W ostatnich miesiącach decyzje Lamborghini sugerowały odejście od samochodów elektrycznych na rzecz hybryd. Tymczasem rzeczywistość jest inna.

  • Lamborghini zmienia strategię i stawia na hybrydy plug-in zamiast EV, ale to nie wszystko, co wiemy w tej sprawie
  • Siostrzana marka Bentley wyprodukuje model elektryczny w 2027 roku
  • Elektryczne Lamborghini także powstanie, ale dopiero po 2030 roku.

W ostatnich tygodniach głośno było o ważnej decyzji Lamborghini. Firma zdecydowała, że jej pierwszy samochód elektryczny będzie jednak hybrydowy. Ta wiadomość odbiła się szerokim echem. Dyskutowano o gustach klientów marek luksusowych, którzy częściej wybierają silniki spalinowe, a także o zastoju, który pojawił się w procesie szroko pojętej elektryfikacji.

Lamborghini Lanzador
To miało być EV, ale będzie PHEV.

Sprawę decyzji Lamborghini przypominaliśmy także, pisząc o innej marce Grupy Volkswagen. Bentley oświadczył, że przyjmuje podobny kierunek. Firma ogłosiła, że odwołuje projekty elektrycznych modeli. Jednocześnie pojawił się pewien wyjątek.

Bentley też zmienia kierunek

Brytyjski brand wyznał, że choć zasadniczo odkłada elektryfikację na boczny tor, to nadal zobowiązuje się wprowadzić elektrycznego SUV-a do oferty. Co więcej, model ma zadebiutować najprawdopodobniej już w 2027 roku.

Reasumując, najbardziej luksusowe marki koncernu VAG uznały, że ograniczają rozwój napędów EV. Jedna deklaruje pełne wycofanie, natomiast druga podąża tym tropem z jednym wyjątkiem.

Ferrari Luce
Ferrari coraz bliżej premiery elektrycznego Luce.

Warto także wspomnieć, że bezpośredni konkurent Lamborghini, czyli Ferrari, żyje w ostatnich miesiącach premierą swojego pierwszego pojazdu elektrycznego – modelu Luce.

Wyjątek potwierdza regułę?

A więc jest jasne, że przynajmniej brytyjscy inżynierowie nadal pracują nad jednym modelem EV. Przyznał to Bentley, a teraz potwierdza to także Lamborghini.

Bentley stawia na hybrydy, ale zbuduje jedno EV już w 2027 roku.

Wiadomo jednak, że opracowanie przez niszową markę jednego modelu nie jest opłacalne z punktu widzenia koncernu – więc wykorzysta go także Lamborghini, co marka właśnie przyznała.

Lanzador nie będzie autem elektrycznym

Tym nowym elektrycznym Lamborghini nie będzie Lanzador. To hybryda i Lamborghini to podtrzymuje. Decyzja o zmianie napędu nie była przypadkowa, ponieważ wynikała z szerokiej analizy rynku oraz oczekiwań klientów. Jak podkreślił Stephan Winkelmann, projekt został gruntownie przemyślany, a jego obecna forma lepiej odpowiada realiom segmentu supersamochodów. Kluczowe znaczenie miało to, że – jak zauważył – „Odkryliśmy, że ludzie coraz częściej odrzucają auta elektryczne”.

Lamborghini
Dla szefa najważniejsze jest zachowanie emocji.

W efekcie Lanzador w wersji produkcyjnej otrzyma napęd PHEV, który łączy osiągi i emocje klasycznych Lamborghini z elementami elektryfikacji. To kompromis technologiczny, a jednocześnie strategiczny, dlatego marka może zachować swoje DNA i jednocześnie przygotować się na przyszłość.

Emocje ważniejsze niż technologia

Nowy kierunek nie jest jedynie zmianą napędu – to próba odpowiedzi na fundamentalne pytanie, czym powinno być elektryczne Lamborghini. Winkelmann nie ukrywa, że kluczowym wyzwaniem pozostaje zachowanie charakteru marki.

Lamborghini Temerario
Kiedy napęd EV będzie odpowiedni to trafi do Lamborghini.

„Kontynuujemy prace nad wszystkim, co jest potrzebne, aby być gotowym na stworzenie samochodu elektrycznego, ale mówimy tu o czymś, co jest emocjonalne i nie da się tego wyjaśnić w racjonalny sposób.”

Klienci oczekują emocji

To właśnie „emocjonalność” stanowi centralny punkt całej koncepcji. Klienci nie kupują tych samochodów z powodów praktycznych, dlatego CEO podsumował to wprost: „Nie kupujesz Lamborghini po to, by codziennie przemieszczać się z punktu A do punktu B.”

Lamborghini Lanzador
Prace nad elektrycznym Lamborghini trwają, ale nie będzie to Lanzador.

W dalszej części wypowiedzi podkreślił, że zakup Lamborghini oznacza spełnienie marzeń i doświadczenie wykraczające poza funkcjonalność. W tym kontekście napęd elektryczny, który nie oferuje dźwięku i charakterystyki silników V10 czy V12, wciąż nie spełnia oczekiwań klientów. I choć Lanzador zmienił charakter, nie oznacza to końca prac nad samochodem elektrycznym.

Elektryczne Lamborghini powstanie później

Wręcz przeciwnie. Projekt EV nadal istnieje, ale jego premiera została przesunięta na kolejną dekadę. „Nowe ramy czasowe to z całą pewnością okres po 2030 roku. Będziemy bardzo uważnie śledzić tempo akceptacji samochodów elektrycznych w przyszłości wśród naszych klientów.”

Mało kto pamięta, że wszystko mogło potoczyć się zdecydowanie inaczej...

Do 2030 roku cała gama Lamborghini ma być zelektryfikowana w formie hybryd, dlatego Lanzador wpisuje się w szerszy plan transformacji. Jednocześnie marka pozostawia sobie czas na opracowanie technologii, która odda unikalny charakter jej samochodów elektrycznych.

Podsumowanie

Nowy kierunek projektu Lanzador pokazuje, że Lamborghini nie odrzuca elektryfikacji, lecz zmienia jej tempo i formę. Zamiast ryzykować wprowadzenie produktu, który nie spełni oczekiwań klientów, marka wybiera rozwiązanie pośrednie.

Póki co Lamborghini ma nadal V12 w modelu Revuelto.

Jednocześnie producent jasno przyznaje, że pracuje nad przyszłym autem elektrycznym. Kluczowe pozostaje jedno – niezależnie od napędu każdy przyszły model musi dostarczać emocji. Bez tego nie ma mowy o prawdziwym Lamborghini. Zapowiedzi Ferrari sugerują, że poprzeczka będzie postawiona wysoko.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również