Człowiek, który kiedyś był prezesem Stellantisa, teraz wieszczy koncernowi smutną przyszłość. Carlos Tavares wie coś, czego nie wiemy my, czy tylko lubi szum wokół siebie? Ciężko stwierdzić, ale jest szansa, że… i to, i to.

  • Carlos Tavares wydał książkę, w której szeroko omawia sprawy związane z przyszłością Stellantisa
  • W jego opinii sojusz może nie przetrwać próby czasu
  • Europejskie marki należące do koncernu mogłyby dostać się pod wpływy któregoś z chińskich koncernów

Carlos Tavares w grudniu ubiegłego roku w nieco zaskakujących okolicznościach zrezygnował ze stanowiska prezesa Stellantisa, a teraz znów wywołuje burzę. O co chodzi? Otóż w swojej najnowszej książce Portugalczyk wprost sugeruje, że los motoryzacyjnego giganta wisi na włosku.

„Obawiam się, że niełatwy sojusz między Włochami, Francją i Stanami Zjednoczonymi może się załamać” – pisze były CEO koncernu. Czyli coś w stylu „skoro mnie nie ma, to i tak sobie nie poradzicie”? Trochę tak to wygląda.

Amerykańskie marki pod rządami Tavaresa mocno podupadły.

W każdym razie Tavares jest też zdania, że jego odejście osłabiło wpływy „francuskich interesów”, które – jak twierdzi – były lepiej chronione, gdy sam stał na czele firmy. Wśród możliwych scenariuszy na przyszłość roztacza wizję, w której jakiś chiński producent przejmuje europejskie marki Stellantisa.

A Amerykanie? Mieliby odzyskać pełną kontrolę nad swoimi.

Carlos Tavares: wiem coś, czego nie wiecie wy?

Natomiast musimy uczciwie przyznać, że nie jest to jednak wizja tak całkowicie oderwana od rzeczywistości. Stellantis, mający aż 15 marek w swoim portfolio (razem z chińskim Leapmotorem), od dłuższego już czasu zmaga się z napięciami między frakcjami z Europy i z USA.

Ogólnie era Tavaresa naznaczona była m.in. obsesją cięcia kosztów i – poniekąd – pewnym faworyzowaniem Europy. Amerykanie uważają więc, że działo się to wszystko kosztem Chryslera, Dodge’a czy Jeepa, a kondycja tych marek budzi dziś coraz większy niepokój u osób obserwujących scenę motoryzacyjną. Zwłaszcza tę amerykańską, choć trudno oprzeć się wrażeniu, ze i niektóre europejskie marki giganta ledwo zipią.

Stellantis
Jaka przyszłość czeka koncern Stellantis?

W tym kontekście nie dziwi więc specjalnie fakt, że związki zawodowe w USA otwarcie nie znosiły Tavaresa. Do tego stopnia, że – jak przypomina portal Carscoops – powstała nawet witryna „Sh!t Can Carlos” (dosł. „Carlos g**o może”).

Rozpad Stellantis? Wszystko może się zdarzyć

Po odejściu Portugalczyka zarząd Stellantisa nie próbował nawet udawać, że rozstanie nastąpiło w zgodzie. Tavares natomiast postanowił opowiedzieć własną wersję wydarzeń – i wygląda na to, że dopiero teraz zaczyna się kolejny rozdział tej korporacyjnej dramy.

Co z niej wyniknie? Ciężko na razie jednoznacznie przewidzieć. Wygląda jednak na to, że koncern wchodzi w dość ważny dla siebie okres. Pytanie, czy i jak go przetrwa?

Piotr Wróbel

Rocznik 1983, w branży motoryzacyjnej od 2008 r. Przez większość czasu związany z tygodnikiem „Auto Świat”, specjalizuje się w tematyce aut używanych, czasem pisze też o technice. I sprawdza, dlaczego tyle rzeczy aż tak mocno się psuje. Miłośnik starych BMW i Saabów, ale nie pogardzi też jakimś fajnym hot-hatchem. Najlepiej takim z Francji.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również