Sposoby na uniknięcie mandatu z fotoradaru – uważaj, bo to grozi więzieniem!

Sebastian Sulowski

Nikt nie lubi płacić mandatów. Jednak niektóre pomysły kierowców, na uniknięcie grzywny, mogą skończyć się trafieniem za kratki nawet na 3 lata.
Nie jest tajemnicą, że system karania przez fotoradary nie jest zbyt wydajny. W ubiegłym roku kamery i fotoradary Inspekcji Transportu Drogowego (ITD) przyłapały prawie 986 tys. kierowców. Jednak samo zdjęcie nie oznacza jeszcze mandatu. Tylko 445 tys. z przyłapanych osób otrzymało grzywnę.
Statystycznie niemal co drugi sprawca wykroczenia został skutecznie ukarany. Ilu z nich stosowało sposoby na uniknięcie kary, tego nie wiadomo. Jedno jest pewne – proceder jest dość powszechny i co więcej, skuteczny, ale bardzo ryzykowny.
Sposoby na uniknięcie kary – bezkarni obywatele spoza UE
Podczas spotkania z drogówką obcokrajowcy (poza tymi, którzy mają nadany numer PESEL) muszą płacić mandaty na miejscu. W przypadku fotoradarów i kamer, oczywiście grzywna musi być wysłana pocztą. Jednak nasze służby nie mają dostępu do danych adresowych obywateli państw nienależących do UE. Nie ma też przepisów, które pozwoliłyby egzekwować ewentualne grzywny np. podczas przekraczania granicy. I z tego właśnie korzystają kierowcy.


Najpopularniejsze sposoby na uniknięcie kary na podstawie zdjęcia z fotoradaru to brak odpowiedzi na korespondencję ITD lub wskazanie obcokrajowca.
Sposobem na ucieczkę przed odpowiedzialnością jest zrzucenie winy na obywatela Ukrainy czy Białorusi. Kierowcy wyszukują np. w portalach społecznościowych dane obcokrajowca i w formularzu przesłanym przez ITD wskazują jako kierowcę obywatela obcego kraju. Oszustwo można wykryć, jednak potrzeba na to czasu, więc ITD nie ściga takich osób. Jednak gdy tak się stanie, konsekwencje są bardzo poważne. Za składanie fałszywych zeznań grozi nawet 3 lata więzienia.
Sposoby na uniknięcie kary – brak odpowiedzi
Kolejna metoda uniknięcia kary może grozić grzywną do 30 tysięcy złotych. Kiedy właściciel pojazdu, który został zarejestrowany przez fotoradar, otrzymuje formularz od ITD, ma trzy opcje do wyboru: przyznać się do winy, wskazać inną osobę, która prowadziła pojazd, lub odmówić przyjęcia mandatu.

Jednak nawet 30 procent kierowców nie reaguje na wezwanie ITD, która ma maksimum rok na wystawienie mandatu. Jeśli w tym czasie nie uda się ustalić winnego (i otrzymać od niego podpisanego oświadczenia), sprawa zostaje przekazana do sądu. Jest na to rok od wykonania zdjęcia, po czym następuje przedawnienie wykroczenia. Z uwagi na liczbę spraw oraz braki kadrowe inspekcji, większość kierowców, którzy zignorowali wezwanie, pozostaje bezkarna.
CZYTAJ TEŻ: Tolerancja kamer i fotoradarów – nie zawsze 10 km/h
Sposoby na uniknięcie kary – wskazywanie kolejnych osób
W przypadku, gdy właściciel auta otrzymuje korespondencję od ITD, może wskazać osobę, której rzekomo pożyczył auto. W rezultacie inspekcja musi kierować korespondencję do tej osoby. Następnie wskazana osoba może, w porozumieniu z właścicielem pojazdu, wskazać kolejną osobę. Ten sposób prowadzi do ciągnięcia sprawy aż do przedawnienia (1 rok od wykroczenia), gdyż każdy kolejny użytkownik pojazdu musi dostać wezwanie.
Warto zaznaczyć, że w tym przypadku wszyscy „użytkownicy" auta narażają się na odpowiedzialność za składanie fałszywych wyjaśnień. To może skutkować nawet karą 3 lat więzienia, analogicznie do sytuacji, gdy używa się metody „na obcokrajowca".

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę

Zignorujesz czerwone światło przed torami? Rząd chce odbierać prawo jazdy na 3 miesiące

Niewidzialny zakaz. Kiedy faktycznie można wjechać samochodem do lasu?

Powstaną ulice rowerowe? Kierowcy stracą pierwszeństwo przed rowerzystami
Ostatnie artykuły
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
- Nowy Mercedes-AMG CLE przyspieszy do 100 km/h zanim wymówisz jego nazwę
- Skoda ma problem z tym SUV-em. Wiemy, jaki będzie następca
- Używane Renault Mégane III – dużo lepsze, niż myślisz! Usterki, opinie, jaki silnik wybrać?
- Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
- Japoński maluch teraz może mieć coś z SUV-a. To najtańszy taki samochód na rynku
- Dacia się nie ugnie. Obiecuje coś, czego konkurencja nie jest w stanie zapewnić