Nadchodzące załamanie pogody to dla kierowców nie tylko trudniejsze warunki, ale też większe ryzyko kar. Wiele osób zimą zapomina o podstawowych obowiązkach, a wtedy łatwo o problemy. Dobra wiadomość? Nie wszystkie krążące „zimowe straszaki” są prawdziwe.

  • Sprawdź, za co zimą faktycznie grożą zimowe mandaty.
  • Dowiedz się, które zimowe „przewinienia” to tylko obiegowe mity.
  • Pierwszy śnieg to nie tylko śliska droga, lecz także wyższe ryzyko kar.

Każdej zimy powtarza się ten sam scenariusz, pierwsze opady śniegu zaskakują nie tylko służby, ale też kierowców. W takich warunkach rośnie liczba sytuacji, które mogą skończyć się mandatem. Wystarczy jednak pamiętać o kilku zasadach, by uniknąć kary. Część „pewnych mandatów” to zwykłe mity. Sprawdź, kiedy rzeczywiście możesz mieć kłopoty, a kiedy nic ci nie grozi.

Zimowe mandaty – pamiętaj o odśnieżaniu auta

Jeśli na przedniej lub bocznych szybach zalega śnieg czy szron, kierowca naraża się na poważne kłopoty. Tak przygotowany pojazd uznaje się za niezdolny do jazdy. Kary są wysokie – do 3000 zł i 12 punktów karnych. Brak odśnieżonych reflektorów oznacza 300 zł, a nieczytelne tablice to 500 zł i 8 punktów.

Wielu kierowców pomija dach. To poważny błąd. Warstwa śniegu potrafi spaść na przednią szybę i zasłonić widok, a kawałki lodu mogą trafić w inne auta. Za takie zaniedbanie grożą jedne z najwyższych kar – nawet 6000 zł.

młoda kobieta odśnieża samochód na parkingu
Brak odśnieżania auta niemal zawsze kończy się karą. Zimowe mandaty nie dotyczą jednak braku skrobaczki czy szczotki. | Zdjęcie: GettyImages

Zimowe mandaty – nie ma kary za brak skrobaczki

Przepisy nie wymagają wożenia skrobaczki, szczotki czy zimowego płynu. Jest jednak art. 66 Kodeksu drogowego, który mówi jasno: auto musi być utrzymane tak, by nie stwarzało zagrożenia. Kierowca ma mieć dobrą widoczność i możliwość bezpiecznej obsługi pojazdu.

W praktyce oznacza to obowiązek odśnieżenia i odszronienia samochodu przed jazdą. Czym to zostanie zrobione? To zależy od użytkownika pojazdu. Skrobaczka nie jest wymagana, ale zimą zwykle okazuje się po prostu niezbędna.

Rozgrzewanie auta na parkingu – można czy nie?

Rozgrzewanie silnika na postoju nie przynosi większych korzyści. Silnik szybciej osiąga optymalną temperaturę podczas spokojnej jazdy. Najlepiej oczyścić szyby i od razu ruszyć. Tego wymagają przepisy. Silnik może pracować na postoju tylko przez minutę. Jeśli kierowca przekroczy ten czas, grozi mu 100 zł mandatu. Gdy pojazd dodatkowo kopci lub hałasuje, kara może wzrosnąć do 300 zł. Punktów karnych nie ma.

W praktyce mandat nie zawsze może zostać wystawiony. Policja może ukarać tylko wtedy, gdy pojazd stoi na drodze publicznej, w strefie ruchu lub strefie zamieszkania. Osiedlowe parkingi są w większości drogami wewnętrznymi, więc przepisy o postoju z włączonym silnikiem tam nie obowiązują. W takich miejscach odśnieżanie przy pracującym silniku nie kończy się karą.

wypadek stłuczka kolizja
W pierwszych dniach zimy liczba stłuczek wyraźnie rośnie. Z pozoru drobne zderzenia zwykle kończą się niewielkimi szkodami, ale dla sprawcy oznaczają spore wydatki. | Zdjęcie: GettyImages

Zimowe mandaty – zwykle za stłuczkę

Pierwszy śnieg lub marznący deszcz prawie zawsze zwiększa liczbę kolizji. Kierowcy zapominają, że zimą droga hamowania wydłuża się nawet kilkakrotnie. Najczęściej dochodzi do klasycznych najechań na tył. Szkody bywają niewielkie, ale konsekwencje finansowe – już nie.

Mandat za spowodowanie kolizji zaczyna się od 1000 zł. Do tego mogą dojść kolejne kary, np. za niedostosowanie prędkości czy brak dystansu. W praktyce można zapłacić nawet 6000 zł. Sprawca dostaje też 6 punktów karnych. Kolejne mogą wpaść za inne błędy, które przyczyniły się do zdarzenia. Do tego dochodzi wyższa składka OC przy kolejnym odnowieniu polisy. Ubezpieczyciele widzą zarówno historię szkód, jak i punkty karne, bo mają do takich danych dostęp.

Warto też pamiętać, że choć utrzymanie dróg należy do zarządcy, to odpowiedzialność za jazdę spoczywa na kierowcy. Jeśli dojdzie do kolizji na nieodśnieżonej jezdni, to właśnie on będzie rozliczany z jej skutków.

Obowiązkowe opony zimowe – to jedynie mit

Zimowe opony realnie poprawiają bezpieczeństwo, jednak w Polsce nadal nie ma obowiązku ich stosowania. Brak „zimówek” nie grozi mandatem. To oznacza także, że w przypadku OC ubezpieczyciel nie może odmówić wypłaty. Nawet jazda na zużytych oponach nie blokuje polisy. Jednak za granicą mandat jest możliwy. TUTAJ poznasz wymogi w innych krajach.

W autocasco firmy mają własne zasady, ale rzadko stosują je w taki sposób, by karać za brak zimowych opon. Mogą obniżyć wypłatę tylko wtedy, gdy uznają, że kierowca rażąco zaniedbał obowiązki. W praktyce trudno to zastosować, skoro w Polsce nie ma obowiązku wymiany opon na zimowe.

znak zima
Na zasypanych drogach znaki – zwłaszcza poziome – często znikają pod śniegiem. To utrudnia jazdę, ale w niektórych sytuacjach pozwala uniknąć mandatu. | Zdjęcie: GettyImages

Zimowe mandaty – śnieg ogranicza nakładanie kar

Śnieg potrafi czasem pomóc uniknąć kary. Jeśli znak jest całkowicie zasypany, kierowca nie musi się do niego stosować. Wyjątek stanowią te o jednoznacznym kształcie, takie jak „STOP”, „ustąp pierwszeństwa” czy „droga z pierwszeństwem”. Ich kontur wystarczy, by kierowca wiedział, jak należy się zachować. Gdy śnieg zasypie linie na jezdni, ich brak nie oznacza dowolnej jazdy, ale też nie może być podstawą do ukarania. Kierowca musi przewidywać przebieg pasa i obserwować ruch.

Czasem śnieg pozwala także uniknąć kary za parkowanie na trawniku. Jeśli ten jest całkowicie przykryty, strażnicy miejscy często odstępują od mandatu, bo nie da się ocenić, czy kierowca faktycznie niszczy zieleń. Po prostu warstwa śniegu nie pozostawia śladów.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również