Jazda na jednym kole zakazana nie tylko na motocyklu. Uwaga na mandat
Sebastian Sulowski

Najczęściej takie popisy kojarzą się z motocyklem. W praktyce mandat za jazdę na jednym kole może dotyczyć także motoroweru, przerobionego e-roweru albo odblokowanej hulajnogi. Nawet legalny sprzęt nie daje pełnej bezkarności, jeśli kierujący tworzy zagrożenie na drodze.
- Mandat za jazdę na jednym kole to minimum 1500 zł.
- Przepis obejmuje nie tylko motocykle, ale też motorowery.
- Legalny e-rower lub hulajnoga też mogą skończyć się mandatem za zagrożenie.
Od 30 marca 2026 r. przepisy ostrzej traktują celowy drift i unoszenie koła pojazdu. Mandat za jazdę na jednym kole nie jest więc tylko problemem kierowców mocnych motocykli. Liczy się to, czym faktycznie porusza się kierujący i czy swoim zachowaniem stwarza zagrożenie.
Mandat za jazdę na jednym kole. Kary są wysokie
Nowe przepisy dotyczą celowej utraty styczności z nawierzchnią choćby jednego koła. W praktyce chodzi m.in. o tzw. wheelie, czyli jazdę na jednym kole. Za taki popis grozi:
- minimum 1500 zł grzywny
- od 2500 zł, jeśli manewr stworzy zagrożenie bezpieczeństwa,
- podwojenie kary przy recydywie
- do 30 tys. zł grzywny w sądzie
- 10 albo 12 punktów karnych
- zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące
Jedno poderwanie przedniego koła może więc oznaczać kilka tysięcy złotych kary, punkty i utratę prawa jazdy na kwartał.

Mandat za jazdę na jednym kole grozi też na motorowerze
Nowy zakaz nie dotyczy wyłącznie motocykli. Przepisy mówią o pojazdach silnikowych i motorowerach, więc obejmują także małe skutery, czyli formalnie motorowery o pojemności 50 centymetrów sześciennych oraz ich elektryczne odpowiedniki.
Nie ma znaczenia, że taki pojazd ma słabsze osiągi albo wygląda mniej groźnie niż motocykl. Jeśli kierujący celowo unosi koło i jedzie w ten sposób po drodze, policja może potraktować to jako wykroczenie z nowego przepisu.

Przerobiony e-rower albo hulajnoga mogą zmienić status
Największy problem dotyczy sprzętu, który tylko udaje legalny e-rower albo hulajnogę. Wielu użytkowników nie zdaje sobie z tego sprawy. Traktują taki pojazd jak zwykły rower albo miejską hulajnogę, a potem popisują się jazdą na jednym kole. Zwłaszcza na hulajnogach takie zachowanie widać dość często.
Legalny rower elektryczny powinien mieć silnik do 250 W, wspomagać wyłącznie podczas pedałowania i odcinać wspomaganie przy 25 km/h. Nie może jechać sam po naciśnięciu manetki gazu. Jeśli e-rower rusza bez pedałowania, ma mocniejszy silnik albo wspomaga jazdę powyżej 25 km/h, może zostać uznany za motorower albo motocykl. Wtedy wraca temat OC, tablic, dopuszczenia do ruchu i wymaganych uprawnień. A jazda na jednym kole może oznaczać już nie niewinny popis, ale wykroczenie z wysoką grzywną.
Podobnie działa to przy hulajnodze. Legalna hulajnoga elektryczna nie powinna przekraczać 20 km/h, ważyć więcej niż 30 kg ani mieć siodełka. Jeżeli jest odblokowana, zbyt ciężka albo konstrukcyjnie przypomina mały skuter, również może zostać potraktowana jak motorower albo motocykl.

Legalny rower i hulajnoga też nie dają bezkarności
Zwykły e-rower albo legalna hulajnoga nie zawsze podpadają pod przepis o jeździe na jednym kole. To nie oznacza jednak, że policja musi biernie patrzeć na takie popisy. Na drodze publicznej, w strefie zamieszkania albo w strefie ruchu nadal można dostać mandat za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa.
Chodzi o sytuacje, w których kierujący jedzie na jednym kole między pieszymi, traci panowanie nad pojazdem, wymusza pierwszeństwo albo zmusza innych do gwałtownej reakcji. Wtedy kara za podstawowe wykroczenie rośnie o 500 zł. Jeśli ktoś dozna uszczerbku na zdrowiu, mandat wzrasta o 1000 zł, a cała kara nie może być niższa niż 1500 zł. Po alkoholu mandat za stworzenie zagrożenia wynosi 2500 zł.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy