Właściciel marki Xiaomi przerwał wszelkie spekulacje. Ekspansja poza Chiny nastąpi…

Maciej Struk

Szef Xiaomi, które jest obecnie najszybciej rozwijającym się producentem samochodów na świecie, uchylił rąbka tajemnicy na temat ich sprzedaży poza granicami Chin. Nie nastąpi to jednak w 2026 roku, jak donoszono, lecz za 2 lata. Wcześniej ten gigant musi rozwiązać problemy na własnym podwórku.
- Xiaomi szykuje się do sprzedaży poza granicami Państwa Środka.
- Najprawdopodobniej nastąpi to w 2027 roku.
- Chiński producent obecnie zmaga się z ogromnym popytem na swój nowy model – YU7.
Xiaomi, które wręcz z drzwiami weszło do świata motoryzacji, swoją ekspansję poza granice Chin rozpocznie w 2027 roku. Wcześniej różne źródła donosiły o przyszłym roku lub o przełomie 2026 i 2027 roku.
Ale wszelkie spekulacje właśnie uciął Lei Jun – właściciel tego giganta – który poinformował, że samochody Xiaomi będą do kupienia poza Państwem Środka, w tym na 99% również w Polsce, w 2027 roku.
Ta chińska firma rozpoczęła produkcję samochodów w marcu 2024 roku – od modelu SU7. Pomimo braku doświadczenie w świecie motoryzacji, klienci od razu połknęli haczyk. W efekcie do końca grudnia poprzedniego roku nabywców znalazło 140 000 tych aut.

Ale teraz, wraz z premierą drugiego modelu, Xiaomi w Chinach jest na językach wszystkich. Tylko w ciągu trzech minut od ogłoszenia cen, na YU7 skusiło się 200 000 osób. W ciągu doby uzbierało się ich zaś 289 000, z czego 240 000 potwierdziło skierowanie tego SUV-a do produkcji.
Xiaomi ma problem z produkcją
Xiaomi zapewne znacznie szybciej rozpoczęłoby swoją ekspansję na inne rynki, gdyby nie problemy, z jakimi się obecnie boryka. Otóż pierwsza fabryka tego wytwórcy, obliczona na 150 000 aut rocznie, już musiała mocno zwiększyć tempo produkcji. Powstaje tutaj SU7.
Z kolei druga, w której ma być wytwarzane YU7, jeszcze nie rozpoczęła działalności. Także i ona ma zbyt skromną zdolność produkcyjną, wynoszącą 150 000 samochodów rocznie. Z tego względu Xiaomi już zakupiło grunt pod swój trzeci zakład, choć na razie nie potwierdzono, co ma w nim powstawać.

Xiaomi YU7 od początku miało sprzedawać się zdecydowanie lepiej niż SU7. W Chinach stosunek modeli SUV do sedanów wynosi bowiem 3:1. Ale i tak zainteresowanie tym autem mocno przerosło oczekiwania Lei Juna.
TUTAJ przeczytasz, jak jeździ DS No8.
Dwa modele w ofercie
Xiaomi SU7 mierzy 500 cm długości, 196 cm szerokości oraz 145 cm wysokości przy rozstawie osi o wartości 300 cm. Do wyboru są cztery warianty tego samochodu.
Podstawowy ma silnik z tyłu i generuje 299 KM, a na pełnej baterii pokonuje dystans 700 km. Odmiana Pro dysponuje identyczną mocą, ale jednocześnie ma większą akumulator trakcyjny, co przekłada się na zasięg 830 km.

Następnie w ofercie są 664-konny Max (800 km zasięgu) oraz absolutnie niesamowity model Ultra, który ze swoich trzech silników wyciska 1548 KM, a od 0 do 100 km/h rozpędza się w 1,89 s. Cena? Od 215 900 juanów (ok. 109 000 zł) do 814 900 juanów (ok. 410 000 zł).
Xiaomi YU7 ma niemal identyczne długość i szerokość nadwozia, czyli odpowiednio 499 i 197 cm, ale na wysokość mierzy 160 cm. Do wyboru są trzy warianty napędu, z których podstawowy o mocy 315 KM, zapewnia aż 830 km zasięgu.

Następne odmiany to Pro (489 KM, 770 km) oraz Max (681 KM, 760 km). Ceny Xiaomi YU7 startują z pułapu 253 500 juanów, czyli od około 128 000 zł. Max to wydatek 329 900 juanów (ok. 167 000 zł).
Imponująca moc ładowania Xiaomi YU7
Zarówno Xiaomi SU7, jak i YU7 wyróżniają się 800-woltową instalacją elektryczną, zapewniającą niezwykle szybkie ładowanie. Szczególnie pod tym względem imponuje drugi z nich, osiągający pik mocy o wartości, bagatela, 507 kW.
Poza tym oba auta oferują szereg systemów wsparcia, nad którymi czuwają procesory o ogromnej mocy obliczeniowej, a także jakościowe, bardzo nowoczesne oraz obszerne kabiny.

Ciekawostkę stanowi zastosowanie szerokiego i wąskiego ekranu, rozciągającego się pod przednią szybą. Po podobny ma zamiar sięgnąć BMW wraz z wprowadzeniem modeli Neue Klasse.

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy