5 lutego 2026

Pierwszy dzień nowych przepisów i od razu wyrok. Sąd nie miał litości

kierowca zatrzymany kajdanki sąd
Zdjęcie: Policja Wielkopolska

Nowe przepisy miały odstraszać – i zadziałały natychmiast. W dniu ich wejścia w życie zapadł pierwszy wyrok za jazdę mimo sądowego zakazu. Sąd orzekł dożywotni zakaz prowadzenia i wysoką karę finansową. To sygnał dla wszystkich kierowców: pobłażania już nie będzie.

  • Pierwszy wyrok zapadł w dniu wejścia nowych przepisów.
  • Kierowca dostał dożywotni zakaz prowadzenia i karę finansową.
  • Jazda mimo zakazu to dziś realne ryzyko więzienia i konfiskaty auta.

Nad ranem 29 stycznia 2026 r., dokładnie w dniu wejścia w życie zaostrzonych przepisów, policjanci z Poznania zatrzymali 40-letniego mieszkańca gminy Swarzędz. Mężczyzna prowadził Audi A6, które zwracało uwagę fatalnym stanem technicznym.

Rozbita przednia szyba, urwany zderzak, uszkodzona lampa oraz wybite szyby po stronie kierowcy i z tyłu pojazdu — funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że muszą zatrzymać auto do kontroli.

Po sprawdzeniu w policyjnych systemach wyszło na jaw, że kierowca miał dwa aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, a jego uprawnienia zostały wcześniej cofnięte decyzją starosty. W praktyce nie miał prawa prowadzić żadnego auta.

Samochód trafił na parking strzeżony, a kierowca dostał 2500 zł mandatu za skrajnie zły stan techniczny pojazdu. Sprawa została skierowana do sądu w trybie przyspieszonym.

Wyrok bez litości. Pierwszy taki po zmianie prawa

Sąd orzekł wobec kierowcy:

  • dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów
  • 1,5 roku prac społecznych
  • 10 tys. zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej

To pierwszy wyrok w Poznaniu wydany już na podstawie nowych przepisów. I jeden z pierwszych w kraju, który pokazuje, że zapowiadane zaostrzenie prawa nie było tylko straszakiem.

Koniec pobłażania dla jazdy „na zakazie” – teraz zawsze więzienie

Od 29 stycznia 2026 r. złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów to przestępstwo, za które grozi nawet do 5 lat więzienia. W praktyce kończy się era grzywien i kolejnych, często ignorowanych zakazów.

Kluczowa zmiana: kara pozbawienia wolności co do zasady nie będzie zawieszana. Zawieszenie ma być możliwe tylko w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach.

Zmienił się również sposób liczenia zakazów. Kolejne orzeczenia nie „nachodzą” już na siebie — dopiero wykonanie jednego uruchamia bieg następnego. To realnie wydłuża czas wykluczenia sprawcy z ruchu drogowego.

Konfiskata auta i gigantyczne kary finansowe

Nowe przepisy dają sądom także narzędzie, które ma szczególnie odstraszać — konfiskatę pojazdu.
Jeśli sprawca nie jest wyłącznym właścicielem auta, sąd może orzec nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa od 5 tys. do nawet 500 tys. zł.

W grę wchodzi również:

  • dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów
  • obowiązkowe świadczenie na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym w wysokości od 10 do 60 tys. zł

To nie koniec zmian. Prawo uderza szerzej

Zaostrzone przepisy obejmują także:

  • nielegalne wyścigi
  • tzw. brawurową jazdę, czyli rażące przekroczenie prędkości połączone z innymi naruszeniami zasad bezpieczeństwa, gdy ktoś zostaje narażony na utratę życia lub zdrowia

W takich przypadkach grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, a sąd może dodatkowo orzec zakaz prowadzenia pojazdów i przepadek auta.

Jeszcze surowsze kary przewidziano za:

  • śmiertelne wypadki podczas wyścigów
  • poważne wypadki spowodowane przy rażącej prędkości
  • spowodowanie ciężkiego wypadku mimo sądowego zakazu prowadzenia

Tu zagrożenie wynosi od 1 do 10 lat więzienia.

Osobny pakiet dotyczy driftu i jazdy na jednym kole. Od końca marca 2026 r. będą to wykroczenia zagrożone wysokimi grzywnami oraz możliwością czasowej utraty prawa jazdy.

Dlaczego ten wyrok jest ważny

Ten przypadek pokazuje jedno: nowe przepisy nie są martwe. Sąd sięgnął po maksymalnie dotkliwe środki już pierwszego dnia ich obowiązywania. Dla kierowców ignorujących zakazy to wyraźny sygnał — ryzyko jest dziś realne, a konsekwencje mogą być nieodwracalne.