Paliwo jest tak drogie, że Niemcy zmieniają samochody. Polaków może czekać to samo

Krzysztof Kaźmierczak

Drogie paliwo skłania niemieckich kierowców do przesiadki na elektryki. Czy czeka nas podobny scenariusz?
- Niemcy coraz częściej przesiadają się do elektryków, gdy rosną ceny paliw.
- Czy Polacy za chwilę zrobią dokładnie to samo?
- Program CPN obniżał rachunki za tankowanie, ale jego koszt dla budżetu liczono w miliardach.
Niemieccy kierowcy coraz częściej przesiadają się z samochodów spalinowych do elektrycznych. Powód nie jest szczególnie zaskakujący – paliwo zrobiło się bardzo drogie. Z kolei w Polsce właśnie zakończyła się druga odsłona programu CPN, a ceny benzyny i diesla skoczyły o ponad złotówkę na litrze. Dla części kierowców może to być kolejny argument za samochodem elektrycznym.

W Niemczech zjawisko jest już widoczne w danych. Według badania przeprowadzonego na zlecenie ubezpieczyciela Huk-Coburg w II kwartale 2026 r. aż 12% kierowców zastępujących samochód spalinowy wybrało elektryka. To ponad dwa razy więcej niż w styczniu i lutym. Niemal jedna czwarta badanych przyznała natomiast, że po raz pierwszy zaczęła rozważać lub traktować zakup elektryka jako priorytet właśnie z powodu wyższych cen paliwa.
Ceny paliw przekroczyły 2 euro
Tłem dla tej zmiany są ceny paliw. Po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie ceny paliw w Niemczech przekroczyły poziom 2 euro za litr. Dotyczy to zarówno benzyny, jak i oleju napędowego. Nie jest to jednak jedyny impuls, który zwiększa zainteresowanie elektrykami.
W Niemczech działa również program dopłat do zakupu i leasingu samochodów bezemisyjnych. W połączeniu z drogim paliwem tworzy on bardzo mocną zachętę do zmiany samochodu.

Polska znajduje się dziś w nieco innej sytuacji. U nas próbowano ograniczyć wpływ wysokich cen paliw na kierowców, ale skala tych działań była ograniczona w czasie.
CPN miał chronić kierowców przed drogim paliwem
Pierwsza odsłona programu „Ceny Paliwa Niżej” ruszyła wiosną 2026 r. Rząd obniżył VAT na paliwa z 23 do 8%, zmniejszył akcyzę do minimalnego poziomu wymaganego przez przepisy UE (o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego) oraz wprowadził maksymalne ceny detaliczne.

Plan zakładał również podatek od nadmiarowych zysków koncernów naftowych. Rząd przekonywał, że dzięki całemu pakietowi ceny paliw mogą spaść o około 1,2 zł na litrze. Obniżona akcyza wygasła w połowie czerwca, a z końcem miesiąca skończyły się również obniżony VAT i administracyjny limit cen. Paliwo zdrożało do tego stopnia, że pod koniec lata pojawiła się druga odsłona CPN. Była jednak znacznie skromniejsza.
Drugi CPN skończył się 31 sierpnia
Od 17 do 31 sierpnia obowiązywała ponownie obniżona stawka VAT na paliwa: 8% zamiast 23%. Jednocześnie minister energii ustalał maksymalne ceny benzyny i diesla. Tym razem nie wróciła jednak obniżka akcyzy. Program skończył się 31 sierpnia, a kierowcy bardzo szybko zobaczyli, co oznacza powrót standardowego opodatkowania.

Od 1 września benzyna i diesel podrożały o ponad złotówkę na litrze. Przywrócenie 23-procentowego VAT-u spowodowało skokowy wzrost cen detalicznych. Różnica jest więc bardzo konkretna. Nie trzeba nawet analizować długoterminowych prognoz cen ropy. Wystarczy spojrzeć na rachunek przy dystrybutorze.
Elektryk zaczyna wygrywać rachunkiem
W tym miejscu pojawia się samochód elektryczny. Przyjmijmy dość typowe zużycie na poziomie 16 kWh/100 km. Jeśli energia ładowana w domu w tańszej strefie taryfy G12 kosztuje około 0,60 zł/kWh, przejechanie 100 km kosztuje około 9,60 zł.
Dla samochodu benzynowego spalającego średnio 8 l/100 km sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przy cenie benzyny na poziomie około 7,60 zł/l koszt przejechania 100 km wynosi około 60,80 zł. To oznacza różnicę rzędu 51 zł na każde 100 km na korzyść elektryka.

Przy przebiegu 15 tys. km rocznie daje to około 7680 zł różnicy na samym koszcie energii i paliwa. Oczywiście to uproszczone wyliczenie. Rzeczywiste zużycie, cena prądu, sposób ładowania i ceny paliwa będą się różnić. Pokazuje jednak skalę zjawiska.
Elektryki mają problem, ale paliwo może go częściowo rozwiązać
Na razie na polskim rynku nie obserwujemy jednak boomu na samochody elektryczne. Wręcz przeciwnie dane doskonale odzwierciedlają to, co w 2026 zrobił rząd, czyli zakończenie dopłat do samochodów elektrycznych i ustalenie obniżek na paliwo. Mianowicie po ósmym miesiącu 2026 roku. według danych IBRM Samar, udział nowych samochodów osobowych BEV wyniósł w sierpniu 4,7%. Rok wcześniej było to 7,8%.
Oferty
Należy się jednak spodziewać, że trend spadkowy w sprzedaży aut elektrycznych właśnie dobiega końca, co pokazuje przykład aktualnej sytuacji u naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy są przykładem, że gdy różnica między kosztem przejechania 100 km samochodem spalinowym i elektrycznym robi się wystarczająco duża, argument ekonomiczny zaczyna działać dużo mocniej.
Jak nie wiadomo, o co chodzi...
Pierwsza odsłona kosztowała budżet państwa kilka miliardów zł, a mechanizm finansowania poprzez podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów naftowych nie został uruchomiony. Druga odsłona była tylko krótkoterminowym powrotem obniżonego VAT-u i limitów cen.

Jeżeli więc ceny paliw pozostaną wysokie, elektryczna rewolucja w Polsce może przyspieszyć z bardzo przyziemnego powodu. Nie będzie nim ekologia, polityka klimatyczna ani unijne przepisy. Będzie chodzić po prostu o pieniądze.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Zmiany w strefie płatnego parkowania. Nowe znaki uchronią przed mandatami

Przejechałem Teslą Model Y 3000 km. Po miesiącu widzę jeden poważny problem

Jak ustawić światła w samochodzie? Prawidłowa regulacja świateł

Obcokrajowcy będą płacić mandaty z fotoradarów? Rząd sam w to nie wierzy

100 km za 10 zł. Te używane elektryki to potrafią i kosztują już od 35 tys. zł

Znaki drogowe dodatkowe – rodzaje, symbole i znaczenie
Ostatnie artykuły
- Paliwo jest tak drogie, że Niemcy zmieniają samochody. Polaków może czekać to samo
- Zmiany w strefie płatnego parkowania. Nowe znaki uchronią przed mandatami
- Przejechałem Teslą Model Y 3000 km. Po miesiącu widzę jeden poważny problem
- Jak ustawić światła w samochodzie? Prawidłowa regulacja świateł
- Obcokrajowcy będą płacić mandaty z fotoradarów? Rząd sam w to nie wierzy
- 100 km za 10 zł. Te używane elektryki to potrafią i kosztują już od 35 tys. zł
- Znaki drogowe dodatkowe – rodzaje, symbole i znaczenie
- Silnik BMW B48 – to nie można było tak od razu?
- To nim wielu kierowców zaczyna przygodę z motoryzacją. Sprawdziłem, czy Suzuki Swift daje frajdę
- Chiny pokonały Europę na jej własnym podwórku. Są najnowsze wyniki testów Euro NCAP