To już oficjalne – Unia Europejska łagodzi normy emisji. Jednak czy naprawdę jest się z czego cieszyć?
Mateusz Zardzewiały

1 stycznia weszły w życie zaostrzone normy dotyczące emisji dwutlenku węgla. Nie minęło pół roku, a Unia Europejska zwolniła kroku. Nie schodząc z wcześniej obranej drogi, dano producentom nieco więcej czasu na dojście do celu.
Nadmierna emisja dwutlenku węgla to koszmar, który śni się po nocach producentom samochodów. Na szczęście teraz będą mogli dać odpocząć skołatanym nerwom. Nowe regulacje w tej sprawie zostały przyjęte w trybie pilnym przez Unię Europejską. Ani Parlament Europejski, ani Rada Unii Europejskiej nie wprowadziły żadnych poprawek do propozycji przedstawionych wcześniej przez Komisję Europejską. Pozwoliło to skrócić procedurę legislacyjną.
W efekcie nowe regulacje wejdą w życie 20 dni po publikacji rozporządzania w Dzienniku Urzędowym UE. Czyli już niedługo. Co zwierają?
Emisja dwutlenku węgla – wciąż 94 g/km
Przede wszystkim trzeba zapomnieć o zejściu z raz obranej drogi. Unia Europejska utrzymała w życiu swoje wcześniejsze postanowienie dotyczące redukcji emisji dwutlenku węgla. Samochody osobowe wciąż mogą emitować maksymalnie 94 g CO2 na 100 km, a po przekroczeniu tej normy producenci muszą liczyć się ze srogimi karami.

Do tej pory limit był liczony na całą gamę pojazdów. To oznaczało, że jeśli producent sprzedał jednego elektryka i jedno auto emitujące 188 g/km, wciąż mieścił się w normach. To spowodowało prawdziwą wojnę cenową w segmencie aut elektrycznych. W końcu sprzedaż modeli na prąd pozwala uniknąć kar lub zminimalizować ich wysokość.
Jednak okazało się, że to wciąż niewystarczające. Przynajmniej dla dużej części producentów. Dlatego Komisja Europejska jakiś czas temu zaproponowała złagodzenie przepisów. Polega ono na uśrednieniu wyników w latach 2025, 2026 oraz 2027. I właśnie ta propozycja została przejęta w trybie pilnym i jej wejście w życie jest już tylko formalnością.
Dzięki temu producenci, którzy przekroczą normy w tym roku, będą mieli jeszcze trochę czasu na nadrobienie celów klimatycznych. Jednak czy to wystarczy?
Branża chce więcej
Unijne przepisy od lat są solą w oku producentów samochodów. Nasze normy są niezwykle wyśrubowane, a dotyczy to nie tylko kwestii środowiskowych, ale też np. norm bezpieczeństwa i zakresu obowiązkowego wyposażenia każdego samochodu. To zaś podnosi ceny aut.

„Europejskie przepisy oznaczają, że nasze auta są zawsze bardziej skomplikowane, zawsze cięższe, zawsze droższe, a ludzie po prostu nie mogą sobie na nie pozwolić” – powiedział jakiś czas temu Luca de Meo, szef Grupy Renault, na łamach francuskiego dziennika Le Figaro.
Prognozował przy tym, że w ciągu dekady europejski rynek motoryzacyjny może się skurczyć o połowę – z obecnych 15 mln sprzedanych nowych samochodów (dane za rok 2024) do ok. 7-8 mln. To oznaczałoby drastyczne skurczenie się zysków rodzimych koncernów. Również dlatego, że rośnie presja ze strony chińskich koncernów.
Unia Europejska jest świadoma tych wyzwań. Przyjęte właśnie złagodzenie przepisów jest elementem szerszej strategii Komisji Europejskiej, która ma na celu transformację sektora motoryzacyjnego. Obejmuje ona również działania na rzecz poprawienia konkurencyjności producentów ze Starego Kontynentu.

Tymczasem sektor motoryzacyjny to jedna z najważniejszych gałęzi europejskiego przemysłu. Dlatego perturbacje tej branży oznaczać będą pogłębienie kłopotów gospodarczych całej Wspólnoty. Z tego powodu oczekuje się, że Komisja Europejska zrewiduje również swoje stanowisko dotyczące zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku.
Czy rzeczywiście do tego dojdzie? Czas pokaże. Ogólnoświatowe tendencje wskazują, że są na to szanse.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy