Zderzenie z dzikim zwierzęciem – jak uzyskać odszkodowanie?
Sebastian Sulowski

Zwierzyna leśna również bywa przyczyną uszkodzenia pojazdu. Podpowiadamy, jak i od kogo można uzyskać odszkodowanie.
Policja co roku odnotowuje około 200 wypadków z dziką zwierzyną. Jednak kolizji spowodowanych przez dzika czy sarnę jest około 100 razy więcej. Zderzenie z dzikim zwierzęciem oznacza, dla właściciela spore kłopoty, jeśli ten nie wykupił polisy AC. Warto pamiętać, że w Polsce dziki zwierzyna stanowi własność Skarbu Państwa, ale ten za nią praktycznie nie odpowiada. Nie oznacza to, że kierowca nie ma szans na odszkodowanie z OC. Oto jak walczyć o wyrównanie strat za rozbite auto.
Zderzenie ze zwierzęciem – pierwsze kroki
Tak jak przy wypadku, w którym biorą udział ludzie, mamy obowiązek udzielić pomocy, podobnie jest ze zwierzyną. Ustawa o ochronie zwierząt nakazuje, aby kierowca, który potrącił zwierzę, zawiadomił o tym służby, np. lekarza weterynarii, członka Polskiego Związku Łowieckiego, policję czy straż miejską. Za niedopełnienie tych obowiązków grozi grzywna lub areszt!
Kolejny krok to dokumentacja kolizji. Jeśli na miejscu nie ma policji, trzeba wykonać fotografię miejsca zdarzenia oraz uszkodzenia pojazdu. Przydadzą się dane świadków, jeśli tacy byli lub też nagranie z kamery pokładowej.

Zderzenie z dzikim zwierzęciem – odszkodowanie od koła łowieckiego
Warto pamiętać, że za szkody, do których doszło podczas polowania, odpowiada dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, ale także przedsiębiorca, który organizuje polowania dla cudzoziemców. Ci muszą posiadać polisę OC. Jeżeli więc zwierzę uciekające przed nagonką wpadło pod samochód, to za zniszczenie auta zapłaci ubezpieczyciel polujących. Jest jednak warunek. Musi to być zwierzyna łowna, czyli daniel, dzik, jeleń, sarna. Co zrobić, aby dostać odszkodowanie?
CZYTAJ TEŻ: Odszkodowanie za dziurę w jezdni – od kogo i jak uzyskać?
Pierwszy krok to zgłoszenie się do nadleśnictwa najbliższego miejsca, w którym zwierzę wkroczyło na drogę. Tam trzeba ustalić, które koło łowieckie działa na danym terenie. Mając te dane, należy udać się do wskazanego koła. Należy sprawdzić, czy w czasie kiedy doszło do kolizji, odbywało się polowanie. Jeśli była zorganizowana nagonka, dostaniemy nr polisy OC. Dalsza procedura jest identyczna z likwidacji szkody z klasycznej kolizji drogowej.
Kolizja poza polowaniem – odpowiedzialność drogowców
W przypadku zwierząt, które są pod ochroną np. żubr lub zwierzyny łownej poza polowaniem, za zdarzenia odpowiada zarządca drogi. To właśnie z tego powodu przy autostradach, ale i drogach ekspresowych są ustawiane siatki czy ekrany akustyczne, które mają zapobiegać takim zdarzeniom. Jednak nie wszędzie jest to możliwe i ekonomicznie uzasadnione.

Dość często na terenach leśnych drogowcy ustawiają znak ostrzegawczy „dzikie zwierzęta” (A-18b). Jeśli do zdarzenia doszło na tak oznakowanej trasie, praktycznie nie ma szans na odszkodowanie. Jest to wina kierowcy, który nie zachował należytej ostrożności.
Jeśli jednak znaku nie było, należy zgłosić się do ubezpieczyciela zarządcy drogi. Uwaga! Polisa OC zostanie uruchomiona, jeśli zdołamy udowodnić, że zdarzenie było wynikiem zaniedbań drogowców. Taką przesłanką mogą być rekomendacje od koła łowieckiego czy policji o ustawienie znaku ostrzegawczego, które zostały zignorowanie przez zarządcę. Niestety w praktyce takie sprawy nie są proste i zwykle kończą się w sądzie.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy