Kolejny wypadek kierowcy z zakazem prowadzenia. Będzie zaostrzenie przepisów
Sebastian Sulowski

Potrącił pieszego na pasach i uciekł z miejsca zdarzenia. Kiedy sprawcę zatrzymała policja, okazało się, że nie posiada on uprawnień i czeka na wyrok. Po serii podobnych zdarzeń będą zmiany w prawie, które uderzą w osoby ignorujące sądowe zakazy.
Zakaz prowadzenia pojazdów to rodzaj dodatkowej kary, którą dostają kierowcy za spowodowanie przestępstwa lub wykroczenia drogowego, np. za jazdę po alkoholu lub narkotykach. Problem w tym, że zakaz jest nagminnie łamany.
Zakaz prowadzenia pojazdów – wypadek recydywisty
Na warszawskiej Woli kierowca SUV-a w środę rano potrącił pieszego, który przechodził po pasach. Siła uderzenia była ogromna – mężczyzna upadł aż 80 m od zebry. Mimo że przechodzień został poważnie ranny, sprawca nie udzielił mu pomocy i uciekł. Co więcej, próbował go zatrzymać świadek zdarzenia, ale to nie przyniosło skutku. Ofiara wypadku trafiła do szpitala z bardzo ciężkimi obrażeniami, w tym z otwartymi złamaniami.
Sprawcę wypadku udało się odnaleźć już po kilku godzinach. Okazało się, że jest dobrze znany stołecznej drogówce. To 31-letni Tomasz U., były kierowca miejskiego autobusu. W czerwcu 2020 r. prowadzony przez niego pojazd z 40 pasażerami, przebijając bariery, spadł z wiaduktu. Jedna osoba zginęła, a ponad 20 zostało rannych. Okazało się, że kierowca był pod wpływem amfetaminy, a kolejną porcję narkotyków miał ukrytą w szoferce.

Czekał na apelację i jeździł autem
Pod koniec 2022 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał mężczyznę za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym na siedem lat więzienia. Został także wobec niego orzeczony dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok nie jest jednak prawomocny, ponieważ apelację złożyły obie strony procesu – obrońca i prokurator. Oskarżony w dalszej części procesu miał odpowiadać z wolnej stopy.
Policja twierdzi, że w chwili potrącenia pieszego Tomasz U. miał zakaz prowadzenia pojazdów. Jak się okazuje, to już prawdziwa plaga. Mimo że za jazdę po odebraniu uprawnień przez sąd grozi nawet 5 lat więzienia, wielu skazanych nic sobie z tego nie robi. Co więcej, wpadają nie tylko podczas rutynowej kontroli, ale właśnie po spowodowaniu zdarzenia drogowego. Sprawca innego, tym razem śmiertelnego, wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, do którego doszło w ubiegłym miesiącu, miał aż pięć zakazów prowadzenia pojazdów.

Zakaz prowadzenia pojazdów – będzie większy nadzór
Z danych resortu sprawiedliwości wynika, że tylko w ubiegłym roku zakaz prowadzenia pojazdów został złamany przez 16 tys. kierowców. Jednak nieco ponad 4300 trafiło za kratki, większość z nich na kilka miesięcy, maksymalnie na rok. Oczywiście, ilu kierowców wsiada nielegalnie za kierownicę, tego nie wiadomo. Dysponując jednak tylko oficjalnymi danymi, widać, że to spory problem. Biorąc pod uwagę, że co roku zakaz dostaje około 120 tys. kierowców, liczba 16 tys. przyłapanych na jego łamaniu wydaje się dość poważna. Z tego powodu rząd zapowiedział zmiany w prawie, już po wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Obecne zdarzenie przyspieszy prace legislacyjne.
CZYTAJ TEŻ: Nielegalna jazda samochodem – co grozi za jazdę bez uprawnień?
Warto zauważyć, że podnoszenie kary w tym przypadku nic nie pomoże. W 2017 r. za łamanie sądowego zakazu postanowiono zmienić karę z 3 do 5 lat. Teraz ustawodawca chce pójść w inną stronę. Planuje stworzyć system identyfikacji kierowców z orzeczonymi zakazami prowadzenia. Pomysłem jest publiczny rejestr, w którym można sprawdzić, czy dana osoba nie została skazana przez sąd. Ma powstać również baza toczących się postępowań. Obecnie, jeśli sprawy odbywają się w różnych sądach, te nic nie wiedzą, póki nie zapadnie prawomocny wyrok. Tymczasem może to mieć kolosalny wpływ na ocenę oskarżonego oraz wysokość kary.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu

Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
Ostatnie artykuły
- Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu
- Volkswagen wycenił nowe hybrydy. Na start kusi promocją do 17 tys. zł
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy