Nowe przepisy mają chronić europejskich producentów. Ale oni wcale ich nie popierają
Krzysztof Kaźmierczak

Unia Europejska rozważa wprowadzenie nowych przepisów. Wszystko po to, by chronić interesy producentów ze Starego Kontynentu. Tymczasem koncerny ostrzegają przed skutkami.
- UE rozważa nowe przepisy dotyczące lokalnej produkcji samochodów.
- Producenci ostrzegają przed skutkami dla łańcuchów dostaw.
- Mercedes i inni gracze z branży apelują o ostrożność.
Unia Europejska przygotowuje nowe przepisy, które mogą znacząco zmienić sposób produkcji samochodów elektrycznych w Europie. To posunięcia w ramach działań na rzecz dekarbonizacji i uniknięcia uzależnienia od taniego importu z Chin.
Chodzi o nowe wymogi dotyczące lokalnej produkcji części, które mają zwiększyć udział europejskich dostawców w łańcuchu dostaw. Informacje na ten temat opisuje serwis Automotive News Europe. Portal wskazuje, że branża motoryzacyjna z dużą uwagą obserwuje rozwój sytuacji.
Nowe regulacje pojawiają się w momencie, gdy europejski przemysł motoryzacyjny mierzy się z rosnącą konkurencją z Chin oraz wysokimi kosztami energii i produkcji. Dlatego Komisja Europejska chce wzmocnić lokalne łańcuchy dostaw i ograniczyć zależność od importu kluczowych komponentów.
Industrial Accelerator Act (IAA)
Ustawa Industrial Accelerator Act (IAA) ustanowi wymogi dotyczące niskiej emisji dwutlenku węgla i „Made-in-EU” dla zamówień publicznych lub dotacji. Jej celem jest zapewnienie, aby do 2035 roku sektor wytwórczy stanowił 20% krajowej produkcji Unii Europejskiej (w porównaniu z 14% obecnie).
To pozwoli zapobiec potencjalnej utracie 600 000 miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat oraz utrzymać lub stworzyć około 150 000 miejsc pracy w innych sektorach. Łącznie sektory objęte IAA stanowią około 15% unijnego sektora wytwórczego.
Nowe zasady produkcji w Unii Europejskiej
Zgodnie z propozycją przepisów powiązanych z planem przyspieszenia rozwoju przemysłu, samochody elektryczne korzystające z publicznych programów dotacji mają spełniać konkretne lokalnej produkcji części. Oznacza to, że znaczna część komponentów powinna pochodzić z Europy. W niektórych wariantach rozważany poziom wynosi około 70%.
Jednocześnie regulacje mają obejmować nie tylko same auta, lecz także inne sektory przemysłu. Bruksela chce w ten sposób zwiększyć produkcję w regionie oraz wzmocnić europejską gospodarkę. Według planów udział przemysłu w gospodarce UE ma wzrosnąć z około 14% do 20% w perspektywie kolejnych lat.

Jednak producenci samochodów podkreślają, że globalne łańcuchy dostaw są bardzo złożone. Komplikacje związane z ich zachwianiem bardzo szybko obnażyła pandemia Covid.-19. Dlatego ustalenie dokładnego poziomu lokalnej produkcji dla konkretnego modelu auta może okazać się trudne.
Obawy niemieckich producentów
Część producentów, w tym niemieckie koncerny takie jak Mercedes, ostrzegają przed skutkami nowych regulacji. Firmy wskazują, że zbyt restrykcyjne wymogi mogą zwiększyć koszty produkcji oraz utrudnić rozwój nowych technologii.
Jednocześnie producenci obawiają się reakcji innych państw. Jeżeli nowe przepisy zostaną odebrane jako forma protekcjonizmu gospodarczego, mogą doprowadzić do napięć handlowych lub działań odwetowych ze strony partnerów handlowych.

Dlatego branża apeluje o bardziej elastyczne podejście do definicji lokalnej produkcji. Niektórzy producenci sugerują, aby część komponentów z krajów partnerskich również mogła być uznawana za europejskie.
Wspólnota szuka równowagi
Z jednej strony Unia Europejska chce chronić własny przemysł i miejsca pracy. Według branżowych szacunków, brak działań może doprowadzić do utraty setek tysięcy miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym w nadchodzących latach. Trend zmniejszania zatrudnienia w sektorze widoczny jest już od jakiegoś czasu.

Z drugiej strony nadmierne ograniczenia mogą utrudnić funkcjonowanie producentów, którzy działają w globalnym systemie produkcji. Dlatego dyskusja w Brukseli koncentruje się na znalezieniu równowagi między ochroną europejskiego przemysłu a utrzymaniem konkurencyjności.
Brak finalnego rozwiązania
Jak podaje Automotive News Europe, ostateczny kształt przepisów pozostaje przedmiotem negocjacji między Komisją Europejską, państwami członkowskimi oraz przedstawicielami branży motoryzacyjnej.

Komisja wielokrotnie opóźniała rozpatrzenie wniosku z powodu rozbieżności co do jego treści. Kluczowym punktem spornym jest to, które kraje spoza UE będą uważane za „zaufanych partnerów”, a eksport z nich będzie traktowany jako równoważny produktom unijnym pod względem spełniania wymogów „Made in EU”.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy