Siarczysty mróz, zasypana droga i 10 godzin ogrzewania brzmią jak koszmar dla właściciela samochodu na prąd. Eksperyment z Teslą Model 3 pokazuje jednak, że nawet przy -21°C elektryk może bezpiecznie ogrzewać pasażerów przez całą noc i wciąż zachować energię niezbędną, by dotrzeć do ładowarki.

  • Eksperyment EV Klub Polska z ogrzewaniem samochodu przez 10 godzin.
  • Tesla Model 3 uruchomiona przez całą noc przy temperaturze -21°C.
  • Ile energii zużywa elektryk na mrozie w ciągu godziny?

Pod koniec grudnia 2025 roku na zasypanej śniegiem trasie S7 utknęło wielu kierowców. Spędzili oni nawet kilkanaście godzin w swoich samochodach. Taka sytuacja zrodziła mnóstwo pytań dotyczących tego, co by było, gdybyśmy zamiast aut spalinowych, musieli spędzić noc w elektrykach.

Teraz, dzięki eksperymentowi przeprowadzonemu przez Łukasza Lewandowskiego z EV Klub Polska, mamy na to gotową odpowiedź.

Elektryk na mrozie: 10 godzin ogrzewania

Łukasz postawił pod domem swoją Teslę Model 3, bez podłączania jej do ładowania. Na zewnątrz w nocy panował siarczysty mróz, sięgający -21°C. Nie mówimy więc o lekkim przymrozku, a o iście arktycznych warunkach – informuje portal elektromobilni.pl.

W momencie rozpoczęcia eksperymentu poziom poziom naładowania akumulatora wynosił 52%. Temperatura wskazywana przez auto to -17°C. Gdy na na zegarze wybiła godzina 23:00, Łukasz zostawił samochód na 10 godzin w trybie kempingowym.

W Tesli uruchomiono tryb kempingowy i pozostawiono ją na mrozie przez 10 godzin.

To ustawienie stworzone do spędzania nocy w kabinie Tesli. Gdy je uruchomimy, samochód nie wyłączy się po godzinie czy dwóch bezczynności i będzie utrzymywał we wnętrzu zadaną temperaturę. W tym wypadku ustawiono komfortowe 20°C.

Ile energii zużyła Tesla?

Następnego dnia o godzinie 9:00, Tesla miała jeszcze 18% prądu. W środku cały czas było ciepło. Z 52% przez 10 godzin ogrzewania kabiny do 20°C zrobiło się 18%. Daje to 34% zużycia, czyli 3,4% na godzinę.

W tym miejscu warto zauważyć, że gdyby rozpocząć test z baterią naładowaną do 100%, po 10 godzinach ogrzewania na mrozie zostałoby energii na 66%.

A to nawet w zimowych warunkach pozwala jeszcze na pokonanie dużego dystansu. Z drugiej strony, 18% powinno bez problemu pozwolić na dotarcie do ładowarki.

Mit obalony?

„Nie dajcie sobie wmówić, że samochody elektryczne w mroźną noc rozładują się po dwóch godzinach” – takim zdaniem kończy się film z eksperymentem.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Mianowicie samochody na prąd mogą być uruchomione na postoju przez wiele godzin. W przypadku spalinowych pozostawienie włączonego silnika szybko może się skończyć mandatem.

ciężarówka śnieg
Paraliż na S7 miał miejsce z 30 na 31 grudnia 2025 roku. | Zdjęcie: KWP w Olsztynie

Warto wspomnieć również, że gdyby mróz był mniejszy (np. -5°C), samochód byłby jeszcze bardziej wydajny i przez jeszcze dłuższy czas mógłby bez problemu ogrzewać kabinę.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również