Koniec z odkręcaniem tablic przed wizytą w wydziale komunikacji. Od 10 czerwca właściciel, który zachowa dotychczasowy numer rejestracyjny, nie będzie musiał nosić „blach” do urzędu. Jest jednak warunek – z ułatwienia nie każdy skorzysta.

  • Rejestracja auta bez tablic dotyczy zachowania dotychczasowego numeru.
  • Zamiast zdejmowania „blach” wystarczy oświadczenie o ich stanie.
  • Ułatwienie nie obejmie m.in. aut z zagranicy i starych wzorów tablic.

Od 2022 roku kupujący używane auto zarejestrowane w Polsce może zachować dotychczasowy numer. Nie ma znaczenia, czy samochód pochodzi z innego powiatu albo województwa. Tablice muszą być jednak czytelne, nieuszkodzone i zgodne z aktualnym wzorem. Do tej pory pojawiał się absurdalny problem. Właściciel i tak musiał zdjąć tablice z auta, przynieść je do urzędu i po wizycie zamontować ponownie. Od 10 czerwca ten obowiązek znika.

Numer zostawał ten sam, ale tablice i tak trzeba było zdjąć

Do tej pory urząd musiał ponownie zalegalizować tablice. W praktyce oznaczało to naklejenie nowego znaku legalizacyjnego, potocznie nazywanego hologramem. Każdy taki znak ma własny numer seryjny.

Procedura obejmowała także tych właścicieli, którzy nie chcieli nowych numerów. Przy przerejestrowaniu auta kupionego w Polsce trzeba było wyjąć tablice z ramek i przynieść je do okienka. Urzędnik sprawdzał ich stan, naklejał nowe znaki legalizacyjne i oddawał komplet właścicielowi. Dopiero wtedy można było wrócić do samochodu i założyć tablice ponownie.

Na papierze wyglądało to prosto. W praktyce często irytowało. Szczególnie wtedy, gdy tablica siedziała mocno w ramce, zaczepy były kruche, a parking pod urzędem nie zachęcał do majsterkowania przy aucie.

demontaż numerów rejestracyjnych
Dotychczas przy rejestracji pojazdu trzeba było zdjąć tablice i pokazać je w urzędzie, nawet gdy numer zostawał ten sam. Po zmianach nie będzie to już konieczne. | Zdjęcie: GettyImages

Problemem był znak legalizacyjny. Brudna tablica mogła narobić kłopotów

Największy kłopot dotyczył samej legalizacji. Skoro urząd naklejał nowe znaki, tablice musiały być czyste i suche. Brud, sól, piach albo wilgoć mogły sprawić, że znak legalizacyjny nie przyklei się prawidłowo. To nie była drobnostka. Tablica bez ważnego albo czytelnego znaku legalizacyjnego mogła oznaczać problem przy kontroli drogowej lub badaniu technicznym. W skrajnym przypadku kierowca ryzykował zatrzymanie dowodu rejestracyjnego.

Dochodziły też zwykłe kłopoty techniczne. Przy wyjmowaniu tablic pękały ramki. Po ponownym montażu „blacha” potrafiła trzymać się gorzej niż wcześniej. Jeśli odpadła i zginęła, trzeba było wyrabiać wtórnik. Jeszcze więcej zamieszania mieli właściciele trzeciej tablicy na bagażnik rowerowy. Do urzędu trzeba było zabrać cały komplet, o czym wielu kierowców zapominało.

Rejestracja auta bez tablic – od 10 czerwca wystarczy oświadczenie

Nowa procedura kończy noszenie tablic do okienka. Właściciel, który chce zachować dotychczasowy numer, złoży w urzędzie oświadczenie o stanie tablic. Nie trzeba będzie ich demontować, czyścić na szybko ani przewozić w bagażniku. W oświadczeniu właściciel potwierdzi, że tablice:

  • są czytelne
  • nie są uszkodzone
  • są zgodne z aktualnym wzorem
  • mają nieuszkodzone znaki legalizacyjne

To wystarczy, aby urząd nie wymagał ich fizycznego okazania przy okienku. Zmiana ma skrócić wizytę w wydziale komunikacji i usunąć jedną z najbardziej uciążliwych czynności przy rejestracji auta. Nadal trzeba będzie złożyć wniosek i mieć komplet dokumentów, ale sama procedura stanie się prostsza.

Trzeba jednak uważać na treść oświadczenia. Jeśli tablica jest pęknięta, pogięta, nieczytelna albo ma uszkodzony znak legalizacyjny, nie warto udawać, że wszystko jest w porządku. Urząd nie zobaczy tablic przy okienku, ale właściciel odpowiada za to, co podpisuje.

rejestracja
Z tablicami nadal trzeba będzie zgłosić się do urzędu, jeśli dotychczasowe oznaczenia nie spełniają wymogów, są uszkodzone, nieczytelne albo mają zniszczony znak legalizacyjny. | Zdjęcie: GettyImages

Nie każdy zostawi stare numery

Ułatwienie dotyczy przede wszystkim aut już zarejestrowanych w Polsce. Warunek jest prosty: właściciel chce zachować dotychczasowy numer, a tablice spełniają wymagania. Nowych zasad nie da się zastosować, gdy:

  • auto zostało sprowadzone z zagranicy
  • właściciel zamawia tablice indywidualne
  • tablice są zniszczone, pogięte, nieczytelne albo odbarwione
  • znak legalizacyjny jest uszkodzony
  • pojazd ma stare wzory tablic, np. czarne tablice albo białe z flagą Polski zamiast unijnego eurobandu

W takich przypadkach urząd wyda nowe oznaczenia. Prostsza procedura działa tylko wtedy, gdy dotychczasowe tablice można legalnie zostawić na aucie.

nowe auto zaczep ciągnięcie
Przed rejestracją nowego auta z fabrycznym hakiem nie będzie już potrzebna wizyta w SKP. Warunek, informacja o urządzeniu do ciągnięcia przyczep wynika z dokumentów pojazdu. | Zdjęcie: GettyImages

Nowe auto z fabrycznym hakiem bez wizyty w SKP

Zmiany obejmują nie tylko tablice. Od 10 czerwca kupujący nowe auto z fabrycznie zamontowanym hakiem holowniczym nie musi jechać na dodatkowe badanie techniczne tylko po wpis „HAK” do dowodu rejestracyjnego. Do tej pory urząd wymagał zaświadczenia ze stacji kontroli pojazdów, nawet gdy hak zamontował producent. Po zmianach wystarczą dane homologacyjne i dokumenty pojazdu.

Wizyta w SKP nadal będzie potrzebna, jeśli hak zamontowano później, już po zakupie auta. To nadal klasyczna zmiana konstrukcyjna wymagająca potwierdzenia przez diagnostę.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również