Omoda 4 najpewniej jeszcze w tym roku zadebiutuje w Polsce. Jeździłem tym samochodem w wersji hybrydowej. Jaki jest na żywo? Czy rywale w postaci np. Forda Pumy czy Volkswagena T-Roca mają się czego bać?

  • Omoda 4 to crossover mierzący 4,4 m
  • Pod maską: silnik benzynowy, hybryda HEV albo elektryk
  • Jeździłem tym autem w wersji hybrydowej

Powiedzieć, że gama marki Omoda szybko się rozrasta, to za mało. Na klawiaturę cisną się słowa o ekspansji czy „inwazji” na rynek – i patrząc na wyniki sprzedażowe firmy należącej do koncernu Chery, wygląda na to, że jest udana.

Marka dotychczas nie używała parzystych liczb jako nazw swoich modeli, ale teraz jesteśmy o krok od debiutu „Czwórki”. Jak sama nazwa wskazuje, to model nieco mniejszy od „Piątki”. Mierzy 440 cm. Dużo czwórek…

Przód ma „agresywne” spojrzenie.

Widziałem ten samochód podczas pokazu w mateczniku koncernu Chery, czyli w chińskim Wuhu. Miałem też okazję na krótką jazdę testową. Zgodnie z tutejszymi trendami, odbyła się ona na zamkniętym terenie i polegała na pokonaniu trasy między słupkami.

Nie mogę więc napisać nic o zużyciu paliwa ani o wyciszeniu przy dużych prędkościach, ale zanotowałem kilka pierwszych wrażeń. W końcu to one często decydują o tym, czy klient kupi dany samochód, czy odwróci się na pięcie i wyjdzie z salonu.

Omoda 4: jak wygląda?

Nadkola mogą nasuwać skojarzenia z Toyotą albo Hyundaiem.

Zwarte nadwozie, przód delikatnie kojarzący się z… Lamborghini Urusem, a do tego kanciaste nadkola w stylu Toyoty RAV4 czy Hyundaia Tucsona. Tak najkrócej można opisać Omodę 4. Samochód jest miły dla oka i na szczęście nie przypomina żadnego z „utytułowanych” modeli za mocno.

Prezentuje się dynamicznie i na pewno może przekonać do siebie właśnie wyglądem. Nie jest łatwo zaprojektować kolejnego SUV-a tej wielkości, bo konkurencja w segmencie jest olbrzymia, ale Omoda mimo wszystko się wyróżnia.

Te linie nadwozia naprawdę mogą się podobać.

Omoda 4: wnętrze

Gorzej jest we wnętrzu. Sam projekt kokpitu, z małym ekranem za kierownicą i dużym, pionowym na środku, jest zwyczajny i nie budzi właściwie żadnych emocji. Jakość materiałów jest jednak zaledwie „wystarczająca”…. i to nie dla każdego.

Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że to segment budżetowy, twardość i faktura plastików na kokpicie nie wypadają najlepiej. Nawet tworzywa na kierownicy – na którą często się patrzy i bez przerwy się jej dotyka – nie robią wrażenia solidnych. Można się spodziewać, że wkrótce całość się porysuje. Równie atrakcyjne cenowo Jaecoo jest w środku wykończone lepiej.

Wnętrze nie jest rewolucyjne stylistycznie, ale ergonomiczne.

Swoją drogą, przyciski na kierownicy do sterowania np. systemem audio (kręcą się góra-dół i ruszają na boki) są oczywiście wygodniejsze niż panele dotykowe, ale osobne przełączniki i pokrętła byłyby jeszcze lepsze. Dobrze, że są za to fizyczne przyciski m.in. do włączania klimatyzacji i ogrzewania tylnej szyby. Szkoda, że są czarne i błyszczące (bo też się porysują). Czerwona osłona przycisku startera dodaje lotniczego klimatu i trochę ożywia wnętrze.

Za kierownicą siedzi się bardzo wysoko

Fizyczne przyciski są wygodne w obsłudze.

To typowe dla samochodów tej marki i nie musi być wadą. Oczywiście, miłośnicy sportowej pozycji za kółkiem mogą być rozczarowani – ale co w ogóle robią w SUV-ie segmentu B/C? Dla wielu klientów wyższa pozycja oznacza lepszą widoczność. Mogłoby dać się jednak ustawić fotel choć odrobinę niżej.

Jakość plastików na żywo nie jest wybitna.

W drugim rzędzie Omoda 4 ma bardzo dużo miejsca. Nawet ktoś mierzący niemal 1,90 m może usiąść „sam za sobą” i nie narzekać. Środkowy tunel z tyłu jest niski, co ułatwia przechodzenie z jednej strony auta na drugą.

Bagażnik nie jest za to ogromny (350 l), a podłogę umieszczono wysoko. To najwyraźniej „cena” za wygospodarowanie dużej ilości miejsca w drugim rzędzie w relatywnie niedługim aucie.

Bagażnik ma 350 litrów pojemności. Pod spodem: koło zapasowe.

Omoda 4: silniki

Pod maską auta, którym się przejechałem, pracował 224-konny układ typu HEV, czyli „klasyczna” hybryda (taka, której nie trzeba ładować). Taka moc w aucie tej wielkości robi wrażenie – to więcej niż zarówno w aktualnej, jak i poprzedniej Toyocie RAV4, a przecież japońskie auto jest co najmniej o rozmiar większe.

Wygodna ładowarka indukcyjna i półeczka obok.

Na napęd składa się tu silnik benzynowy 1.5T-GDI i dwie jednostki elektryczne. Moment obrotowy to najprawdopodobniej 295 Nm – tyle osiąga Omoda 5 z takim układem napędowym.

Oficjalnych danych technicznych jeszcze nie podano, ale już wiemy, że Omoda 4 będzie oferowana także jako 204-konny elektryk (akumulator 61 kWh, zasięg do 400 km, moc ładowania do 130 kW) oraz jako auto wyłącznie z silnikiem benzynowym (1.6 T-GDI 147 KM i 275 Nm, siedmiobiegowy automat w komplecie). To parametry, które znamy już z innych produktów koncernu Chery.

W drugim rzędzie jest naprawdę przestronnie.

Omoda 4: jazda

Podczas krótkiej jazdy (a raczej: próby sprawnościowej) przekonałem się, że – podobnie jak w innych Omodach – układu kierowniczego nie można określić mianem „bezpośredniego”. Ma duże przełożenie i jest mocno wspomagany.

Samochód jest jednak bardzo żwawy i szybki. Błyskawicznie reaguje na gaz. W warunkach miejskich albo np. przy wyprzedzaniu, jazda powinna być przyjemna.

Z tyłu Omoda 4 wygląda chyba jeszcze lepiej niż z przodu.

Zawieszenie zestrojono komfortowo, co oznacza dość duże przechyły na zakrętach, ale i wygodę na wybojach (na placu testowym ustawiono progi imitujące złą nawierzchnię). Słowem: to typowy samochód z Państwa Środka: niezbyt prowokujący do dynamicznej jazdy, ale dość wygodny, a w tym przypadku również szybki.

Dynamiczne pokonywanie zakrętów nie jest żywiołem Omody.

Podsumowanie

Cena Omody 4 nie została jeszcze oficjalnie podana, ale niewykluczone, że hybryda będzie kosztować mniej niż 100 000 zł. Jeśli tak będzie, zdziwię się, jeśli ten samochód nie zostanie przebojem.

Dobrze wygląda, zapewne będzie niewiele palić i może kusić dużą (znacznie większą niż w większości aut konkurencji) mocą. Mało dynamiczny charakter nie dla każdego jest wadą, a nieprzesadnie piękne plastiki we wnętrzu da się wybaczyć, jeśli cena rzeczywiście będzie na tyle niska. Omoda 4 ma wejść na polski rynek pod koniec tego roku lub na początku przyszłego.

Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również