Volkswagen, Renault i Stellantis chcą zmian. „Tak nie obronimy europejskiej motoryzacji”
Mikołaj Adamczuk

Najwięksi europejscy producenci samochodów niespodziewanie zwarli szyki. Volkswagen, Renault i Stellantis chcą, aby Unia Europejska zmieniła zasady programu „Made in Europe”. W przeciwnym razie część najpopularniejszych modeli może stracić dostęp do przyszłych zachęt i programów wsparcia, mimo że powstają dla europejskich klientów i europejskich marek.
- Volkswagen, Renault i Stellantis odpowiadają za ponad 60 proc. produkcji samochodów w Unii Europejskiej.
- Firmy proponują nową definicję „Made in Europe”
- Stawką są m.in. modele produkowane w Maroku i Turcji, takie jak Dacia Sandero czy Peugeot 208.
Europejski przemysł motoryzacyjny ostatnio skupia się na rywalizacji z Chinami – ale to nie wszystko. Kłopoty pojawiają się także na innych frontach. Przykładem mogą być nowe regulacje przygotowywane przez samą Unię Europejską. Komisja Europejska pracuje nad Industrial Accelerator Act, czyli pakietem regulacji, który ma wspierać produkcję strategicznych technologii na terenie UE i premiować towary rzeczywiście wytwarzane w Europie. W przyszłości od spełnienia określonych kryteriów może zależeć dostęp do części zamówień publicznych, programów wsparcia czy innych zachęt dla producentów. Problem polega na tym, że wiele najpopularniejszych modeli europejskich marek powstaje poza Unią. Volkswagen, Renault i Stellantis przekonują, że proponowane zasady są zbyt restrykcyjne i nie odzwierciedlają tego, jak naprawdę wygląda dziś przemysł motoryzacyjny.
Auta spoza Europy a Made in Europe
Produkcja poza Unią wynika z wieloletnich inwestycji producentów w krajach oferujących niższe koszty produkcji, ale jednocześnie silnie powiązanych z europejskim przemysłem.
Najlepszym przykładem jest Maroko. Tam Renault produkuje znaczną część modeli Dacia Sandero i Jogger, a Stellantis montuje między innymi Peugeota 208. W ubiegłym roku oba koncerny wyprodukowały w Maroku ponad pół miliona samochodów przeznaczonych głównie na rynek europejski. Stellantis zapowiedział już rozbudowę zakładu w Kenitrze do niemal miliona aut rocznie. To oznacza, że fabryka może produkować więcej samochodów niż całe niektóre państwa Unii Europejskiej.

Drugim filarem jest Turcja. Tylko w ubiegłym roku do krajów Unii trafiło stamtąd około 750 tys. samochodów. Powstają tam między innymi modele Toyoty, Forda, Fiata i Hyundaia, a tureckie fabryki od kilkudziesięciu lat stanowią integralną część europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Producenci proponują zasadę 70/70
Sednem propozycji trzech koncernów jest uproszczenie definicji „Made in Europe”. Volkswagen, Renault i Stellantis proponują, aby producent mógł korzystać z europejskich zachęt, jeśli 70 proc. samochodów sprzedawanych przez niego w Europie będzie zawierało co najmniej 70 proc. wartości dodanej pochodzącej z państw UE. Do tej wartości wliczane byłyby nie tylko montaż, ale również projektowanie, rozwój, inżynieria oraz cały łańcuch dostaw. Jeśli producent spełniłby ten warunek, także pozostałe 30 proc. jego gamy mogłoby zostać uznane za „Made in Europe”, nawet jeśli konkretne modele powstają w Maroku, Turcji czy Wielkiej Brytanii.
To znacząca zmiana względem obecnych propozycji Komisji Europejskiej, które przewidują bardziej rygorystyczne kryteria dotyczące lokalizacji produkcji i udziału komponentów pochodzących z Unii.
Chodzi o coś więcej niż fabryki
Producenci podkreślają, że nie próbują osłabiać europejskiej polityki przemysłowej. Wręcz przeciwnie – deklarują pełne poparcie dla idei wzmacniania produkcji na Starym Kontynencie. Ich zdaniem obecne przepisy powinny jednak uwzględniać rzeczywistość globalnych łańcuchów dostaw.
W opublikowanym wspólnie stanowisku napisano: „Jesteśmy w pełni zaangażowani w utrzymanie silnej przyszłości produkcyjnej Europy, ale wymaga to realistycznych ram. »Made in Europe« powinno wspierać konkurencyjność, przyciągać inwestycje i uwzględniać różnice kosztów wobec globalnych konkurentów.”

Podobny ton przyjęło Renault. Podczas spotkania w Tangerze przedstawiciel firmy podkreślił, że proponowane rozwiązanie ma „chronić europejską wartość dodaną, ale jednocześnie zachować cały ekosystem przemysłowy”, obejmujący również strategicznych partnerów spoza Unii.
Dlaczego Maroko i Turcja są tak ważne?
Przenoszenie części produkcji poza Unię rozpoczęło się wiele lat temu. Powód był prosty – niższe koszty pracy, korzystniejsze warunki inwestycyjne i bliskość europejskich rynków.
Samochody produkowane w Maroku czy Turcji trafiają do Europy w ciągu kilku dni, a producenci zachowują pełną kontrolę nad projektowaniem, rozwojem modeli i znaczną częścią dostaw komponentów. Dzięki temu mogą utrzymywać konkurencyjne ceny najtańszych samochodów, które w Europie coraz trudniej produkować z zyskiem.
Dotyczy to przede wszystkim modeli segmentów B i C, takich jak Dacia Sandero, Dacia Jogger, Peugeot 208 czy wielu miejskich samochodów Hyundaia, Toyoty i Forda.
Decyzja co do Made in Europe zapadnie dopiero w przyszłym roku
Na razie nic nie zostało jeszcze przesądzone. Industrial Accelerator Act znajduje się na etapie prac legislacyjnych, a negocjacje pomiędzy Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim i państwami członkowskimi potrwają jeszcze wiele miesięcy. Przyjęcie ostatecznych przepisów spodziewane jest dopiero w drugiej połowie 2027 roku.
Nie da się jednak ukryć, że wspólne wystąpienie Volkswagena, Renault i Stellantisa pokazuje skalę problemu. Firmy odpowiadające za ponad 60 proc. produkcji samochodów w Unii po raz pierwszy tak wyraźnie apelują o złagodzenie projektowanych zasad. Ich zdaniem od tego, jak zostanie zdefiniowane „Made in Europe”, może zależeć konkurencyjność całej europejskiej motoryzacji w nadchodzących latach. Chińscy rywale czekają...
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Najtańsze SUV-y 2026. Top 10 mocno poniżej 100 tys. zł

Ważne zmiany w nawigacji samochodowej. Wszystko przez nowe przepisy

Kontrolka milczy, a sterownik pamięta. Co mówią dane z aut w Polsce?

Od 4 listopada utrudnienia na A2. Kierowców czeka ponad rok jazdy po budowie

Chery i Huawei chcą podbić świat. Nadchodzi sześć nowych aut

Nowy kierunek importu samochodów używanych. Ceny nawet o 40% niższe
Ostatnie artykuły
- Najtańsze SUV-y 2026. Top 10 mocno poniżej 100 tys. zł
- Ważne zmiany w nawigacji samochodowej. Wszystko przez nowe przepisy
- Kontrolka milczy, a sterownik pamięta. Co mówią dane z aut w Polsce?
- Potężny silnik, tylko 140 KM. Sprawdziłem, co wymyśliła Mazda w CX-30
- Od 4 listopada utrudnienia na A2. Kierowców czeka ponad rok jazdy po budowie
- Chery i Huawei chcą podbić świat. Nadchodzi sześć nowych aut
- Nowy kierunek importu samochodów używanych. Ceny nawet o 40% niższe
- Volkswagen wstrzymuje prace nad nowym Golfem. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
- Jak szybko znaleźć miejsce do parkowania przy cmentarzu? Sprawdziłem trzy sposoby
- Leasing dla nievatowca – czy się opłaca i jaki rodzaj wybrać?