Przekroczona prędkość przed kamerą – 5 powodów, dla których nie dostaniesz mandatu
Sebastian Sulowski

Zbyt szybka jazda na odcinkowym pomiarze prędkości nie zawsze musi oznaczać wezwanie z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. System działa skutecznie, ale ma konkretne ograniczenia. Są sytuacje, w których kierowca może uniknąć mandatu, mimo że trasa znajduje się pod nadzorem kamer.
- Odcinkowy pomiar prędkości mandat może wygenerować po przekroczeniu limitu o 11 km/h.
- Do ukarania potrzebny jest pełny przejazd przez początek i koniec OPP.
- Wezwanie nie przyjdzie m.in. przy braku kompletu danych, awarii lub problemie z legalizacją.
Według planów z końcem czerwca CANARD ma dysponować 114 systemami odcinkowego pomiaru prędkości (OPP), które obejmą nadzorem ponad 670 km dróg. To jednak nie oznacza, że nowe kamery automatycznie wywołają lawinę mandatów. Liczy się nie tylko prędkość, ale też sposób przejazdu przez odcinek, komplet danych, kategoria pojazdu i status samego urządzenia.
Do 10 km/h ponad limit system nie powinien wystawić mandatu
Pierwszy powód wynika z ustawowego marginesu. Urządzenia CANARD nie karzą za przekroczenie limitu do 10 km/h. Jeśli na odcinku obowiązuje ograniczenie do 100 km/h, mandat nie powinien przyjść za średnią prędkość 110 km/h.
Taryfa ulgowa kończy się jednak bardzo szybko. Już 11 km/h ponad limit może oznaczać wezwanie z CANARD. To nie jest teoria ani martwy przepis. Dane z fotoradarów i OPP pokazują, że najniższy karany próg faktycznie działa. W 2025 r. przekroczenia od 11 do 15 km/h stanowiły ok. 24,4% wszystkich wykroczeń prędkości zarejestrowanych przez urządzenia automatycznego nadzoru. Dlatego już przy przekroczeniu od 11 do 15 km/h należy się spodziewać 100 zł mandatu i 2 punktów karnych.

Wjazd lub zjazd w środku OPP oznacza brak pełnego pomiaru
Odcinkowy pomiar prędkości działa inaczej niż zwykły fotoradar. Kamera na początku odcinka rejestruje wjazd pojazdu, a druga zapisuje wyjazd. Dopiero wtedy system porównuje czas przejazdu i na podstawie zapisanej długości kontrolowanego fragmentu wylicza średnią prędkość.
Problem pojawia się wtedy, gdy samochód nie przejedzie całego monitorowanego odcinka. Jeśli kierowca wjedzie na trasę za pierwszą bramownicą albo zjedzie z niej przed kamerą końcową, system nie dostanie kompletu informacji. Bez zdjęcia z początku i końca nie da się wyliczyć średniej prędkości dla całego OPP. W takim przypadku o mandacie z odcinkowego pomiaru nie może być mowy.
Ta luka ma większe znaczenie na długich odcinkach z węzłami. Im więcej zjazdów i wjazdów po drodze, tym większa szansa, że część aut przejedzie tylko fragment objęty kontrolą. OPP nadal działa na tych, którzy pokonują cały odcinek. Nie obejmuje jednak każdego pojazdu, który pojawi się gdzieś pośrodku trasy.

Kamera OPP nie karze za chwilową prędkość przy bramownicy
Na odcinkowym pomiarze prędkości liczy się średnia z całego kontrolowanego fragmentu drogi, a nie chwilowy odczyt przy kamerze. Można więc przejechać obok bramownicy szybciej i nie dostać mandatu, jeśli średnia z całego odcinka mieści się w limicie. To działa też odwrotnie. Hamowanie przed kamerą końcową nie pomoże, jeśli wcześniej auto przez kilka kilometrów jechało za szybko.
Teoretycznie kamera OPP mogłaby posłużyć także do kontroli punktowej. Problem w tym, że dane z urządzeń trafiają do centrum w określonym standardzie. Przewiduje on obsługę tylko jednego rodzaju naruszenia:
- przekroczenia średniej prędkości
- przekroczenia prędkości punktowej
- przejazdu na czerwonym świetle
W przypadku OPP system rozlicza przekroczenie średniej prędkości na odcinku. Nawet jeśli kamera „widzi” szybszy przejazd przy bramownicy, nie przekazuje takiego zdarzenia jako osobnego wykroczenia.

System nie ma kategorii „pojazd osobowy z przyczepą”
Kolejny powód dotyczy aut osobowych z przyczepą. Taki zestaw na autostradzie i drodze ekspresowej obowiązuje co do zasady taki sam limit jak pojazdy ciężarowe – 80 km/h. System CANARD rozróżnia jednak tylko auta osobowe i ciężarowe. Nie ma osobnej kategorii „samochód osobowy z przyczepą”. Do tego kamera zwykle rejestruje przód pojazdu. Najważniejszy jest numer rejestracyjny i wizerunek kierującego, więc przyczepa może nie znaleźć się w kadrze. W praktyce OPP zawsze rozlicza auto osobowe z przyczepą jak zwykłą osobówkę.
Efekt? Samochód z przyczepą na drodze ekspresowej powinno jechać maksymalnie 80 km/h. Po doliczeniu 10 km/h marginesu automatyczna kara powinna grozić od 91 km/h. Jeśli jednak system stosuje limit dla „osobówki", czyli 120 km/h, mandat z OPP pojawi się dopiero od 131 km/h. To nie oznacza, że jazda 120 km/h z przyczepą jest legalna. Podczas zwykłej kontroli policjant może ukarać za przekroczenie limitu właściwego dla zestawu.

Urządzenie bez legalizacji – musi być wyłączone
Mandatu nie będzie również wtedy, gdy urządzenie nie pracuje albo nie ma ważnej legalizacji. Systemy OPP to przyrządy pomiarowe, więc muszą przechodzić kontrolę metrologiczną. Legalizacja ponowna takich urządzeń jest ważna przez 13 miesięcy. Po jej wygaśnięciu wynik pomiaru nie może stanowić podstawy do ukarania kierowcy. Urządzenie zostaje wtedy wyłączone i czeka na ponowną kontrolę.
Do tego dochodzą zwykłe problemy techniczne. Kamera może mieć awarię albo przerwę w zasilaniu. Nowe urządzenia po montażu także nie zawsze działają od razu. Najpierw trzeba je uruchomić, sprawdzić, zalegalizować i wpiąć do systemu CANARD.
OPP potrzebuje więc kompletu danych, sprawnych urządzeń i ważnej legalizacji. Ma też ustawowy margines oraz ograniczenia przy rozpoznawaniu niektórych pojazdów. Mimo to ryzyko zaczyna się bardzo nisko. Przy 11 km/h ponad limit nie warto liczyć na pobłażliwość.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy