Rozmawialiśmy z Mathiasem Geisenem, członkiem zarządu Mercedesa odpowiedzialnym za sprzedaż i doświadczenie klienta. Wnioski z tej rozmowy są jednoznaczne – firma zmienia podejście i nie zamierza już stawiać wszystkiego na jedną kartę.

  • Mercedes odchodzi od stawiania wszystkiego na elektromobilność – rozwija równolegle auta elektryczne i spalinowe, w tym V8
  • Chiny pozostają kluczowym, ale trudnym rynkiem – marka unika wojny cenowej i stawia na lokalne rozwiązania
  • Nowe modele i rosnąca rola najdroższych aut mają poprawić wyniki sprzedaży

Mercedes-Benz jest dziś w ciekawym, ale i trudnym momencie. Z jednej strony ma za sobą rok, którego nie może uznać za udany w kwestii liczby sprzedanych aut, z drugiej – wchodzi w okres wyjątkowo intensywnej ofensywy produktowej. Mathias Geisen – członek zarządu Mercedes-Benz Group AG odpowiedzialny za sprzedaż i doświadczenie klienta – podczas rozmów odbywających się przy okazji premiery modeli GLE i GLS po liftingu nie próbował tego pudrować. Przyznał wprost, że około 1,8 mln sprzedanych aut w ubiegłym roku to wynik „poniżej poziomu z poprzedniego roku” i „niewystarczająco dobry”. Zaraz jednak dodał, że ten obraz trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze, bo zdecydowana większość spadku wynikała z sytuacji w Chinach, a nie z globalnego załamania formy marki.

Mathias Geisen, fot. Linkedin

Mercedes w Chinach na zakręcie

To zresztą jeden z najciekawszych wątków całej rozmowy. Chiny pozostają dla Mercedesa rynkiem trudnym, ale absolutnie nie są traktowane jako stracone. Geisen mówił o tym bez nerwowości – choć mówimy o największym rynku dla marki, na którym spadki są wyjątkowo mocno odczuwalne. Podkreślał, że mimo spadków Mercedes pozostaje tam bardzo mocny w wyższych segmentach cenowych. Jednocześnie zaznaczył, że marka nie chce uczestniczyć w wojnie rabatowej tylko po to, by sztucznie pompować liczby. „Musimy to dobrze wyważyć, nie tylko pchać wolumen” – mówił. I dodał od razu, że jednym z filarów siły marki w Chinach pozostają wartości rezydualne, których nie chce poświęcić w imię krótkoterminowego wyniku.

Aby poprawić wyniki w Państwie Środka, Geisen zapowiadał sporą liczbę aut przygotowanych specjalnie z myślą o Chinach, a także lokalizację części rozwiązań i współpracę z chińskimi partnerami technologicznymi. Padł choćby przykład Momentum w obszarze jazdy autonomicznej, zamiast kopiowania rozwiązań z Europy czy ze Stanów Zjednoczonych. To ważny sygnał, bo pokazuje, że dla Mercedesa Chiny są nie tylko rynkiem sprzedaży, ale też kluczowym ogniwem w rozwoju technologii i sourcingu. „Świat jest dziś mniej zglobalizowany niż pięć czy dziesięć lat temu” – zauważył Geisen. Mercedes nie mówi już o jednym globalnym modelu rozwoju, a o konieczności dostosowywania się i elastyczności.

mercedes s lifting 2026
Mercedes w Chinach ostatnio ma pewne problemy, ale to wciąż największy rynek dla marki.

Mercedes a samochody elektryczne

Właśnie odporność i elastyczność wydają się dziś słowami kluczami dla strategii marki. Widać to szczególnie dobrze w podejściu do elektromobilności. Geisen powiedział coś, co jeszcze kilka lat temu w ustach menedżera tak dużej marki premium brzmiałoby niemal jak herezja: przyznał, że sam „przecenił tempo, w jakim klienci będą gotowi przejść na elektromobilność”. To próba uporządkowania rzeczywistości. Mercedes jest przekonany, że przyszłość będzie elektryczna, ale – jak zaznaczył Geisen – „ta przyszłość zaczyna się w bardzo różnym momencie, zależnie od rynku”.

To w sumie jedna z najuczciwszych diagnoz, jakie dziś można usłyszeć od dużego producenta. Europa nie jest jednolita, Stany Zjednoczone mają własną dynamikę, a Chiny własną. Nawet w samej Europie różnice są ogromne, co sami w Polsce wiemy najlepiej. Geisen przywołał przykład Szwecji i Danii – dwóch rynków geograficznie bliskich, ale bardzo różnych, jeśli chodzi o udział aut elektrycznych. Z tego doświadczenia Mercedes wyciągnął dość pragmatyczny wniosek: trzeba mieć dla klienta wszystko. Jeśli chce auto elektryczne – proszę bardzo. Jeśli chce auto spalinowe – również. „Działamy na obu krańcach” – mówił, wspominając nawet o nowych V8, które marka równolegle rozwija. To bardzo charakterystyczne. Mercedes nie chce już obstawiać jednej ścieżki. Chce być gotowy na każdą.

Nowy Mercedes GLE może mieć pod maską świeży silnik V8.

Rodzi to wyzwania produkcyjne

Geisen przyznał, że na niektórych modelach elektrycznych – zwłaszcza CLA – firma jest już dziś „absolutnie na maksimum”, pracując na trzy zmiany i także w soboty. W jego opowieści nie było więc narzekania na brak popytu na EV w ogóle, tylko raczej próba pokazania, że sytuacja jest skrajnie nierówna regionalnie i modelowo. W Europie, jak mówił, popyt na nowe elektryczne Mercedesy jest „niewiarygodnie dobry”, a baza zamówień wygląda bardzo optymistycznie. W Stanach Zjednoczonych sytuacja jest bardziej niejednoznaczna, zależna także od subsydiów i lokalnej polityki. W Chinach – trudna.

Jak rozwinie się Mercedes-AMG?

Gdy Geisen opowiadał o elektrycznych modelach AMG, przyznał, że pod ich wpływem sam z „petrolheada” (miłośnika aut spalinowych) stał się „performance headem”, czyli „miłośnikiem osiągów”. Jak mówi, w przyszłości emocje muszą pozostać, ale niekoniecznie będą wynikać wyłącznie z dźwięku silnika spalinowego. Jednocześnie wyraźnie przyznał, że klienci AMG bardzo jasno zasygnalizowali, iż czterocylindrowe rozwiązania nie są tym, czego oczekują. I właśnie dlatego marka wraca mocniej do sześciu i ośmiu cylindrów tam, gdzie klient tego chce.

Modele AMG będą elektryczne... i nie tylko.

Jakie modele Mercedesa będą rozwijane?

Geisen nie chciał mówić o marżach konkretnych modeli, ale wyraźnie potwierdzał, jak wielkie znaczenie ma dla firmy segment top-end, czyli aut najdroższych. W 2019 roku modele z najwyższej półki stanowiły 11 proc. sprzedaży Mercedesa, a w ubiegłym roku już 15 proc. Jednocześnie menadżer zaznaczył, że ten udział generuje znacznie większą część wyniku niż wskazywałaby sama liczba aut. Należy spodziewać się dalszych inwestycji w tej klasie.

Mercedes klasy A W117
Mercedes klasy A doczeka się następcy.

Jednocześnie marka nie zamierza porzucać segmentu wejściowego. W Europie, jak zauważył, utrzymanie A-Klasy nadal ma sens, bo bez takich modeli trudno budować rentowny wzrost i zapewniać dealerom odpowiedni ruch. To kolejny dowód na to, że marka myśli dziś bardziej wielowymiarowo niż kiedyś. Nie chce być wyłącznie luksusowa ani wyłącznie skupiona na najbardziej przystępnych autach. Chce precyzyjnie balansować portfolio regionalnie i pod względem segmentów. Czyli: należy się spodziewać, że auta bardziej korzystne cenowo wciąż będą oferowane, a klienci nie będą „przymuszani” do zakupu modeli elektrycznych. A na silnikach V8 nie warto stawiać krzyżyka.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również