26 maja 2026

Debiut Ferrari Luce wstrząsnął nie tylko światem motoryzacji. Nawet kolor nadwozia zaskoczył

Ferrari Luce

To koniec czekania. Elektryczne Ferrari Luce miało swoją oficjalną premierę. Co można o nim powiedzieć? Jest szokujące. Zobaczcie sami.

  • Ferrari Luce zadebiutowało w błękicie, a jego sylwetka wygląda jak połączenie dwóch zupełnie różnych aut.
  • Czy odważny, szokujący design pierwszego elektrycznego Ferrari okaże się jego największą siłą, czy najsłabszym ogniwem?
  • Za projekt wnętrza odpowiada studio Jony'ego Ive'a.

Premierę modelu Ferrari Luce rozpoczęło kilkuminutowe nagranie w ciemni – było ono niczym wywoływanie zdjęć. Następnie zgromadzeni przed monitorami mogli zobaczyć auto w całej okazałości po raz pierwszy.

Szokujące nadwozie

Jego sylwetka na pierwszy rzut oka wygląda bardzo niespodziewanie. Auto ma dwukolorowe nadwozie – to jedna z niewielu obiektywnych myśli, jakie nasuwają się po zobaczeniu premierowego kadru.

Poza tym pojazd budzi zdziwienie. Wygląda, jakby dwie maszyny zostały zespolone w jedną. Pierwsza to czarny pojazd – do niego należą smukłe linie przodu, linie szyb, dach oraz czarne progi i nadkola. Z jakiegoś powodu pomyślałem, że tam pod spodem to Dodge M4S, który był głównym bohaterem filmu The Wraith.

Drugi samochód to reszta nadwozia. Wygląda jak lukier na pączku, jak obszar nadwagi. Przełomowość tego projektu jest tak niesamowita, że bardzo trudno zebrać myśli. Prezentuje się ono tak szokująco, że pokazane wcześniej elementy kabiny (wydawały się niczym z kreskówek) bledną w swojej niekonwencjonalności.

Detale, które zaskakują

Prezentacja pokazała, że przednia maska wisi w powietrzu, a pod nią znajduje się długa, ogromna wnęka na przelot powietrza. Zobaczyliśmy, że drzwi boczne otwierają się tak jak w Purosangue, czyli pod wiatr. Co ciekawe, Ferrari pokazało auto w kolorze błękitnym, a nie w swoim firmowym czerwonym.

Wnętrze Luce faktycznie potwierdziło wszystko z wcześniejszych doniesień. Środkowy ekran przesuwa się w lewo i w prawo. Tylna kanapa to jeden element i wygląda, jakby mogła pomieścić trzy osoby. Tylne lampy schowano w czarnym pasie – to cztery okręgi ukryte w obwodzie zawiniętym pod błękitnym nadwoziem. Świecą niczym oczy pary sów.

Fakty o nadwoziu

Ferrari Luce ma długość 501,9 cm, szerokości 199,9 cm oraz wysokości 153,9 cm, co czyni go o nieco ponad 5 cm niższym od Purosangue. Jego sylwetka podporządkowana została aerodynamice.

Rezygnacja z potężnego silnika spalinowego z przodu pozwoliła projektantom na osiągnięcie współczynnika oporu powietrza na poziomie 0,254 cD bez użycia aktywnych elementów. Całość tej futurystycznej rzeźby dopełniają największe w historii produkcyjnych modeli tej marki koła o średnicy 23" z przodu i 24" z tyłu.

Historia projektu

Już wcześniej było wiadomo, że projekt ten powstaje od kilku lat i ma być jednym z najważniejszych kroków w historii marki z Maranello. Od dawna było jasne, że samochód funkcjonujący pod nazwą Ferrari Elettrica ostatecznie trafi na rynek jako Ferrari Luce. Producent zapowiadał, że nie będzie to zwykły elektryk, lecz pełnoprawne Ferrari, które zachowa charakterystyczne dla marki emocje z jazdy.

Model jest zbliżony charakterem do Ferrari Purosangue z dwoma parami drzwi oraz dwoma rzędami siedzeń, ale producent od początku zaznaczał, że nie będzie to SUV.

Napęd i moc

Informacje techniczne, które pojawiały się przed premierą, wskazywały na zupełnie nowy układ napędowy opracowany od podstaw. Ferrari miało zastosować cztery silniki elektryczne generujące łącznie 1004 KM. Finalnie jest to aż 1050 KM. Według oficjalnych danych przednie jednostki oferują po 142 KM każda, natomiast tylne – po 482 KM.

Luce otrzymało specjalny system zarządzania napędem – elektroniczny przełącznik trybów jazdy (eManettino). Kierowca może wybierać pomiędzy trzema ustawieniami: oszczędnym (Range), komfortowym (Tour) oraz sportowym (Performance), dostosowując charakter auta do aktualnych potrzeb.

Tryb Range oferuje 430 KM i napęd wyłącznie na tylną oś, a prędkość maksymalna sięga w nim 260 km/h. Z kolei tryb Tour to 617 KM z napędem na wszystkie koła, przeznaczony do codziennej jazdy. Tryb Performance uwalnia 986 KM, permanentny napęd AWD i pozwala rozpędzić się do 310 km/h. W trybie Launch Control dostępna jest pełna moc 1050 KM – Ferrari deklaruje przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy oraz od 0 do 200 km/h w 6,8 sekundy.

Emocje i technologia

Szef Ferrari, Benedetto Vigna, podkreślał, że kluczowe pozostaje zachowanie wyjątkowego prowadzenia i emocji znanych z modeli spalinowych. W tym celu marka opracowała nowe zawieszenie inspirowane rozwiązaniami z hipersamochodu Ferrari F80. System analizuje parametry jazdy nawet 200 razy na sekundę.

Istotnym elementem projektu pozostawało także brzmienie. Ferrari nie zamierzało stosować sztucznego dźwięku imitującego klasyczne silniki V8 czy V12. Zamiast tego inżynierowie opracowali układ wzmacniający rzeczywiste drgania napędu. Producent porównuje to rozwiązanie do działania gitary elektrycznej, gdzie naturalne wibracje są odpowiednio wzmacniane.

Kabina Luce

Już wcześniej pojawiały się szczegóły dotyczące wnętrza. Za jego projekt odpowiada studio LoveFrom, współzałożone przez Jony'ego Ive'a. Podkreślano, że samochód nie będzie polegał wyłącznie na ekranach dotykowych. Ferrari postawiło na fizyczne przyciski oraz bardziej analogowe odczucia. We wnętrzu dominują aluminium, szkło oraz klasyczne elementy sterowania.

Cena i oczekiwania

Jeszcze przed premierą pojawiły się informacje dotyczące ceny. Ferrari Luce niedawno wyceniano na około 2 350 000 zł (500 tys. euro), co uplasowało model w ścisłej czołówce najdroższych elektryków na rynku. Finalnie jest jeszcze droższe: jego ceny startują od 550 tys. euro, czyli ok. 2 800 000 zł.

Werdykt

Debiut zamyka etap spekulacji i zapowiedzi. Widząc Ferrari Luce w pełnej krasie, nie wiemy co powiedzieć. Radykalność tego projektu wykracza daleko poza jakiekolwiek oczekiwania. I jak to zwykle bywa z tego typu przedsięwzięciami – ci, którzy ich nie rozumieją, nie potrafią docenić. Tak było już wiele razy z różnymi produktami, na przykład od Apple.

Prawda jest jednak taka, że nie każdy niezrozumiany projekt okazuje się dobry. Zdarzają się także złe i one nie wytrzymują prób konsumenckich oraz próby czasu. Do której kategorii należy Luce? Na to pytanie każdy musi znaleźć odpowiedź samodzielnie. Zamówienia zostały otwarte.

Ferrari Luce