Boty przejęły zapisy na egzamin na prawo jazdy. System Info-Car bezradny, kandydaci wściekli
Sebastian Sulowski

Zapis na egzamin na prawo jazdy staje się dla wielu kandydatów większym wyzwaniem niż sam egzamin. Wolne terminy w systemie Info-Car znikają w kilka sekund, bo przechwytują je boty komercyjnych aplikacji. Kandydaci zostają z niczym – chyba że zapłacą lub oddadzą swoje dane prywatnym serwisom. Problem urósł na tyle, że trafił już do Sejmu.
- Zapis na egzamin na prawo jazdy staje się coraz trudniejszy przez boty blokujące wolne terminy.
- Kandydaci skarżą się, że Info-Car nie daje szans zwykłym użytkownikom.
- Komercyjne aplikacje przechwytują terminy i wymagają opłat lub danych osobowych.
Przyszli kierowcy muszą nie tylko zdać wymagający egzamin, ale najpierw znaleźć termin. Statystyki WORD pokazują, że większość kandydatów podchodzi do egzaminu kilka razy, więc potrzebują szybkiej rezerwacji. Tymczasem zapis na egzamin na prawo jazdy stał się jednym z najtrudniejszych etapów. W Info-Car terminów brakuje, choć jednocześnie są one dostępne w płatnych, prywatnych aplikacjach.
Zapis na egzamin na prawo jazdy coraz trudniejszy
Poseł Jarosław Wałęsa w interpelacji zwrócił uwagę, że wolne terminy egzaminów – zwłaszcza te zwolnione przez osoby rezygnujące – potrafią zniknąć z systemu Info-Car w kilka sekund. Nie wynika to tylko z dużej liczby chętnych.
Poseł wskazuje, że komercyjne aplikacje używają botów, które monitorują system przez całą dobę, wykonują setki zapytań na sekundę i przechwytują każde zwolnione miejsce szybciej niż człowiek może kliknąć „odśwież”. Dla osób korzystających wyłącznie z oficjalnej strony oznacza to praktycznie zerowe szanse na rezerwację.

Z drugiej strony użytkownicy prywatnych serwisów zdobywają terminy szybko, ale tylko pod warunkiem, że zapłacą dodatkowo albo udostępnią swoje dane, takie jak PESEL czy PKK. W efekcie zapis na egzamin na prawo jazdy przestaje być usługą publiczną dostępną dla wszystkich, a staje się wyścigiem z automatycznymi skryptami.
Zapis na egzamin na prawo – komercyjne aplikacje mają wolne terminy
Prywatne aplikacje reklamują się agresywnie i obiecują koniec wielotygodniowego czekania. Przekonują, że ich oprogramowanie wykryje wolny termin natychmiast i powiadomi użytkownika w czasie rzeczywistym. Według ich zapewnień przyszły kierowca zapisze się na egzamin w kilka dni, podczas gdy w Info-Car czekałby prawie miesiąc. Twórcy aplikacji podkreślają, że nie trzeba podawać danych do logowania, a w ofercie mają wszystkie ośrodki i kategorie.
W rzeczywistości dane i tak trafiają do prywatnej firmy już podczas rezerwacji. Kandydat ostatecznie płaci za usługę albo „płaci” swoją prywatnością. Tymczasem oficjalny system Info-Car nie jest w stanie konkurować z botami i przegrywa wyścig o wolne miejsca.
Będą ograniczenia dla botów? Resort ma propozycje na stole
Parlamentarzysta pyta ministerstwo, czy wie o działalności botów i czy planuje techniczne zabezpieczenia, które ochronią publiczny system. W interpelacji wskazuje konkretne rozwiązanie. Lekarstwem ma być wdrożenie CAPTCHA lub innego sposobu potwierdzenia, że z platformy korzysta człowiek. Jego zdaniem taka zmiana mogłaby skutecznie przywrócić równy dostęp do terminów.
W debacie pojawia się też inny kierunek zmian. Coraz częściej mówi się o tym, że zapis na egzamin na prawo jazdy powinien zostać przeniesiony do aplikacji mObywatel. To narzędzie ma silne zabezpieczenia, opiera się na logowaniu profilem zaufanym i nie daje możliwości działania botom. Dla wielu ekspertów byłby to naturalny krok, który zakończy wyścig z automatycznymi systemami.
Na ten moment ministerstwa nie odniosły się do interpelacji. Kandydaci na kierowców coraz głośniej zwracają jednak uwagę, że szybki termin egzaminu jest dziś dostępny głównie dla tych, którzy korzystają z płatnych aplikacji. A to stoi w sprzeczności z ideą równego dostępu do usług publicznych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu

Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
Ostatnie artykuły
- Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu
- Volkswagen wycenił nowe hybrydy. Na start kusi promocją do 17 tys. zł
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy