AMG CLE przyspieszy do 100 km/h zanim wymówisz jego nazwę
- Skoda ma problem z tym SUV-em. Wiemy, jaki będzie następca
- Używane Renault Mégane III – dużo lepsze, niż myślisz! Usterki, opinie, jaki silnik wybrać?
- Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę