Kolejny kryzys uderza w motoryzację. Tym razem problem dotyczy oleju silnikowego, którego niedobory mogą podnieść koszty serwisowania samochodów i zagrozić globalnym łańcuchom dostaw.

  • Kryzys na Bliskim Wschodzie uderzył w dostawy kluczowych olejów.
  • Volkswagen, Stellantis i Toyota o swojej sytuacji.
  • Jakie będą skutki dla użytkowników?

Od wybuchu pandemii Covid-19 światowy przemysł motoryzacyjny przypomina plac nieustannej walki z kolejnymi kryzysami, które fundamentalnie zmieniły zasady rynkowej gry. Pierwszy cios przyniósł globalny paraliż produkcyjny w 2020 roku. Niedługo później nadszedł dotkliwy niedobór półprzewodników, który drastycznie ograniczył dostępność nowych samochodów na wielu rynkach.

Sytuację pogłębił wybuch wojny w Ukrainie, destabilizując łańcuchy dostaw kluczowych komponentów oraz wywołując gwałtowny wzrost cen energii i surowców. Gdy europejska branża próbowała otrząsnąć, to jej przychody z Chin drastycznie spadły, a rodzime rynki zalały produkty z Państwa Środka.

Obecnie, w 2026 roku, motoryzacja staje w obliczu kolejnego kryzysu. Tym razem problem dotyczy produktu, bez którego miliony samochodów nie mogą normalnie funkcjonować. Chodzi o olej silnikowy.

Wojna uderzyła w dostawy kluczowego składnika

Problemy z dostępnością surowców nie dotyczą już wyłącznie paliw czy części samochodowych. Konflikt na Bliskim Wschodzie poważnie zaburzył rynek wysokiej jakości olejów bazowych, wykorzystywanych do produkcji współczesnych środków smarnych. Szczególnie mocno ucierpiały dostawy olejów bazowych grupy III. To produkt naftowy, stanowiący jeden z podstawowych składników nowoczesnych olejów silnikowych.

Kryzysy w dostawach produktów naftowych zaczynają dotykać rynek olejów silnikowych.

Europa i Stany Zjednoczone przez długi czas w dużej mierze korzystały z dostaw z tego regionu. Jednak po kilku miesiącach konfliktu zgromadzone zapasy zaczęły się kurczyć, a ceny gwałtownie wzrosły. Według dostępnych informacji ceny olejów bazowych grupy III w Europie i USA niemal potroiły się w porównaniu z poziomem sprzed wojny, osiągając około 4 tys. dolarów za tonę.

Shell w Katarze

Sytuację dodatkowo skomplikowało marcowe uderzenie irańskich pocisków w dużą instalację Shella w Katarze. Zakład wymagał poważnego remontu, co zmusiło jego klientów do poszukiwania alternatywnych źródeł zaopatrzenia.

Problemy szybko zaczęły rozlewać się na kolejne ogniwa łańcucha dostaw. Część producentów olejów bazowych grupy III w Europie i Stanach Zjednoczonych wyczerpała zapasy, a niektóre firmy powołały się na siłę wyższą w związku z trudnościami w realizacji dostaw.

rafineria gdańska
Polska infrastruktura do rafinowania ropy naftowej. Fot. Archiwum Rafinerii Gdańskiej

Nawet ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie oznaczałoby natychmiastowego rozwiązania problemu. Pierwsze dostawy do Europy i Stanów Zjednoczonych mogłyby pojawić się dopiero w październiku. Co więcej, alternatywni dostawcy również mają ograniczone możliwości. Oznacza to, że kolejna awaria rafinerii lub następne zakłócenie transportu może bardzo szybko pogłębić obecny kryzys.

Volkswagen, Stellantis i Toyota szukają alternatyw

Producenci samochodów nie czekają jednak, aż problem przełoży się na poważne zakłócenia w produkcji i serwisach. Firmy zaczęły szukać nowych źródeł zaopatrzenia oraz analizować możliwość wykorzystania innych formulacji środków smarnych. Nie jest to jednak tak proste, jak zamówienie oleju u innego dostawcy. Współczesne silniki wymagają środków smarnych o bardzo konkretnych właściwościach.

Producenci już szykują się na kryzys w olejach silnikowych.

Stellantis potwierdził, że ocenia nowe środki smarne i zabezpiecza produkty spełniające obowiązujące standardy branżowe. Volkswagen określa niedobór olejów bazowych jako problem całego sektora i analizuje kolejne możliwości, choć jednocześnie zabezpieczył potrzebne dostawy. Toyota również przyznała, że odczuła skutki kryzysu, jednak producentowi udało się znaleźć alternatywne źródła zaopatrzenia. Jeśli jednak obecna sytuacja będzie się utrzymywać, producenci samochodów mogą być zmuszeni do większej elastyczności w zakresie specyfikacji stosowanych środków smarnych.

Wymiana oleju może być droższa

Najbardziej prawdopodobnym skutkiem dla kierowców jest wzrost kosztów wymiany oleju. W przypadku dalszego pogarszania się sytuacji mogą pojawić się również opóźnienia w serwisach. Największym producentom samochodów udało się na razie znaleźć alternatywne źródła, sytuacja pozostaje jednak bardzo napięta. Kolejne zakłócenie w produkcji lub transporcie może szybko pogłębić niedobory.

Ceny olejów napędowych już rosną.

Motoryzacja po raz kolejny przekonuje się więc, jak bardzo jest uzależniona od globalnych łańcuchów dostaw. Po półprzewodnikach, komponentach i surowcach energetycznych problem może dotyczyć produktu, który dla właścicieli samochodów wydaje się tak oczywisty, że zwykle przypominają sobie o nim dopiero wtedy, gdy na desce rozdzielczej zapali się odpowiednia kontrolka.

Tym razem jednak konsekwencje mogą odczuć nie tylko producenci samochodów. Jeśli sytuacja nie zostanie szybko opanowana, droższa i trudniej dostępna wymiana oleju może stać się kolejnym skutkiem kryzysu, który zaczyna się tysiące kilometrów od europejskich dróg.

Krzysztof Kaźmierczak

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również