Xiaomi YU7 to obecnie hit chińskiego rynku. W ciągu pierwszych 3 minut od ogłoszenia cen, na to auto zebrano 200 000 zamówień, co stanowi absolutnie imponujące osiągnięcie. Podstawowy wariant obiecuje 830 km zasięgu, natomiast najmocniejszy, Max – 750 km. Ten ostatni właśnie poległ w niezależnym teście, ale… tylko teoretycznie.

  • Xiaomi YU7 sprzedaje się jak ciepłe bułeczki.
  • W ofercie są trzy wersje tego auta o zasięgu 750-850 km.
  • Odmiana Max w niezależnym teście pokonała mniej niż 500 km.

Xiaomi YU7 to obecnie jeden z najbardziej pożądanych samochodów świata. Po jego premierze miało miejsce istne szaleństwo – w ciągu doby zebrano 289 000 zamówień. Z tej liczby 240 000 osób „zablokowało” w aplikacji to auto do produkcji.

Z powodu tak dużego zainteresowania Xiaomi YU7 już ogłosiło wprowadzenie drugiej zmiany do swojej nowej fabryki samochodów. Ponadto przesunięto datę europejskiej premiery na 2027 rok.

Xiaomi YU7
Nadwozie YU7 stanowią połączenie stylów, znanych z Astona Martina DBX-a i Ferrari Purosangue.

Ale po teście zasięgu niezależnego chińskiego magazynu motoryzacyjnego sohu.com wcale nie jest wykluczone, że część klientów zrezygnuje z najbardziej pożądanej odmiany Max. W kolejce po nich ustawiają się już bowiem inne firmy. Oferują one spłatę zaliczki, preferencyjne ceny zakupu oraz szybki odbiór nowego samochodu.

Xiaomi YU7 Max: 492 zamiast 750 km

Podczas gdy zgodnie z danymi producenta, Xiaomi YU7 Max powinno bez ładowania pokonać dystans 750 km, w czasie próby magazynu sohu.com przebyło ono „zaledwie” 492 km.

Do badania wytypowano egzemplarz z 21-calowymi obręczami i mieszanym ogumieniem. Z przodu znalazły się opony o szerokości 245, natomiast z tyłu – 275 mm. Napompowane je do 2,9 atmosfer.

Xiaomi YU7
21-calowe koła napompowano do 2,9 atmosfer.

W czasie podróży w kabinie Xiaomi YU7 znajdowały się dwie osoby – kierowca i pasażer – a temperatura oscylowała wokół 23-24 stopni Celsjusza. Na zewnątrz panowała z kolei letnia aura, o czym świadczy temperatura 30 stopni Celsjusza.

Xiaomi YU7 poruszało się wyłącznie po drogach szybkiego ruchu – głównie ekspresowych (ograniczenie do 100 lub 120 km/h) oraz autostradach (do 120 km/h). Jak informuje portal sohu.com, kierowca zawsze stosował się do ograniczeń prędkości.

Średnia prędkość 99,6 km/h

Chiński bestseller po drogach szybkiego ruchu pokonał dystans 483 km zanim komputer pokładowy wskazał zasięg wynoszący okrągłe 0 km/h. To był znak, aby poszukać zjazdu i dalszą część trasy kontynuować już na bocznej drodze.

Ostatecznie Xiaomi YU7 Max przed całkowitym rozładowaniem akumulatora trakcyjnego przejechało 492 km. Pokonanie tego dystansu zajęło 4 godziny i 51 minut, co przekłada się na średnią prędkość 99,6 km/h.

Xiaomi YU7
Kokpit YU7 stanowi połączenie nowoczesności z wysoką jakością wykonania.

Mimo że według sohu.com to największy przejechany dystans w dotychczasowej historii testów tego magazynu, okazuje się on zdecydowanie gorszy niż zasięg tego auta podawany zgodnie z chińskim cyklem CLTC. Xiaomi YU7 Max pokonało bowiem raptem 64,4% oficjalnego zasięgu.

Jakby tego było mało, to również wyraźnie mniej niż wyliczenia tej chińskiej marki sugerujące 80-90% homologacyjnego zasięgu.

Xiaomi YU7 Max: imponujące ładowanie

Xiaomi YU7 za to imponuje mocą ładowania. Jak wykazały testy sohu.com na stacji o mocy 400 kW, ten chiński SUV w zakresie 5-70% utrzymywał absolutnie fantastyczną moc 300 kW! Proces uzupełniania energii w tym zakresie trwał tylko 14 minut i 11 sekund.

Pomimo że od 90% ładowanie istotnie zwalnia – w celu ochrony przed przegrzaniem – uzupełnienie prądu w baterii o pojemności 108,7 kWh zajęło 37 minut.

Xiaomi YU7 Max
Xiaomi przez bardzo długi czas utrzymuje moc ładowania na poziomie 300 kW.

Zużycie energii z całej trasy, zgodnie z danymi komputera pokładowego, wyniosło 20,2 kWh/100 km. Wyliczenia z ilości prądu „wpompowanego” w akumulator wskazują jednak 22,1 kWh/100 km.

Niezależnie od wszystkiego, to imponujący elektryk.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również