Choć Europa obecnie szykuje się na podwyższenie ceł na chińskie samochody, szef Mercedesa apeluje o ich obniżenie. Jakie jest drugie dno tej sprawy?


Kilka dni temu media obiegła informacja, że Komisja Europejska rozpoczęła rejestrację celną wszystkich samochodów wyprodukowanych w Chinach, a sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej. Stało się to wskutek dochodzenia, mającego sprawdzić ewentualne subsydiowanie przez władze Państwa Środka tamtejszych producentów aut.

Według szefowej Komisji Europejskiej – Ursuli von der Leyen – ceny elektryków z Chin „są sztucznie utrzymywane na niskim poziomie, dzięki ogromnym dotacjom państwowym”. Obecnie trwa dochodzenie mające ustalić, jak jest w rzeczywistości (TUTAJ znajdziesz zestawienie cen chińskich aut na ich rodzimych rynkach i w Europie).

Jeśli Unia Europejska wprowadziłaby dodatkowe cła na auta „made in China”, z pewnością wywołałoby to wojnę handlową. A ta nie leży w interesie europejskich, a w szczególności niemieckich, wytwórców aut.

Cło na auta z Chin: Kallenius idzie pod prąd

Według szefa Mercedesa – Ola Kalleniusa – cła na pojazdy z Państwa Środka powinny zostać nie podwyższone, a obniżone. Uważa on, że zmusi to producentów ze Starego Kontynentu do budowania lepszych samochodów.

Mercedes ostatnio zweryfikował swoje plany dotyczące elektromobilności i zapowiedział dalsze inwestycje w silniki spalinowe.

„Nie podnośmy ceł. Jestem przeciwnikiem takiego ruchu. Myślę, że należy uczynić na odwrót i obniżyć cła” – stwierdził Kallenius na łamach Financial Times. Dodał też, że „eksport chińskich marek do Europy jest czymś naturalnym”.

Jak mu sprostać? Postępem technologicznym, lepszymi produktami oraz wyższą elastycznością produkcji. „Na tym polega gospodarka rynkowa. Pozwólmy na zdrową konkurencję” – twierdzi szef Mercedesa (TUTAJ przeczytasz o najpopularniejszych autach chińskich w Polsce).

Cło na auta z Chin: nikomu się to nie przysłuży?

Obecnie chińskie samochody elektryczne w Unii Europejskiej objęte są 10-procentowym cłem. Z kolei przy eksporcie aut do Państwa Środka wynosi ono 15%. Do tej pory przedstawiciele firm motoryzacyjnych ze Starego Kontynentu otwarcie wypowiadali się na temat zagrożeń ze strony Chin. Szczególnie głośno na ten temat mówili szefowie koncernów Stellantis i Renault (TUTAJ przeczytasz, czemu Europejczycy nie chcą aut z Chin).

„Jako koncern motoryzacyjny nie prosimy o specjalne traktowanie i uważam, że najlepsze chińskie firmy też o to nie proszą” – uważa Kallenius. „Chcą konkurować na świecie jak wszyscy inni. Otwieranie rynków doprowadziło do wzrostu bogactwa, zwłaszcza w przypadku cudu gospodarczego Chin, który wyciągnął setki milionów ludzi z biedy. Jeśli wierzymy, że protekcjonizm jest tym, co zapewnia nam długoterminowy sukces, to historia mówi nam, że tak nie jest” – dodaje.

W Polsce liderem wśród aut z Chin jest MG, na które w ciągu dwóch miesięcy 2024 roku skusiło się 411 klientów.

Ale jego wypowiedzi mogą mieć też drugie dno. Chodzi o odwet ze strony władz Państwa Środka, gdyby Komisja Europejska nałożyła na chińskie auta dodatkowe cła. Może to zaszkodzić m.in. Mercedesowi, ponieważ na tamtejszym rynku sprzedaje on 1/3 swoich wszystkich samochodów.

Według magazynu The Economist, jeśli Komisja Europejska wprowadziłaby dodatkowe cła na chińskie auta, oznaczałoby to praktycznie koniec dla Volkswagena, BMW i Mercedesa w Państwie Środka.

Wojna handlowa z Chinami jest nieunikniona?

Chiny z pewnością nie będą stać z boku i przyglądać się grzecznie poczynaniom Unii Europejskiej. Już niedługo po wspomnianym wystąpieniu von der Leyen, co miało miejsce na początku września 2023 roku, głos w sprawie zabrało chińskie ministerstwo handlu.

Dochodzenie Komisji Europejskiej jest „aktem czysto protekcjonistycznym. Poważnie zakłóci ono i zniekształci światowy przemysł motoryzacyjny oraz jego łańcuchy dostaw, w tym w UE. Będzie miało negatywny wpływ na stosunki gospodarcze i handlowe Chiny-UE” – napisało w swoim oświadczeniu chińskie ministerstwo handlu.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również