Europa na kursie kolizyjnym ze ścianą? Kolejny gigant krytykuje zakaz sprzedaży aut spalinowych
Piotr Wróbel

Unijny plan całkowitego wycofania ze sprzedaży aut z silnikami spalinowymi rozgrzewa branżę do czerwoności. Tym razem głos w sprawie zabrał szef koncernu Stellantis – John Elkann dołącza do tych, którzy ostrzegają, że zbyt szybkie tempo zmian może (mocno) zaszkodzić europejskiej motoryzacji.
- Stellantis apeluje o odroczenie unijnego zakazu sprzedaży nowych aut spalinowych planowanego na 2035 rok.
- Koncern ostrzega, że zbyt szybkie stawanie na pełną elektryfikację może doprowadzić europejską branżę motoryzacyjną na skraj upadku.
- Rozwiązanie – według Johna Elkanna – jest, ale UE musi się na nie zgodzić.
Można ironizować, że w koncernie Stellantis nie dzieje się ostatnio zbyt dużo dobrego. Natomiast dużo dobrego – zwłaszcza z perspektywy tych, którzy planów UE nie podzielają – może dać fakt, że włosko-francusko-niemiecko-amerykański gigant dołącza do grona sprzeciwiających się temu, by zakaz sprzedaży aut spalinowych wszedł w życie już od 2035 r.
No i choć Unia Europejska twardo podtrzymuje zamiar wprowadzenia zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych, to temat wciąż pozostaje otwarty. Rosnąca presja ze strony branży sprawia, że w debacie pojawia się coraz więcej głosów wzywających do większej elastyczności. Czy to coś da? Ciężko stwierdzić. Ale im więcej głosów na nie, tym szanse na jakiś kompromis rosną.
Stellantis kontra zakaz sprzedaży aut spalinowych: „Potrzebujemy więcej czasu”
W rozmowie z Politico szef Stellantisa John Elkann wezwał UE do tego, by jednak swoje plany mocno przemyślała. Elkann podkreślił wyraźnie, że hybrydy plug-in oraz konstrukcje z silnikiem spalinowym pełniącym rolę generatora nadal mogą odgrywać ważną rolę w redukcji emisji.
Jego zdaniem przyszłość mają także paliwa alternatywne, które mogłyby uzupełnić proces dekarbonizacji bez konieczności szybkiego odcinania się od istniejących technologii. I że te rozwiązania absolutnie nie powinny zostać wyrzucone do kosza już za 9 lat. No i w sumie trudno się z nim nie zgodzić.

Według Elkanna europejska motoryzacja znalazła się w kluczowym momencie. Jego zdaniem to „punkt zwrotny”, w którym branża może jeszcze wybrać ścieżkę wzrostu – tak jak dzieje się to w innych częściach świata – albo, jeśli tempo zmian będzie zbyt gwałtowne, wejść w fazę przyspieszonego upadku.
Zakaz sprzedaży aut spalinowych to nie wszystko. Najpierw wejdą ostrzejsze normy emisji
Ale ewentualny zakaz sprzedaży aut spalinowych to nie wszystko. Zanim bowiem nadejdzie rok 2035, producenci będą musieli zmierzyć się z nowymi – wiadomo, ostrzejszymi – normami emisji CO₂. W liczbach wygląda to tak: otóż w latach 2025–27 średnia flotowa musi spaść do 93,6 g/km, a w okresie 2030–34 – do zaledwie 49,5 g/km. Nota bene, to i tak wersja już przez UE złagodzona. Pierwotna była ostrzejsza.
Natomiast szef Stellantisa również i te cele uważa za nieco zbyt ambitne. Elkann postuluje, by – owszem – zaostrzać normy emisji, ale w nieco dłuższych etapach. Według niego realizacja planu na 2030 r. możliwa jest najwcześniej w 2032 r. Takie rozwiązanie – przynajmniej w jakimś stopniu – pozwoliłby uniknąć gwałtownych wstrząsów. No i umożliwiłby producentom lepsze planowanie przyszłych inwestycji.

Co istotne, Stellantis nie jest w swoim osądzie osamotniony. Podobne wątpliwości formułują inni giganci rynku. I tak, np. szefowie BMW i Mercedesa już wcześniej publicznie wskazywali na to, że forsowanie szybkiej elektryfikacji może zabić całą branżę. I że europejska motoryzacja zmierza w stronę samounicestwienia. Kluczowy argument pozostaje ten sam: tempo elektryfikacji wciąż okazuje się zbyt wolne.
Sprzedaż elektryków w UE? Z małymi wyjątkami – raczej średnia
Liczby nie kłamią. Z danych stowarzyszenia ACEA wynika, że samochody elektryczne (BEV) odpowiadały w tym roku zaledwie za ok. 16 proc. sprzedaży w UE. Osiągnięcie 100 proc. w dziewięć lat wydaje się więc mało realne. I to mówiąc łagodnie.
Jednocześnie branża zdała sobie w końcu sprawę z tego, że jeśli coś ma pociągnąć sprzedaż BEV-ów w Europie, to w dużej mierze powinny być to tanie i nieduże modele miejskie. No i w tym temacie zaczyna się osi tanio sporo dziać – Renault Twingo będzie startować poniżej 20 tys. euro, podobnie wyceniony powinien zostać nadchodzący Volkswagen ID. Polo. Również Stellantis dorzuca tu swoje pięć groszy – to m.in. Citroën ë-C3.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy