Wraki na ulicach – według NIK gminy zwykle działają sprawnie
Sebastian Sulowski

Porzucone samochody to zmora miejskich parkingów. Choć problem wydaje się powszechny, kontrola Najwyższej Izby Kontroli (NIK) przynosi zaskakujące wnioski – samorządy radzą sobie z usuwaniem niechcianych pojazdów. Spośród dziesięciu skontrolowanych urzędów tylko jeden otrzymał negatywną ocenę.
Znalezienie wolnego miejsca parkingowego w mieście to często wyzwanie. Sytuację dodatkowo pogarszają wraki, które potrafią zajmować przestrzeń przez miesiące, a nawet lata. W takich przypadkach najskuteczniejszym rozwiązaniem jest zgłoszenie problemu do straży miejskiej lub policji. Teoretycznie, jeśli samochód stwarza zagrożenie, np. ma wybite szyby lub wycieka z niego płyn, służby powinny działać natychmiast. Jak to wygląda w praktyce? NIK dokładnie to sprawdziła. W niemal połowie badanych przypadków – 47 na 103, urzędom udało się usunąć porzucone auta, choć nie zawsze było to proste.
Wraki na ulicach – policja nie zawsze działa
Kontrolą objęto dziesięć urzędów z Mazowsza. Osiem z nich to miasta bez straży miejskiej (Kobyłka, Marki, Piastów, Pionki, Radzymin, Warka, Zielonka i Sochaczew), a dla porównania sprawdzono też Pułtusk i Siedlce, gdzie taka formacja funkcjonuje.
To rozróżnienie jest kluczowe. Gminy bez własnej straży miejskiej, w kwestii porzuconych pojazdów, są zdane na współpracę z policją. I to właśnie tutaj NIK odnotowała najpoważniejsze zastrzeżenia. Kontrolerzy zauważyli brak odpowiedniej reakcji ze strony policji, która często ignorowała wnioski urzędów o odholowanie pojazdu, odpowiadając, że „pojazd jest prawidłowo zaparkowany i nie stwarza zagrożenia”. Niestety, w wielu takich sytuacjach urzędnicy rezygnowali z dalszych działań, choć mogli ponowić wniosek lub złożyć skargę.

Straż miejska nie zawsze podejmuje działania
Porównanie miast ze strażą miejską wykazało, że jej obecność znacznie usprawnia procedurę usuwania porzuconych aut – urzędy mogą działać autonomicznie. Jednak nawet tam nie obyło się bez problemów. NIK wskazała na brak systematycznego monitorowania ulic pod kątem wraków oraz na przewlekłość działań, co było widoczne na przykładzie Siedlec. Zastrzeżenia budziła również nieskuteczna i opóźniona procedura ustalania właścicieli oraz ich informowania o odholowaniu i przejęciu pojazdu (Siedlce, Pułtusk).
Wraki – kosztowne działanie dla samorządu
W blisko połowie spraw (47 na 103) udało się usunąć porzucone pojazdy – najczęściej po kontakcie z właścicielem lub dzięki interwencji policji. Problemy pojawiały się, gdy właściciela nie dało się ustalić albo nie reagował na wezwania. Wówczas koszty holowania, przechowywania i ewentualnej utylizacji spadały na urząd lub policję. To obciążenie finansowe często zniechęca do dalszych działań.
Co więcej, zdarzały się sytuacje, gdy koszty generowano bez potrzeby. W Markach, po kilku latach, okazało się, że miasto wciąż ponosiło opłaty za przechowywanie pojazdów, których właścicieli nigdy nie ustalono ani nie poinformowano o odholowaniu.
Miasta nie chcą przejmować aut – winne zawiłe przepisy
Dodatkowym utrudnieniem są przepisy. Aby miasto mogło przejąć wrak na własność, musi powiadomić właściciela o planowanym usunięciu pojazdu i jego konsekwencjach. Jeśli auto nie zostanie odebrane w ciągu sześciu miesięcy od odholowania, może zostać przejęte. W praktyce największe trudności sprawia doręczanie zawiadomień osobom mieszkającym poza Unią Europejską. Często osoby figurujące w CEPiK jako właściciele przedstawiają umowy sprzedaży pojazdu cudzoziemcom, zwłaszcza z krajów Europy Wschodniej.

NIK zauważyła również opóźnienia w dalszym postępowaniu wobec odholowanych aut – miasta zwlekały z ich kasacją lub sprzedażą. Głównymi przyczynami były brak danych o właścicielu lub zaniechanie jego powiadomienia.
W trudniejszych przypadkach urzędy bywały bezradne, gdy wraki stały na terenach ogólnodostępnych, ale nienależących do miasta – na przykład na osiedlach czy parkingach kolejowych. Zazwyczaj kończyło się to na poinformowaniu właściciela terenu o problemie. Tymczasem możliwe było zastosowanie przepisów ustawy o odpadach i potraktowanie wraku jako odpadu – tak zrobił tylko jeden urząd, w Pionkach, i to dopiero po rozpoczęciu kontroli NIK.
Gminy kontra wraki – jeden negatywny wyjątek
Podsumowując swoje ustalenia, NIK sformułowała 37 zaleceń dla skontrolowanych gmin i miast. Ostatecznie tylko jeden urząd – w Piastowie – otrzymał negatywną ocenę. W całym okresie objętym kontrolą (2022–2024) oraz do dnia jej zakończenia (20 stycznia 2025 r.) nie podjął żadnych działań, aby usunąć choćby jeden z 36 wraków znajdujących się na terenie miasta.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną