Poseł Łukasz Litewka zginął pod kołami samochodu, którego kierowca mógł zasłabnąć lub zwyczajnie zasnąć. Nagła utrata świadomości nie zawsze oznacza niewinność. Sprawdź, kiedy sąd uznaje taki przypadek za tragiczny zbieg okoliczności, a kiedy widzi podstawy do ukarania sprawcy.

  • Chwila utraty kontroli nad autem nie zawsze oznacza brak odpowiedzialności.
  • Zaśnięcie za kierownicą zwykle jest traktowane jako zdarzenie, które można było przewidzieć.
  • Inaczej oceniane są przypadki nagłego omdlenia albo utraty przytomności z powodów zdrowotnych.

Odpowiedzialność za wypadek drogowy opiera się na winie, ale chwilowa niedyspozycja nie zamyka sprawy. Dużo zależy od tego, co da się udowodnić i czy kierowca mógł przewidzieć zagrożenie. W takich sprawach często decydują szczegóły: wcześniejsze objawy, stan zdrowia, brak reakcji przed zderzeniem albo historia leczenia.

Tragedia w Dąbrowie Górniczej. Śledczy badają kilka wersji

Do śmiertelnego wypadku doszło na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Według wstępnych ustaleń 57-letni kierowca Mitsubishi zjechał na przeciwległy pas i uderzył w rower, którym jechał poseł Łukasz Litewka. Policja wskazała trzy najbardziej prawdopodobne scenariusze: zaśnięcie, zasłabnięcie albo chwilową utratę przytomności.

Na tym etapie nie ma jeszcze jednej, pewnej odpowiedzi. Kierowca był trzeźwy w badaniu alkomatem, ale zabezpieczono też materiał do dalszych analiz. W takich sprawach samo tłumaczenie kierowcy zwykle nie wystarcza. Liczą się także ślady hamowania, nagrania, zeznania świadków i to, czy przed zderzeniem pojawiła się jakakolwiek reakcja obronna.

wypadek poseł Litewka samochód
Policja bada okoliczności tragicznego wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. Według wstępnych ustaleń kierowca mógł zasłabnąć, zasnąć albo na chwilę stracić przytomność. | Zdjęcie: Policja Śląska

Zaśnięcie za kierownicą zwykle nie chroni przed odpowiedzialnością

Jeśli przyczyną było zwykłe zaśnięcie, sytuacja kierowcy jest bardzo trudna. Sądy od lat przyjmują, że zmęczenie i ryzyko zaśnięcia należą do zjawisk przewidywalnych. Senność nie pojawia się znikąd. Wcześniej zwykle pojawiają się objawy: spadek koncentracji, znużenie, osłabienie, problemy z utrzymaniem uwagi.

To właśnie dlatego samo stwierdzenie, że ktoś „przysnął”, nie wyłącza winy. Przeciwnie, często prowadzi do wniosku, że doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Kierowanie po nieprzespanej nocy, w złej kondycji albo mimo wyraźnych objawów zmęczenia może zostać uznane za zawinione. Krótko mówiąc: zaśnięcie za kierownicą najczęściej nie ratuje przed odpowiedzialnością.

Choroba może zmienić ocenę, ale nie zawsze

Inaczej wygląda sprawa, gdy za kierownicą doszło do omdlenia albo utraty przytomności z powodu choroby. Tu najważniejsze pytanie brzmi, czy sprawca wiedział o swoim problemie zdrowotnym albo przynajmniej powinien był brać go pod uwagę. Jeśli wcześniej zdarzały się podobne incydenty, pojawiały się objawy, lekarz ostrzegał przed jazdą albo kierowca ignorował leczenie, sąd może uznać, że ryzyko było przewidywalne. Wtedy odpowiedzialność nadal pozostaje realna. Taka osoba wsiada za kierownicę już ze świadomością zagrożenia.

Jeśli jednak utrata przytomności nastąpiła nagle, po raz pierwszy i bez wcześniejszej wiedzy o chorobie, ocena może być inna. Właśnie taki wyjątek dopuszcza orzecznictwo. Sąd może uznać, że kierowca nie miał możliwości przewidzenia zdarzenia, więc nie da się przypisać mu winy. To jednak nie dzieje się automatycznie. Potrzebne są mocne dowody medyczne i opinie biegłych.

kajdanki sąd akta sprawy
Zaśnięcie za kierownicą albo nagłe zasłabnięcie nie zawsze zwalnia z odpowiedzialności za skutki wypadku. | Zdjęcie: GettyImages

Cukrzyca dobrze pokazuje, że takie sprawy nie są proste

Dobrym przykładem jest cukrzyca. Sama choroba nie oznacza jeszcze ani automatycznej winy, ani automatycznej niewinności. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Jeśli kierowca lekceważy zalecenia, nie kontroluje stanu zdrowia albo ignoruje objawy, jego pozycja procesowa wyraźnie się pogarsza.

Z drugiej strony zdarzają się sprawy, w których nie da się jednoznacznie wykazać, że kierowca mógł przewidzieć nagły spadek cukru. Właśnie dlatego w orzecznictwie pojawiają się wyroki uniewinniające. Biegli podkreślają, że nawet przy leczeniu zgodnym z zaleceniami może dojść do nagłej hipoglikemii, a nie każdy epizod daje wyraźne sygnały ostrzegawcze. To pokazuje, że choroba i wypadek nie zawsze tworzą prosty, oczywisty związek.

Omdlenie może oznaczać też problemy z prawem jazdy

Utrata przytomności za kierownicą nie kończy się tylko na sprawie karnej. Może uruchomić również procedurę medyczną dotyczącą uprawnień do prowadzenia pojazdów. Po takim incydencie kierowca może zostać skierowany na dodatkowe badania. Chodzi o ocenę, czy nadal może bezpiecznie prowadzić auto.

W praktyce impulsem bywa informacja od policji, lekarza ze szpitalnej izby przyjęć albo dokumentacja po wypadku. Później znaczenie ma nie tylko sam epizod omdlenia, ale też jego przyczyna, ryzyko nawrotu i to, czy choroba pozostaje pod kontrolą. Lekarz może uznać, że nie ma przeciwwskazań, ale może też ograniczyć czas ważności uprawnień albo skierować na dalszą diagnostykę. To oznacza, że po omdleniu sprawa przenosi się do gabinetu lekarskiego i urzędu.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również