Ukradli fotoradar za 120 tys. zł. Policja znalazła go w zaskakującym miejscu
Sebastian Sulowski

Tym razem nie chodzi o warszawskiego rekordzistę wandalizmu. Dolnośląscy policjanci pojechali do kłótni o telefon zastawiony w lombardzie. Na miejscu trafili na coś znacznie droższego – skradziony dzień wcześniej fotoradar, który jak gdyby nigdy nic stał przy wiejskiej świetlicy.
- Policja znalazła skradziony fotoradar przy wiejskiej świetlicy.
- Urządzenie zniknęło dzień wcześniej z drogi krajowej nr 12.
- Sprawcy próbowali ukraść jeszcze drugi fotoradar stojący w okolicy.
Zwykle kończy się na stłuczonej szybie, farbie na obiektywie albo rozbitej obudowie. Tym razem sprawcy poszli o krok dalej. Sprzęt należący do GITD nie tylko zniszczono, ale też ukradziono. Policja odzyskała fotoradar wart 120 tys. zł, a trzy osoby usłyszały zarzuty kradzieży jednego urządzenia i usiłowania kradzieży drugiego
Zaczęło się od kłótni o telefon. Skończyło na skradzionym fotoradarze
Policjanci z Polkowic jechali do Przesiecznej na interwencję, która początkowo wyglądała banalnie. Zgłoszenie dotyczyło kłótni między braćmi o telefon zastawiony wcześniej w lombardzie. Podczas rozmów z mieszkańcami dzielnicowi dostali sygnał, że w pobliżu może znajdować się przedmiot pochodzący z przestępstwa. Przed garażem świetlicy wiejskiej zauważyli uszkodzony fotoradar.
Śledczy ustalili później, że urządzenie skradziono dzień wcześniej z DK12 w Dziećmiarowicach. W toku dalszych czynności wyszło też na jaw, że sprawcy próbowali ukraść drugi fotoradar w Buczynie. Na miejscu zatrzymano kobietę i mężczyznę, a później w sprawie wpadła jeszcze trzecia osoba. Cała trójka usłyszała zarzuty kradzieży jednego fotoradaru i usiłowania kradzieży drugiego. Policja nie podaje jeszcze, jaki był dokładny cel sprawców, ale wszystko wskazuje na to, że chodziło o trwałe wyłączenie sprzętu z działania. Za takie przestępstwa grozi do 5 lat więzienia.

Warszawski rekordzista wandali znów zniknął z drogi
Najbardziej znanym przykładem wojny z urządzeniami Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) pozostaje fotoradar przy Alejach Jerozolimskich 239 w Warszawie. Uruchomiono go 14 listopada 2024 r. i bardzo szybko stał się jednym z najbardziej zapracowanych urządzeń w stolicy. Do końca stycznia 2025 r. zarejestrował ponad 12,5 tys. przekroczeń prędkości. Równie szybko zaczął jednak przyciągać wandali. 
Pierwszy atak przyszedł w lutym 2025 r. Po naprawie urządzenie wróciło do pracy 17 kwietnia 2025 r., ale niemal natychmiast zostało ponownie uszkodzone. Po kolejnej naprawie CANARD uruchomił fotoradar 23 grudnia 2025 r. i objął go całodobowym monitoringiem. To jednak też nie pomogło. Już 3 stycznia 2026 r., czyli po zaledwie 11 dniach, ktoś oblał urządzenie białą farbą. 
Końcówka marca 2026 r. przyniosła następny, już czwarty atak. Tym razem zniszczenia były poważniejsze. Wszystko wskazywało na uderzenie ciężkim przedmiotem, które uszkodziło szybę chroniącą obiektyw. Fotoradar trzeba ponownie naprawić.

Sprzęt jest coraz lepiej zabezpieczony, ale wandale nadal potrafią go wyłączyć
Fotoradary to drogie urządzenia przygotowane do pracy w trudnych warunkach i wyposażone w zabezpieczenia, które mają sygnalizować próbę ingerencji, uderzenie czy nawet próbę podpalenia. W Warszawie przy Alejach Jerozolimskich dołożono jeszcze całodobowy monitoring, który miał odstraszać wandali i ułatwiać ich namierzenie. To jednak również nie wystarczyło.
Problem polega na tym, że nawet dobrze chroniony sprzęt da się wyłączyć z działania, jeśli ktoś uderzy bezpośrednio w szybę, obiektyw albo obudowę. System może zarejestrować sam atak, ale każdy taki incydent oznacza nie tylko kosztowną naprawę, ale też przerwę w pracy i zniknięcie punktu nadzoru z drogi na dni, a czasem tygodnie.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy