Za jazdę po alkoholu rowerem elektrycznym czy hulajnogą zwykle grozi mandat. Wszystko zmienia się jednak wtedy, gdy podczas kontroli okaże się, że pojazd w świetle przepisów jest już motorowerem. Wtedy skutki mogą być znacznie poważniejsze, niż wydaje się wielu użytkownikom.

  • Jazda rowerem elektrycznym po alkoholu nie zawsze kończy się tylko mandatem.
  • O wszystkim mogą zdecydować parametry pojazdu i jego modyfikacje.
  • Jeśli sprzęt zostanie uznany za motorower, sprawa trafia do sądu.

Od 2013 r. nietrzeźwi kierujący pojazdami niemechanicznymi nie odpowiadają już jak sprawcy przestępstwa. To oznacza, że pijany rowerzysta albo użytkownik hulajnogi elektrycznej co do zasady naraża się na mandat, a nie na utratę prawa jazdy. Problem pojawia się wtedy, gdy pojazd po przeróbkach przestaje być rowerem albo hulajnogą elektryczną.

Jedno piwo i kalkulacja może się nie opłacić

Wiosna, grill, jedno piwo, może dwa. Do samochodu nikt już nie wsiada, ale rower albo hulajnoga wydają się bezpieczniejszą alternatywą. Część osób zakłada, że w najgorszym razie skończy się na mandacie. Taka kalkulacja może jednak zemścić. Wtedy pozornie bezpieczny sposób na powrót do domu może skończyć się dużo gorzej, niż wielu osobom się wydaje.

Wystarczy kontrola i ustalenie, że pojazd w świetle przepisów jest już motorowerem, a nie rowerem czy hulajnogą. Wtedy w grę wchodzą znacznie surowsze konsekwencje.

kontrola rowerzyści
Policjanci pilnują nie tylko jezdni, ale także dróg dla rowerów. W przypadku zmodyfikowanego jednośladu takie spotkanie może skończyć się sporymi problemami dla użytkownika. | Zdjęcie: Komenda Stołeczna Policji

Wystarczy kilka przeróbek i pojazd przestaje być rowerem albo hulajnogą

Przepisy są tu bardzo konkretne. Rower może mieć pomocniczy napęd elektryczny tylko wtedy, gdy uruchamia się on naciskiem na pedały, ma moc do 250 W i stopniowo odcina wspomaganie po przekroczeniu 25 km/h. Jeśli pojawia się manetka gazu, mocniejszy silnik albo odblokowanie prędkości, taki pojazd przestaje spełniać definicję roweru.

Podobny problem może dotyczyć hulajnogi elektrycznej. W jej przypadku wystarczy choćby montaż siedziska, które sprawia, że pojazd przestaje mieścić się w ustawowej definicji hulajnogi. W takiej sytuacji podczas kontroli może zostać potraktowany jak motorower. A ten to już pojazd mechaniczny. Właśnie tu kończy się taryfa ulgowa.

Co grozi za jazdę po alkoholu zwykłym rowerem, a co zmodyfikowanym?

W przypadku zwykłego roweru albo prawidłowo działającego roweru elektrycznego czy hulajnogi mowa o pojeździe niemechanicznym. Taka jazda po alkoholu jest wykroczeniem. Oznacza to, że:

  • przy stanie po użyciu alkoholu (od 0,2 do 0, promila) grozi grzywna nie niższa niż 1000 zł
  • przy stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) kara wynosi nie mniej niż 2500 zł
  • sąd może też orzec zakaz prowadzenia pojazdów innych niż mechaniczne

Sytuacja zmienia się całkowicie wtedy, gdy podczas kontroli okaże się, że „rower” po przeróbkach powinien być traktowany jak motorower, czyli pojazd mechaniczny. Wtedy:

  • w stanie po użyciu alkoholu nadal mowa o wykroczeniu
  • grozi jednak grzywna od 2500 zł do 30 000 zł
  • sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów od 6 miesięcy do 3 lat

Jeśli kierujący jest w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila), w grę wchodzi już przestępstwo. Wtedy konsekwencje są jeszcze poważniejsze:

  • kara do 3 lat pozbawienia wolności
  • zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej 3 lata
  • świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości co najmniej 5000 zł

W praktyce „podkręcony” elektryczny rower albo przerobiona e-hulajnoga, uznane za motorower, mogą oznaczać sprawę karną, utratę prawa jazdy na samochód i dużo poważniejsze konsekwencje.

kontrola rowerzyści
Jazda rowerem elektrycznym po alkoholu zwykle kończy się mandatem, ale po przeróbkach może oznaczać utratę prawa jazdy. | Zdjęcie: Komenda Stołeczna Policji

To nie tylko kwestia prawa jazdy

Na utracie uprawnień problem się nie kończy. Jeśli rower elektryczny albo hulajnoga zostaną uznane za motorower, pojawiają się kolejne konsekwencje. Taki pojazd może zostać potraktowany jako niedopuszczony do ruchu, a za prowadzenie pojazdu bez dopuszczenia do ruchu grozi co najmniej 1500 zł grzywny. Również za jazdę po chodniku można otrzymać mandat w wysokości 1500 zł. Natomiast za poruszanie się bez kasku czy korzystanie z drogi dla rowerów grozi mandat w wysokości 100 zł.

Do tego dochodzi obowiązkowe OC. W przypadku motoroweru jego brak oznacza karę z UFG, która może wynieść nawet 1600 zł. To jednak nie wszystko. Jeśli dojdzie do kolizji albo wypadku, sprawca bez ważnej polisy może zostać obciążony kosztami szkód z własnej kieszeni. W praktyce jeden przejazd po alkoholu może więc skończyć się nie mandatem za rower, lecz całą lawiną problemów.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również