Fotoradar znów zniszczony. CANARD wciąż przegrywa z wandalami

Sebastian Sulowski

Fotoradar w Alejach Jerozolimskich miał być jednym z najmocniejszych punktów warszawskiej sieci nadzoru. Zamiast tego stał się symbolem niekończącej się wojny z wandalami. Urządzenie, które biło rekordy rejestrowanych wykroczeń, zostało już zdewastowane po raz czwarty – mimo napraw, dodatkowych zabezpieczeń i całodobowego monitoringu.
- Fotoradar Al. Jerozolimskie – zniszczony już po raz czwarty.
- Monitoring i dodatkowe zabezpieczenia nie zatrzymały wandali.
- Rekordzista CANARD znów wypadł z użytku na kolejne tygodnie.
To niewątpliwie jedno z najbardziej znienawidzonych urządzeń w stolicy, które regularnie staje się celem ataków. Mimo że służby dwoją się i troją, do tej pory nie udało się schwytać sprawców. Nawet objęcie fotoradaru dodatkowym monitoringiem nie zdało egzaminu – wandale za każdym razem znajdują sposób, by oślepić „oko” systemu Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD).
Fotoradar Al. Jerozolimskie – rekordzista, który od początku budził emocje
Urządzenie zainstalowano w połowie listopada 2024 roku na odcinku z ograniczeniem prędkości do 50 km/h. Od początku wzbudzało duże emocje wśród kierowców, ale równie szybko zaczęło notować imponujące wyniki.
Od uruchomienia 14 listopada 2024 roku do 5 lutego 2025 roku zarejestrowało 12,5 tys. wykroczeń. To uczyniło je najbardziej aktywnym fotoradarem w Warszawie, a w praktyce dało mu realną szansę na miejsce w krajowej czołówce. W niektórych okresach urządzenie rejestrowało nawet około 8 tys. naruszeń miesięcznie.

Najpierw farba, potem siekiera
Pierwsza seria pomiarów zakończyła się w lutym 2025 roku, gdy fotoradar został zniszczony po raz pierwszy. Straty oszacowano wtedy na około 50 tys. zł. Po naprawie urządzenie wróciło do pracy 17 kwietnia 2025 roku, tuż przed Wielkanocą. Już pierwszego dnia, w zaledwie kilka godzin, zarejestrowało około 50 wykroczeń i zostało ponownie uszkodzone. Tym razem najprawdopodobniej przy użyciu siekiery. W sieci pojawiło się nawet nagranie z tego zdarzenia, ale mimo zabezpieczenia materiału nie udało się ustalić sprawcy. Również wtedy straty oszacowano na około 50 tys. zł.
Fotoradar Al. Jerozolimskie – monitoring był, efektu nie ma
Po kolejnej naprawie fotoradar ponownie uruchomiono 23 grudnia 2025 roku. Tym razem objęto go całodobowym monitoringiem, który miał pomóc w identyfikacji wandali i odstraszyć kolejnych sprawców. To jednak nie zadziałało. Już 3 stycznia 2026 roku urządzenie zostało ponownie uszkodzone. Ktoś oblał obudowę białą farbą, przez co fotoradar znów trzeba było wyłączyć na dwa dni.
Końcówka marca ponownie okazała się pechowa dla tego punktu pomiarowego. Tym razem zniszczenia są jednak poważniejsze. Wszystko wskazuje na to, że sprawca użył ciężkiego przedmiotu, którym uszkodził szybę chroniącą obiektyw. Ostatni atak oznacza, że od momentu instalacji urządzenie zostało zdewastowane już po raz czwarty.

Najbardziej zapracowany, ale regularnie wyłączany
Fotoradar z Al. Jerozolimskich stał się symbolem paradoksu, z którym mierzy się CANARD. Z jednej strony to jedno z najbardziej skutecznych urządzeń w systemie, rejestrujące tysiące wykroczeń. Z drugiej – regularnie wypada z użytku przez kolejne akty wandalizmu.
Każde takie zniszczenie oznacza nie tylko kosztowną naprawę, ale też nawet wielotygodniową przerwę w pracy. Problem jest tym większy, że chodzi o bardzo drogie urządzenie. TraffiStar SR390 to wydatek rzędu blisko 240 tys. zł. W efekcie rekordowa skuteczność fotoradaru coraz częściej przegrywa z prostym faktem, że wandale wciąż potrafią wyłączyć go szybciej, niż służby są w stanie go zabezpieczyć.
Pancerne wymogi kontra rzeczywistość
Fotoradary działające w systemie CANARD muszą spełniać rygorystyczne normy odporności. Są przygotowane na trudne warunki pogodowe i drobne uszkodzenia, a dodatkowe zabezpieczenia mają sygnalizować próbę ingerencji.
Problem w tym, że w starciu z celowym wandalizmem to często za mało. W praktyce wystarczy szybki atak na szybę albo obiektyw, by urządzenie warte setki tysięcy złotych przestało działać i trzeba było wyłączyć je z systemu.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę

Zignorujesz czerwone światło przed torami? Rząd chce odbierać prawo jazdy na 3 miesiące

Niewidzialny zakaz. Kiedy faktycznie można wjechać samochodem do lasu?

Powstaną ulice rowerowe? Kierowcy stracą pierwszeństwo przed rowerzystami
Ostatnie artykuły
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
- Nowy Mercedes-AMG CLE przyspieszy do 100 km/h zanim wymówisz jego nazwę
- Skoda ma problem z tym SUV-em. Wiemy, jaki będzie następca
- Używane Renault Mégane III – dużo lepsze, niż myślisz! Usterki, opinie, jaki silnik wybrać?
- Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
- Japoński maluch teraz może mieć coś z SUV-a. To najtańszy taki samochód na rynku
- Dacia się nie ugnie. Obiecuje coś, czego konkurencja nie jest w stanie zapewnić