Słońce, Ziemia i Księżyc – tak nazywają się trzy jedyne na świecie Bentleye z polskiej Nicolaus Copernicus Collection. Miałem okazję zobaczyć z bliska dwa z nich. Dopiero na żywo widać, ile pracy włożono w detale.

  • Kolekcję tworzą tylko trzy samochody: The Sun, The Earth i The Moon, każdy w jednej sztuce.
  • Bazą są Continental GT S oraz GTC S z hybrydowym V8 o mocy 680 KM.
  • Jeśli ktoś chciałby jeden kupić, jest już za późno – cała trójka ma właścicieli.

O Nicolaus Copernicus Collection pisałem jeszcze w lipcu, kiedy Bentley ujawnił dopiero założenia projektu. Wiedzieliśmy wtedy, że powstaną trzy samochody inspirowane Mikołajem Kopernikiem, ale producent nie chciał jeszcze zdradzać nawet tego, na jakich dokładnie modelach zostaną oparte.

Teraz wszystko jest już jasne. Polski oddział Bentleya wspólnie z Mullinerem stworzył trzy unikatowe Continentale: The Sun, The Earth oraz The Moon. Nie są to trzy wersje, z których będzie można wybierać w konfiguratorze. Fizycznie istnieją dokładnie trzy takie samochody i każdy jest inny. Dwa z nich miałem okazję zobaczyć na żywo.

Ten jasny, lekko różowy to The Moon

Jasnofioletowy Bentley Continental GT w salonie samochodowym.
Tak wygląda "księżycowa" odmiana. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Najpierw uporządkujmy fakty, bo zdjęcia trochę przekłamują kolory.

Jasny egzemplarz, który zależnie od światła może wyglądać niemal biało, srebrno, a momentami nawet lekko różowo, to The Moon. Jest to Continental GT S coupe pokryty lakierem Moonstruck przygotowanym specjalnie dla tej kolekcji.

Na żywo ten kolor robi znacznie ciekawsze wrażenie niż w oficjalnych materiałach. To nie jest zwykły srebrny lakier. W zależności od oświetlenia zmienia charakter i dlatego samochód raz wygląda bardzo chłodno, a za chwilę łapie cieplejszy odcień.

Jasnofioletowe coupe marki Bentley z czarnymi felgami w salonie samochodowym.
To wersja z zamkniętym nadwoziem. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Wnętrze The Moon zbudowano wokół dwóch kolorów skóry: ciemnego Beluga oraz bardzo jasnego Ice. Do tego dochodzą elementy Galaxy Stone, czyli prawdziwego kamienia użytego jako materiał dekoracyjny.

Całość jest chyba najbardziej stonowaną interpretacją spośród całej trójki. Na pierwszy rzut oka to po prostu niezwykle elegancko skonfigurowany, stonowany Continental. Dopiero po wejściu do środka zaczyna się zabawa w szukanie Kopernika.

Wnętrze czarnego Bentleya z skórzaną kierownicą i konsolą środkową.
Wnętrze jest niezwykle stonowane i eleganckie. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Szaro-pomarańczowe wnętrze? To The Sun

Drugi samochód łatwo rozpoznać. Pamiętam go przede wszystkim ze względu na wyjątkowe połączenie szarości i pomarańczowego we wnętrzu, był to The Sun, czyli Bentley słoneczny.

Miedziany kabriolet Bentley Continental GT zaparkowany w salonie.
Słoneczny egzemplarz mocniej rzuca się w oczy. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

To jedyny kabriolet w kolekcji – Continental GTC S. Nadwozie ma satynowy kolor Manuka Orange i czarny miękki dach. W kabinie pomarańczową skórę zestawiono właśnie z chłodnym Gravity Grey.

Na zdjęciach taka konfiguracja może wyglądać dość krzykliwie, ale z bliska wypada lepiej. Szarość mocno tonuje pomarańczowe elementy, dzięki czemu wnętrze nie wygląda zbyt jaskrawo i nie męczy wzroku.

Wnętrze luksusowego kabrioletu z szaro-pomarańczową skórzaną tapicerką, kierownicą i deską rozdzielczą.
Idealny samochód do cieszenia się słońcem. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Najciekawszy detal znajduje się na desce i drzwiach. Zamiast typowego drewna czy włókna węglowego zastosowano Copper Stone – dekor wykonany z naturalnego kamienia w ciepłym, miedzianym odcieniu.

W przypadku auta inspirowanego Słońcem trudno było wymyślić bardziej dosłowną konfigurację, ale Bentley uniknął efektu „przebrania” samochodu pod konkretny motyw. Całość wciąż ma masę klasy.

Konsola środkowa luksusowego pojazdu z wygrawerowaną metalową tabliczką przedstawiającą schemat.
Takie detale wyróżniają limitowaną wersję. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Trzecia jest Ziemia

Samochodem, którego nie miałem okazji zobaczyć obok pozostałej dwójki, jest The Earth.

Także tutaj bazą jest Continental GT S coupe, ale kolorystyka jest zupełnie inna. Nadwozie pokryto lakierem Nebula Blue, natomiast w środku zestawiono odcienie Aegean Blue i Imperial Blue. W tej wersji również zastosowano Galaxy Stone.

Czarny panel konsoli z wygrawerowanym modelem heliocentrycznym Kopernika oraz napisem De Revolutionibus Orbium Coelestium.
Ceny tych aut zapewne będą tylko rosły. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Wszystkie trzy lakiery opracowano specjalnie dla Nicolaus Copernicus Collection. Według Bentleya wcześniej nie stosowano ich w samochodach marki.

Kopernik nie tylko w nazwie

Najłatwiej byłoby stworzyć trzy auta w różnych kolorach, przykleić tabliczkę z nazwiskiem Kopernika i ogłosić, że oto mamy limitowaną serię. Nie byłoby w tym nic złego…  ale na szczęście tutaj posunięto się znacznie dalej.

Motywem przewodnim jest tzw. Copernicus Diagram przedstawiający Układ Słoneczny. W samochodach pojawiają się haftowane planety i grafiki inspirowane historycznymi rycinami z „O obrotach sfer niebieskich”.

Szara skórzana tylna półka kabrioletu z wyhaftowaną mapą topograficzną i pomarańczowymi siedzeniami.
Szukanie nawiązań i wyróżników to niezła zabawa. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Fragmenty wzorów trafiły m.in. na boczki drzwi, tylną część kabiny i konsolę środkową. Są specjalne nakładki progowe, animacje świetlne oraz dedykowane kasetki na kluczyk. Bentley uzyskał również zgodę Biblioteki Narodowej na wykorzystanie materiałów odnoszących się do dzieła Kopernika.

Na progach widnieje oznaczenie „One of three” („jeden z trzech”). Formalnie kolekcja składa się bowiem z trzech samochodów, choć każdy z nich jest de facto konfiguracją jedyną na świecie.

Pod spodem mamy normalnego Continentala GT S. Ale „normalny” to pojęcie względne

Mulliner nie zmieniał układu napędowego. Wszystkie trzy samochody korzystają z techniki obecnego Continentala GT S.

Pod maską pracuje 4-litrowe V8 biturbo połączone z silnikiem elektrycznym. Hybryda plug-in rozwija łącznie 680 KM i 930 Nm. Continental GT S przyspiesza od 0 do 100 km/h w około 3,5 s, a jego prędkość maksymalna wynosi 306 km/h. Kabriolet jest minimalnie wolniejszy.

Jasnoróżowe coupe marki Bentley zaparkowane w salonie samochodowym.
To naprawdę szybkie auto. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Samochody dostały też 22-calowe felgi, hamulce karbonowo-ceramiczne, tytanowy sportowy układ wydechowy i rozbudowane aktywne podwozie. W trybie elektrycznym Continental może przejechać do około 80 km WLTP.

Mamy więc przede wszystkim projekt stylistyczny i kolekcjonerski, ale jego bazą nie jest spokojna wersja luksusowego coupe. GT S jest sportowym wariantem obecnego Continentala.

Pomysł powstał w Polsce

Co ważne, Nicolaus Copernicus Collection nie jest zagraniczną edycją specjalną, którą po prostu sprowadzono do Polski.

Pomysł wyszedł od polskiego przedstawicielstwa Bentleya. Dealer dostał od centrali możliwość opracowania własnej kolekcji po tym, jak znalazł się w gronie trzech najlepiej ocenianych dealerów marki w Europie.

Szary skórzany panel drzwi samochodowych z haftem przedstawiającym planety i pomarańczowymi szwami.
To projekt z polskimi korzeniami. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Następnie do projektu dołączył Mulliner, czyli dział Bentleya odpowiedzialny za najbardziej zaawansowane personalizacje i samochody budowane na indywidualne zamówienie. Cały proces trwał niemal dwa lata.

Kopernik miał spełniać kilka założeń: motyw musiał jednoznacznie kojarzyć się z Polską, być zrozumiały także dla zagranicznego klienta i nie opierać się na jednorazowej rocznicy.

Kiedy będzie można je kupić?

Tu jest pewien problem… ponieważ już nie będzie można tego zrobić. Przynajmniej w salonie, bo kiedy kolekcjonerskie egzemplarze trafią na rynek wtórny, tego nikt nie wie.

Nicolaus Copernicus Collection nie trafi do normalnej sprzedaży, bo wyprodukowano dokładnie trzy egzemplarze. Jeszcze podczas wrześniowej prezentacji dwa miały być sprzedane, a później szef Bentleya w Polsce potwierdził, że właścicieli ma już cała trójka.

Wnętrze luksusowego samochodu: szara skóra, pomarańczowe szwy i fakturowane drewniane wykończenie deski rozdzielczej.
Ekran można schować. To się nazywa luksus! Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Cen nie ujawniono. Nie będzie też drugiej serii ani możliwości skonfigurowania kolejnego The Moon czy The Sun w salonie. Cały sens projektu polega właśnie na tym, że te konkretne samochody mają pozostać unikatami.

Można oczywiście zamówić zwykłego Continentala i przez Mullinera stworzyć własną, bardzo daleko posuniętą konfigurację. Kopernika drugi raz jednak nie będzie. Nawet gdy zapłacimy... astronomiczne pieniądze.

Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również