To miał być projekt, który zachwyci wszystkich, zupełnie jak Izera. Tymczasem tak kończy w motoryzacji producent odkurzaczy Dreame.

  • Dreame chciało rzucić wyzwanie Bugatti i Rolls-Royce’owi.
  • Obiecywane dane techniczne robiły wrażenie.
  • Czy historia Dreame Auto przypomina los Izery?

Jest dumna zapowiedź rozpoczęcia prac nad produkcją samochodów. Powstaje nowa jednostka, zatrudniane są setki osób. Następnie pojawiają się makiety przyszłych modeli, do tego dochodzi szumna premiera. Oczekiwania rosną. A potem… niewiele z tego wynika.

Polacy pokazali dwa modele Izery.

Brzmi znajomo. Właśnie tak, w telegraficznym skrócie, można póki co opisać lata pracy nad projektem Izera. Jednak, jak się okazuje, nie tylko Polacy zaliczają wpadki takiego kalibru. Oto finał historii Dreame Auto.

Dreame miało wielkie plany

Dreame zasłynęło przede wszystkim z produkcji inteligentnych urządzeń domowych, w tym robotów sprzątających, czyli odkurzaczy. W pewnym momencie postanowiło jednak wejść do świata samochodów i zrobiło to z rozmachem, którego trudno było nie zauważyć.

Dreame samochód
Dreame nie chciało po prostu zbudować kolejnego elektrycznego auta. Firma mówiła o samochodach, które miały rzucić wyzwanie takim markom jak Bugatti czy Rolls-Royce.

O pierwszych zapowiedziach informowaliśmy w 2025 roku. Dreame deklarowało wejście do segmentu samochodów elektrycznych, a później zaczęło pokazywać kolejne projekty. Firma chciała stworzyć nawet dwie linie samochodów. Jedna miała koncentrować się na wyjątkowo szybkich modelach, druga na luksusowych SUV-ach. Obydwie brały na celownik najbardziej prestiżowych, europejskich producentów.

1876 KM, 0,9 s do setki i bateria 450 Wh/kg

Największy rozgłos przyniósł jednak nie SUV, ale supercar pokazany podczas targów CES 2026 w Las Vegas. Dreame zaprezentowało samochód koncepcyjny z czterema silnikami elektrycznymi. Łączna moc miała wynosić 1399 kW, czyli ponad 1800 KM. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h miało zajmować zaledwie 1,8 s.

To jednak był dopiero początek. W kwietniu Dreame pokazało jeszcze bardziej spektakularną wersję Nebula Next 01 Jet Edition. Według deklaracji producenta samochód miał przyspieszać do 100 km/h w zaledwie 0,9 s. Za ten wynik odpowiadał nietypowy układ z dwoma dopalaczami.

Samochód otrzymał również akumulator półprzewodnikowy o deklarowanej gęstości energii przekraczającej 450 Wh/kg. Dreame twierdziło, że technologia trafi do produkcji seryjnej, a samochód będzie oferował ponad 550 km zasięgu według chińskiego cyklu CLTC. Do tego LiDAR, system steer-by-wire oraz rozbudowane rozwiązania związane z autonomiczną jazdą. Brzmiało to jak lista technologii wyjęta z samochodu przyszłości. Czyli zbyt dobrze, żeby było prawdziwe.

Koniec Dreame Auto

Dreame poinoformowało, że zdecydowało się wycofać z biznesu samochodowego, a zapowiadane modele nie trafią do seryjnej produkcji. Jeszcze kilka miesięcy temu firma prezentowała kolejne samochody i technologie, budując wrażenie, że wejście na rynek motoryzacyjny jest już tylko kwestią czasu. Dziś okazuje się, że cały projekt był znacznie mniej stabilny, niż sugerowały kolejne premiery.

Teraz mówi się, że cały projekt od początku miał jedynie być platformą do rozgłosu. Zderzenie z rzeczywistością było zbyt dramatyczne. Samo zaprojektowanie efektownego prototypu i obiecywanie nowoczesnych technologii to jedno. Zbudowanie fabryki, dopracowanie samochodu, uruchomienie produkcji, czy znalezienie klientów to zupełnie inna historia.

Dreame samochód
Skończyło się na prototypach. Jeden z nich był makietą doposażoną w układ jezdny.

Dreame było tak pewne siebie, że informowało nawet o planach budowy zakładu w Niemczech w pobliżu fabryki Tesli pod Berlinem. Teraz te plany można już jednak traktować jako element historii projektu, który nigdy nie doczekał się samochodu produkcyjnego. Z firmy rzekomo zwolniono już większość załogi.

To nie pierwszy taki koniec w Chinach

Dreame nie jest przy tym pierwszym chińskim producentem, którego bardzo ambitne plany zakończyły się spektakularną porażką. Podobny los spotkał HiPhi, markę należącą do Human Horizons.

Tutaj również początkowo wszystko wyglądało imponująco. HiPhi chciało być chińską marką premium, a podczas targów w Monachium w 2023 roku prezentowało swoje europejskie ambicje. Firma miała nawet europejską siedzibę oraz showroom przy lotnisku w tym mieście.

Zimowy test zasięgu
HiPhi miało jeżdżące samochody i nawet je sprzedawało. Mimo to nie udało się.

Problemem okazały się jednak wyniki sprzedaży. W Chinach w 2023 roku HiPhi sprzedało niewiele ponad 4800 samochodów, natomiast w Europie zainteresowanie było marginalne, sprzedano zaledwie kilkadziesiąt aut. W styczniu 2024 roku pojawiły się informacje o wstrzymaniu rozwoju kolejnych modeli i poszukiwaniu inwestora. Kilka miesięcy później Human Horizons ogłosiło upadłość.

Czasami się udaje

Nie oznacza to jednak, że wszystkie firmy technologiczne powinny trzymać się z dala od samochodów. Jest przykład, który pokazuje, że taki ruch może zakończyć się ogromnym sukcesem. Chodzi oczywiście o Xiaomi. Firma również nie wywodzi się z tradycyjnej motoryzacji, tylko z rynku elektroniki użytkowej. Jej pierwszy samochód, elektryczny SU7 bardzo szybko zdobył klientów. Xiaomi potrzebowało niecały rok, aby dostarczyć 200 tys. samochodów.

Samochody Xiaomi to wielki sukces. Firma otwiera już drugą markę o nazwie Skynomad.

To najlepszy dowód na to, że wejście firmy technologicznej do motoryzacji nie musi być tylko efektownym eksperymentem. Można zacząć od zera i stworzyć markę, która rzeczywiście sprzedaje samochody.

A co z Izerą? Samochody znane ze zdjęć nie powstaną, ale budowa technologicznego hubu w Polsce cały czas jest tematem otwartym. Jeszcze nie wiemy, czy skończy się jak z Dreame, czy jak z Xiaomi.

Krzysztof Kaźmierczak

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również