Czy Tesla może się skończyć? Były szef Sellantisa sugeruje taki scenariusz

Były prezes koncernu Stellantis, Carlos Tavares, wraca z kontrowersyjnymi prognozami. Tym razem dotyczą one przyszłości Tesli.
• Carlos Tavares prognozuje, że za 10 lat Tesla może przestać istnieć.
• Głównym zagrożeniem dla amerykańskiej marki ma być dynamiczny rozwój i ekspansja chińskich producentów elektryków, takich jak BYD.
• Mimo zagrożeń, Tesla posiada silne atuty.
Carlos Tavares był pierwszym szefem koncernu Stellantis. Portugalski menedżer wsławił się bardzo medialnym stylem zarządzania. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że posada na szczycie koncernu uczyniła go celebrytą z branży motoryzacyjnej.
Era Tavaresa naznaczona była między innymi chęcią do cięcia kosztów i – poniekąd – pewnym faworyzowaniem Europy. Jednak nie wszyscy byli zadowoleni z decyzji podejmowanych przez Portugalczyka. Dość powiedzieć, że Carlos Tavares w grudniu ubiegłego roku w nieco zaskakujących okolicznościach zrezygnował ze stanowiska prezesa Stellantisa.
Abdykacja z roli głównodowodzącego koncernem sprawiła, że przez pewien czas w mediach nie było żadnych sensacji bazujących na – często bardzo kontrowersyjnych – wypowiedziach Tavaresa. Ostatnio to jednak uległo zmianie. Po okresie względnej ciszy Portugalczyk postanowił przerwać milczenie.
Szokująca prognoza dla Tesli
Niedawno Tavares stwierdził, iż koncern Stellantis nie przetrwa, a okoliczności jego odejścia z firmy były inne niż sądzono. Okazuje się, że nie był to koniec kontrowersyjnych wypowiedzi Portugalczyka. Tym razem Carlos Tavares zwiastuje upadek amerykańskiej Tesli. W niedawnym wywiadzie dla Les Echos stwierdził, że za 10 lat Tesla może już nie istnieć. Dlaczego?
Tavares upatruje potwierdzenia dla swojej tezy w szybkim rozwoju rynku pojazdów elektrycznych w Chinach. Giganci tacy jak BYD zyskują na popularności dzięki skutecznemu połączeniu efektu skali, wydajnej produkcji oraz dobrej organizacji łańcucha dostaw. Zdaniem byłego prezesa Stellantisa grozi to podważeniem fundamentów zachodnich producentów, zmuszając ich do gruntownego przemyślenia swoich strategii biznesowych.
Tesla jest szczególnie narażona na skutki chińskiej ekspansji, gdyż okupuje tylko sektor aut elektrycznych. Sektor, w którym Chińczycy są coraz bardziej konkurencyjni. Istnieje także niewiadoma dotycząca Elona Muska. Zdaniem Tavaresa jego zaangażowanie w inne projekty może mieć negatywny wpływ na Teslę.
Wyzwania i szanse Tesli
Sytuacja pomiędzy chińskimi konkurentami a Teslą jest interesująca i bardzo złożona. Należy przypomnieć, że Tesla wyjątkowo otrzymała od chińskich władz pozwolenie na samodzielne działanie w Chinach. Prawie wszyscy pozostali producenci samochodów musieli zakładać w Państwie Środka spółki joint venture.
Mówi się, że decyzja ta była podyktowana luźnym stosunkiem Muska do spraw patentów technologicznych rozwijanych przez Teslę. Dzięki otwarciu się na Teslę Chińczycy mogli dokonać bardzo szybkiego postępu technologicznego w zakresie pojazdów elektrycznych. Z kolei Tesla wspięła się na szczyty sprzedażowe segmentu EV w Chinach. Niestety teraz zostaje powoli wypierana przez rodzime koncerny. Dlaczego?
Giganci (np. BYD) mają nieporównywalnie większe zaplecze produkcyjne i nie tylko. Jednak to nie oznacza, że Tesla jest pozbawiona atutów. Przede wszystkim wojna celna na linii Stany Zjednoczone – Chiny sprawia, że firma Muska wydaje się być niezagrożona chińską konkurencją w Ameryce Północnej.
Poza tym Tesla ma ogromne zaplecze infrastrukturalne w postaci sieci ładowania. Kolejnym ogromnym atutem Tesli jest zaawansowanie technologiczne w kontekście oprogramowania do kontroli oraz obsługi EV.
Czy Tavares ma rację?
Słowa Tavaresa należy potraktować z przymrużeniem oka, a nawet jako potencjalną próbę zwrócenia na siebie uwagi. Nie należy jednak wykluczyć, że były prezes Stellantisa może mieć rację.
W końcu to za jego kadencji koncern podjął bardzo wizjonerską decyzję o stworzeniu elastycznych platform STLA. Teraz dają one koncernowi wyraźny atut w czasach spowolnienia tempa elektryfikacji.