Pierwsze elektryczne Ferrari zadebiutuje w maju, ale teraz odsłonięto jego nazwę i wygląd kokpitu. Luce ma łączyć ponad 1000 KM z fizycznym, angażującym interfejsem zaprojektowanym przez człowieka, odpowiedzialnego za wygląd m.in. iPhone’a. Włosi postawią na aluminium, szkło i analogowe odczucia, co kłóci się z obecnymi trendami wszechobecnej cyfryzacji.

  • Ferrari Luce to 1014 KM z czterech silników i format 4-drzwiowego GT.
  • Za projekt kokpitu odpowiada studio LoveFrom.
  • Włosi stawiają na fizyczne elementy sterowania zamiast dotyku.

Pierwsze elektryczne Ferrari zbliża się wielkimi krokami. Jego debiut jest planowany na maj bieżącego roku. Nowe auto ma być 4-drzwiowym, 4-osobowym gran turismo, ale o charakterze zbliżonym do Purosangue.

Zanim jednak nowość z Maranello ujrzy światło dzienne, Włosi właśnie odkryli jego wnętrze i nazwę. Luce po włosku to źródło światła. Potocznie bywa też używane jako określenie dla elektryczności.

Luce ma mieć proporcje zbliżone do Purosangue.

Wcześniej projekt funkcjonował roboczo jako Elettrica.

Cztery silniki elektryczne

Ferrari Luce ma być wprawiane w ruch przez układ czterech silników o deklarowanej mocy sięgającej 1014 KM. „Nazwa odzwierciedla to, że ten samochód rozświetla przyszłość firmy” – uważa szef tej włoskiej marki, Benedetto Vigna.

Za projekt wnętrza i nadwozia odpowiada studio LoveFrom, współzałożone przez Jony’ego Ive’a, byłego szefa designu Apple. To człowiek, który odpowiadał za wygląd urządzeń takich jak iPhone, iPad, MacBook czy Apple Watch, a także za stronę projektową interfejsu iOS. Ive podkreśla jednak, że samochód to nie telefon.

Ferrari Luce
Fotele mają być jednocześnie sportowe i komfortowe.

„Nigdy nie zrobiłbym samochodu opartego wyłącznie na dotyku, bo to wymaga odrywania wzroku. Pomysł, że skoro źródło napędu jest elektryczne, to interfejs też musi być cyfrowy, jest absurdem” – mówi Ive na łamach brytyjskiego Autocara.

„Chcieliśmy interfejsu fizycznego i angażującego, który łączy najmocniejsze strony wskaźników analogowych z ekranami cyfrowymi” – dodaje.

Ze szkłem Corning

Wpływ LoveFrom jest widoczny praktycznie w całym kokpicie. Pojawiają się w nim anodowane aluminium i wzmocnione szkło od firmy Corning, czyli materiały kojarzone z elektroniką użytkową.

Wybór szkła zamiast plastiku ma wynikać z tego, że okazuje się ono mocniejsze, a poza tym jest odbierane jako bardziej luksusowe niż plastik przy zwiększeniu masy o zaledwie 10 kg. To świadomy kompromis, mający wzmocnić poczucie obcowania z wyjątkowym produktem.

Ferrari Luce
Analogowe zegary to tak naprawdę 12,5-calowy wyświetlacz.

Najbardziej „techniczny” popis ma dotyczyć zespołu cyfrowych zegarów o przekątnej 12,5”. Widok trzech tarcz zapewnią dwa wyjątkowo cienkie, specjalnie przygotowane ekrany OLED Samsunga.

Ułożono je warstwowo, a całość przykrywa wypukłe szkło, co ma jeszcze mocniej scalić projekt z przeszłością. Jest też detal, który brzmi jak prowokacja wobec czysto cyfrowego świata, czyli fizyczna wskazówka cyfrowego licznika przebiegu. Co ciekawe, czarna okolica tarcz to w rzeczywistości też ekran OLED. Pokazuje on m.in. kontrolki i wskazania nawigacji.

Rytuał związany z uruchamianiem

Ferrari chce, żeby uruchomienie auta było małym rytuałem. Kierowca ma wkładać kwadratowy, masywny klucz (również z aluminium i szkła) w dedykowane gniazdo. Po „kliknięciu” żółty kolor klucza ma zmienić się na czarny, a żółta barwa ma „przejść” na selektor jazdy, co jest opisywane jako symboliczne „przeniesienie mocy” z klucza do auta.

Samo dopracowanie tego rozwiązania miało zająć niemal rok. Ive stawia tu prosty priorytet. „Główna rzecz w tym samochodzie dotyczy jazdy. Wszystko inne ma tylko wzmacniać to doświadczenie” – mówi.

Ferrari Luce
Kierownica nawiązuje do tej z klasycznych modeli Ferrari.

Kierownica ma mieć trzy ramiona i cienki wieniec, jako nawiązanie do projektów Nardi, używanych w najbardziej ikonicznych Ferrari XX wieku. Inspiracją ma być też prywatne Ferrari 250 Europa Ive’ego z lat 50. XX wieku.

Do tego w kokpicie dochodzę liczne fizyczne elementy obsługi. To m.in. manettino służące do zmiany trybów jazdy i ustawienia układu napędowego oraz łopatki do sterowania momentem obrotowym.

Ruchomy ekran centralny

Wewnątrz ma pojawić się gładka skóra, a nie Alcantara, która w nowoczesnych Ferrari bywa stosowana bardzo szeroko. Centralny ekran o przekątnej 10” będzie wyglądać jak sprzęt z rodziny iPada, ale nie zostanie przymocowany na stałe do jednego miejsca.

Ma się dać przesuwać, a z przodu mieć masywny uchwyt, który jednocześnie działa jak podparcie dłoni przy obsłudze. Na dole mają zostać fizyczne przełączniki od klimatyzacji i multimediów, a każdy z nich będzie mieć inne „czucie”, żeby kierowca rozpoznawał ich funkcję bez odrywania wzroku od drogi.

Ferrari Luce
Centralny ekran o przekątnej 10" ma być ruchomy.

Na szczycie deski zostanie zamontowany zegar z fizycznymi pokrętłami, ale i cyfrową tarczą. Da się go przełączyć na kompas albo stoper. Ferrari podaje, że to element, który zajął najwięcej czasu w rozwoju, a każda wskazówka ma być napędzana własnym zestawem trzech kół zębatych.

Zaskakująca procedura startowa

Z praktycznych rzeczy w kokpicie przewidziano dwa osobne schowki (po jednym dla kierowcy i pasażera), dwa uchwyty na kubki, fizyczne przyciski do obsługi bagażnika i centralnego zamka oraz przełączniki wszystkich czterech szyb ulokowane na konsoli.

Ferrari Luce
Uchwyt w dachu do uruchamiania procedury startowej.

Selektor automatu ma mieć kształt odwróconej litery „L” i być wykonany ze szkła. A procedura uruchomienia funkcji launch control będzie wyglądać jak mały teatr. Jej aktywacja ma się odbywać przez pociągnięcie w dół uchwytu nad głową kierowcy, „jak w helikopterze”.

Obok mają być przełączniki od ustawień oświetlenia zewnętrznego, w tym świateł przeciwmgłowych. Jeśli ktoś szuka minimalizmu, to tutaj go nie znajdzie.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również