Niepozorny czujnik w kole może zdradzić więcej, niż myślisz. Sprawa systemu TPMS budzi ze strony kierowców obawy o prywatność.

  • Czujniki TPMS mogą ujawniać lokalizację auta bez wiedzy kierowcy.
  • Naukowcy pokazali, jak odczytać identyfikator czujnika z kilku metrów.
  • Obowiązkowy system bezpieczeństwa rodzi pytania o prywatność.

System monitorowania ciśnienia w oponach, czyli rozwiązanie kontrolujące poziom powietrza w kołach, miał poprawić bezpieczeństwo. Dziś okazuje się, że technologia, która ostrzega przed spadkiem ciśnienia, może posłużyć także do śledzenia pojazdu. Czym jest system monitorowania ciśnienia w oponach?

koła samochód przechowywanie ogumienie
TPMS jest obowiązkowy od ponad dekady.

To elektroniczny układ nadzorujący poziom powietrza w ogumieniu. W wersji bezpośredniej każdy czujnik umieszczony w feldze mierzy ciśnienie i temperaturę, a następnie przesyła dane drogą radiową do komputera auta.

Czujniki TPMS

Każdy czujnik posiada unikalny identyfikator. To właśnie ten sygnał radiowy stał się przedmiotem zainteresowania badaczy bezpieczeństwa dostępu do danych. Według opisywanych analiz sygnał identyfikatora można przechwycić przy użyciu ogólnodostępnego sprzętu.

Badacze pokazali, że odbiornik radiowy pozwala odczytać identyfikator czujnika, który pozostaje stały przez długi czas. Jeśli ktoś rozmieści kilka anten w różnych miejscach, może wykrywać przejazd konkretnego auta i budować historię jego przemieszczania się.

Opony nowe czy używane
W każdym kole jest czujnik z nadajnikiem radiowym.

Nie wymaga to fizycznego dostępu do pojazdu. Wystarczy obecność w pobliżu drogi lub parkingu. Analitycy zwracają uwagę, że identyfikator nie zawiera danych właściciela, ale umożliwia powiązanie sygnału z konkretnym samochodem.

Skala zjawiska

W Unii Europejskiej system monitorowania ciśnienia w oponach jest obowiązkowy w nowych samochodach osobowych od 2014 roku. Oznacza to miliony pojazdów wyposażonych w nadajniki radiowe, które działają automatycznie po uruchomieniu auta.

Od 2014 roku do końca 2025 roku w Unii Europejskiej (UE) zarejestrowano łącznie ponad 150 milionów nowych samochodów osobowych. Wszystkie mają obowiązkowe czujniki.

Producenci podkreślają, że system znacząco poprawia bezpieczeństwo i zmniejsza zużycie paliwa. Jazda ze zbyt niskim ciśnieniem zwiększa spalanie nawet o kilka procent. Również ryzyko uszkodzenia opony lub felgi również rośnie, gdy kierowca ignoruje spadek ciśnienia.

Czy kierowcy mają się czego obawiać?

Eksperci zaznaczają, że potencjalne śledzenie wymaga specjalistycznej wiedzy i odpowiedniej infrastruktury. Nie jest to rozwiązanie masowo wykorzystywane, jednak sama możliwość wzbudza dyskusję na temat prywatności i dostępu do danych.

Zabytkowe konstrukcje są analogowe i niechcący spełniają wymogi RODO.

W odpowiedzi na powyższe obawy część producentów pracuje nad dodatkowymi zabezpieczeniami, które utrudnią odczyty. Rozważa się m.in. szyfrowanie transmisji lub okresową zmianę numeru czujnika. Takie modyfikacje mogłyby ograniczyć ryzyko nieautoryzowanego monitorowania.

Technologia pod lupą

Sprawa pokazuje, że nawet system zaprojektowany z myślą o bezpieczeństwie może mieć nieoczekiwane konsekwencje. Czujnik o średnicy kilku centymetrów, który kontroluje ciśnienie w oponie, stał się elementem debaty o ochronie danych i prywatności.

Lampka kontrolna ciśnienia opon
Jeżeli TMPS wykryje nieprawidłowe ciśnienie w oponie, zwykle informuje taką ikoną.

Dyskusja nie dotyczy wyłącznie jednego rozwiązania. Współczesne samochody wykorzystują dziesiątki nadajników i modułów komunikacyjnych. Każdy z nich zwiększa komfort oraz bezpieczeństwo, ale równocześnie tworzy nowe wyzwania w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również