Lamborghini reaguje na plotki. Samochody elektryczne jednak powstaną
Krzysztof Kaźmierczak

W ostatnich miesiącach decyzje Lamborghini sugerowały odejście od samochodów elektrycznych na rzecz hybryd. Tymczasem rzeczywistość jest inna.
- Lamborghini zmienia strategię i stawia na hybrydy plug-in zamiast EV, ale to nie wszystko, co wiemy w tej sprawie
- Siostrzana marka Bentley wyprodukuje model elektryczny w 2027 roku
- Elektryczne Lamborghini także powstanie, ale dopiero po 2030 roku.
W ostatnich tygodniach głośno było o ważnej decyzji Lamborghini. Firma zdecydowała, że jej pierwszy samochód elektryczny będzie jednak hybrydowy. Ta wiadomość odbiła się szerokim echem. Dyskutowano o gustach klientów marek luksusowych, którzy częściej wybierają silniki spalinowe, a także o zastoju, który pojawił się w procesie szroko pojętej elektryfikacji.

Sprawę decyzji Lamborghini przypominaliśmy także, pisząc o innej marce Grupy Volkswagen. Bentley oświadczył, że przyjmuje podobny kierunek. Firma ogłosiła, że odwołuje projekty elektrycznych modeli. Jednocześnie pojawił się pewien wyjątek.
Bentley też zmienia kierunek
Brytyjski brand wyznał, że choć zasadniczo odkłada elektryfikację na boczny tor, to nadal zobowiązuje się wprowadzić elektrycznego SUV-a do oferty. Co więcej, model ma zadebiutować najprawdopodobniej już w 2027 roku.
Reasumując, najbardziej luksusowe marki koncernu VAG uznały, że ograniczają rozwój napędów EV. Jedna deklaruje pełne wycofanie, natomiast druga podąża tym tropem z jednym wyjątkiem.

Warto także wspomnieć, że bezpośredni konkurent Lamborghini, czyli Ferrari, żyje w ostatnich miesiącach premierą swojego pierwszego pojazdu elektrycznego – modelu Luce.
Wyjątek potwierdza regułę?
A więc jest jasne, że przynajmniej brytyjscy inżynierowie nadal pracują nad jednym modelem EV. Przyznał to Bentley, a teraz potwierdza to także Lamborghini.

Wiadomo jednak, że opracowanie przez niszową markę jednego modelu nie jest opłacalne z punktu widzenia koncernu – więc wykorzysta go także Lamborghini, co marka właśnie przyznała.
Lanzador nie będzie autem elektrycznym
Tym nowym elektrycznym Lamborghini nie będzie Lanzador. To hybryda i Lamborghini to podtrzymuje. Decyzja o zmianie napędu nie była przypadkowa, ponieważ wynikała z szerokiej analizy rynku oraz oczekiwań klientów. Jak podkreślił Stephan Winkelmann, projekt został gruntownie przemyślany, a jego obecna forma lepiej odpowiada realiom segmentu supersamochodów. Kluczowe znaczenie miało to, że – jak zauważył – „Odkryliśmy, że ludzie coraz częściej odrzucają auta elektryczne”.

W efekcie Lanzador w wersji produkcyjnej otrzyma napęd PHEV, który łączy osiągi i emocje klasycznych Lamborghini z elementami elektryfikacji. To kompromis technologiczny, a jednocześnie strategiczny, dlatego marka może zachować swoje DNA i jednocześnie przygotować się na przyszłość.
Emocje ważniejsze niż technologia
Nowy kierunek nie jest jedynie zmianą napędu – to próba odpowiedzi na fundamentalne pytanie, czym powinno być elektryczne Lamborghini. Winkelmann nie ukrywa, że kluczowym wyzwaniem pozostaje zachowanie charakteru marki.

„Kontynuujemy prace nad wszystkim, co jest potrzebne, aby być gotowym na stworzenie samochodu elektrycznego, ale mówimy tu o czymś, co jest emocjonalne i nie da się tego wyjaśnić w racjonalny sposób.”
Klienci oczekują emocji
To właśnie „emocjonalność” stanowi centralny punkt całej koncepcji. Klienci nie kupują tych samochodów z powodów praktycznych, dlatego CEO podsumował to wprost: „Nie kupujesz Lamborghini po to, by codziennie przemieszczać się z punktu A do punktu B.”

W dalszej części wypowiedzi podkreślił, że zakup Lamborghini oznacza spełnienie marzeń i doświadczenie wykraczające poza funkcjonalność. W tym kontekście napęd elektryczny, który nie oferuje dźwięku i charakterystyki silników V10 czy V12, wciąż nie spełnia oczekiwań klientów. I choć Lanzador zmienił charakter, nie oznacza to końca prac nad samochodem elektrycznym.
Elektryczne Lamborghini powstanie później
Wręcz przeciwnie. Projekt EV nadal istnieje, ale jego premiera została przesunięta na kolejną dekadę. „Nowe ramy czasowe to z całą pewnością okres po 2030 roku. Będziemy bardzo uważnie śledzić tempo akceptacji samochodów elektrycznych w przyszłości wśród naszych klientów.”

Do 2030 roku cała gama Lamborghini ma być zelektryfikowana w formie hybryd, dlatego Lanzador wpisuje się w szerszy plan transformacji. Jednocześnie marka pozostawia sobie czas na opracowanie technologii, która odda unikalny charakter jej samochodów elektrycznych.
Podsumowanie
Nowy kierunek projektu Lanzador pokazuje, że Lamborghini nie odrzuca elektryfikacji, lecz zmienia jej tempo i formę. Zamiast ryzykować wprowadzenie produktu, który nie spełni oczekiwań klientów, marka wybiera rozwiązanie pośrednie.

Jednocześnie producent jasno przyznaje, że pracuje nad przyszłym autem elektrycznym. Kluczowe pozostaje jedno – niezależnie od napędu każdy przyszły model musi dostarczać emocji. Bez tego nie ma mowy o prawdziwym Lamborghini. Zapowiedzi Ferrari sugerują, że poprzeczka będzie postawiona wysoko.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje

Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści

Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
Ostatnie artykuły
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza