Kierowcy ruszający w wielkanocne trasy mogą przecierać oczy ze zdumienia, patrząc na pylony stacji paliw przy autostradach. Dzięki nowym regulacjom, tegoroczne wyjazdy do rodzin będą – paradoksalnie – najtańsze dla tych, którzy paliwo muszą uzupełnić na trasach szybkiego ruchu.

  • Ceny na autostradach przestały wyraźnie odstawać od tych w miastach.
  • Paliwo na autostradzie ma być wyjątkowo tanie.
  • Nowe limity cen maksymalnych mają zamrozić stawki na kilka dni.

Przez lata stacje przy autostradach rządziły się własnymi prawami. Ograniczona konkurencja i wysokie koszty dzierżawy sprawiały, że litr paliwa potrafił być tam droższy nawet o ponad złotówkę względem stacji miejskich. Pakiet CPN wywrócił ten stolik do góry nogami. Wprowadzone ceny maksymalne (marża ograniczona do 30 groszy plus podatek nad cenę hurtową) sprawiły, że ceny w całej Polsce niemal się zrównały. W efekcie na autostradzie zapłacimy dziś tyle samo, co na osiedlowej stacji.

Jakie ceny zobaczymy na pylonach?

Choć dziś (czwartek, 2 kwietnia) ceny są już relatywnie niskie, od jutra (piątek) spadną o kolejne kilka groszy. Maksymalne stawki będą prezentować się następująco:

  • benzyna 95 spadnie z 6,23 zł do 6,19 zł za litr
  • benzyna 98 spadnie z 6,84 zł do 6,80 zł za litr
  • olej napędowy (ON) symboliczna obniżka z 7,65 zł do 7,64 zł za litr

Jutro około południa minister energii ogłosi ceny, które będą obowiązywały w święta. Nie zanosi się jednak na wielkie zmiany, co dla planujących wydatki na paliwo jest bardzo dobrą wiadomością.

Tegoroczna Wielkanoc może być wyjątkowa dla kierowców, bo paliwo na autostradzie ma kosztować niemal tyle samo co poza trasą. | Zdjęcie: GettyImages

Mechanizm CPN: jedna cena na całe święta

Warto zwrócić uwagę na specyficzny przepis dotyczący ogłaszania stawek. Zgodnie z zasadami, cena ogłoszona w piątek (dzień roboczy poprzedzający dni wolne) obowiązuje aż do kolejnego dnia roboczego włącznie.

W praktyce ceny, które pojawią się na pylonach w sobotę rano, muszą pozostać „zamrożone” przez całą niedzielę i poniedziałek wielkanocny, aż do końca wtorku. Kierowcy nie muszą się więc obawiać nagłych skoków cen w samym środku świątecznych powrotów.

Najbardziej odczują te obniżki kierowcy samochodów z silnikami benzynowymi. | Zdjęcie: GettyImages

Diesel wciąż „pod kreską”

Gorzej wygląda to w przypadku diesla. Co prawda na autostradach kierowcy zapłacą dziś tyle samo co w miastach, ale sam olej napędowy wciąż jest wyraźnie droższy niż jeszcze w lutym. Wtedy litr ON kosztował około 6 zł, a obecna cena maksymalna to 7,64 zł. Dla przedsiębiorców sama obniżka VAT nie oznacza takiej samej korzyści jak dla kierowców prywatnych, bo niższa stawka to jednocześnie mniejsza kwota podatku do odliczenia. W praktyce oznacza to, że realny koszt paliwa dla firm spada słabiej, niż mogłaby sugerować cena widoczna na pylonie.

Surowe kary dla „kombinatorów”

Dla stacji, które chciałyby wykorzystać świąteczny szczyt i zignorować limity, państwo przygotowało potężny straszak. Próba sztucznego zawyżania cen powyżej ogłoszonych maksimów może zakończyć się karą sięgającą nawet 1 mln złotych. Dzięki temu podróżujący przez Polskę mogą mieć pewność, że cena na trasie nie zrujnuje ich domowego budżetu.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również