Pierwszy dzień nowych przepisów i od razu wyrok. Sąd nie miał litości

Nowe przepisy miały odstraszać – i zadziałały natychmiast. W dniu ich wejścia w życie zapadł pierwszy wyrok za jazdę mimo sądowego zakazu. Sąd orzekł dożywotni zakaz prowadzenia i wysoką karę finansową. To sygnał dla wszystkich kierowców: pobłażania już nie będzie.
- Pierwszy wyrok zapadł w dniu wejścia nowych przepisów.
- Kierowca dostał dożywotni zakaz prowadzenia i karę finansową.
- Jazda mimo zakazu to dziś realne ryzyko więzienia i konfiskaty auta.
Nad ranem 29 stycznia 2026 r., dokładnie w dniu wejścia w życie zaostrzonych przepisów, policjanci z Poznania zatrzymali 40-letniego mieszkańca gminy Swarzędz. Mężczyzna prowadził Audi A6, które zwracało uwagę fatalnym stanem technicznym.
Rozbita przednia szyba, urwany zderzak, uszkodzona lampa oraz wybite szyby po stronie kierowcy i z tyłu pojazdu — funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że muszą zatrzymać auto do kontroli.
Po sprawdzeniu w policyjnych systemach wyszło na jaw, że kierowca miał dwa aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, a jego uprawnienia zostały wcześniej cofnięte decyzją starosty. W praktyce nie miał prawa prowadzić żadnego auta.
Samochód trafił na parking strzeżony, a kierowca dostał 2500 zł mandatu za skrajnie zły stan techniczny pojazdu. Sprawa została skierowana do sądu w trybie przyspieszonym.
Wyrok bez litości. Pierwszy taki po zmianie prawa
Sąd orzekł wobec kierowcy:
- dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów
- 1,5 roku prac społecznych
- 10 tys. zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej
To pierwszy wyrok w Poznaniu wydany już na podstawie nowych przepisów. I jeden z pierwszych w kraju, który pokazuje, że zapowiadane zaostrzenie prawa nie było tylko straszakiem.
Koniec pobłażania dla jazdy „na zakazie” – teraz zawsze więzienie
Od 29 stycznia 2026 r. złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów to przestępstwo, za które grozi nawet do 5 lat więzienia. W praktyce kończy się era grzywien i kolejnych, często ignorowanych zakazów.
Kluczowa zmiana: kara pozbawienia wolności co do zasady nie będzie zawieszana. Zawieszenie ma być możliwe tylko w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach.
Zmienił się również sposób liczenia zakazów. Kolejne orzeczenia nie „nachodzą” już na siebie — dopiero wykonanie jednego uruchamia bieg następnego. To realnie wydłuża czas wykluczenia sprawcy z ruchu drogowego.
Konfiskata auta i gigantyczne kary finansowe
Nowe przepisy dają sądom także narzędzie, które ma szczególnie odstraszać — konfiskatę pojazdu.
Jeśli sprawca nie jest wyłącznym właścicielem auta, sąd może orzec nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa od 5 tys. do nawet 500 tys. zł.
W grę wchodzi również:
- dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów
- obowiązkowe świadczenie na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym w wysokości od 10 do 60 tys. zł
To nie koniec zmian. Prawo uderza szerzej
Zaostrzone przepisy obejmują także:
- nielegalne wyścigi
- tzw. brawurową jazdę, czyli rażące przekroczenie prędkości połączone z innymi naruszeniami zasad bezpieczeństwa, gdy ktoś zostaje narażony na utratę życia lub zdrowia
W takich przypadkach grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, a sąd może dodatkowo orzec zakaz prowadzenia pojazdów i przepadek auta.
Jeszcze surowsze kary przewidziano za:
- śmiertelne wypadki podczas wyścigów
- poważne wypadki spowodowane przy rażącej prędkości
- spowodowanie ciężkiego wypadku mimo sądowego zakazu prowadzenia
Tu zagrożenie wynosi od 1 do 10 lat więzienia.
Osobny pakiet dotyczy driftu i jazdy na jednym kole. Od końca marca 2026 r. będą to wykroczenia zagrożone wysokimi grzywnami oraz możliwością czasowej utraty prawa jazdy.
Dlaczego ten wyrok jest ważny
Ten przypadek pokazuje jedno: nowe przepisy nie są martwe. Sąd sięgnął po maksymalnie dotkliwe środki już pierwszego dnia ich obowiązywania. Dla kierowców ignorujących zakazy to wyraźny sygnał — ryzyko jest dziś realne, a konsekwencje mogą być nieodwracalne.