Clio sprzedaje się świetnie, elektryczne 5 podbiło rynek. Ale Renault musi planować już, co dalej. Tak wygląda wizja prezesa.

  • Przyszłość marki Renault nie będzie retro.
  • Co z modelami Clio i Renault 5?
  • Firma ma bazować na trzech filarach. Jakich?

Renault jest aktualnie na fali, szczególnie w sektorze małych aut miejskich. Nowa generacja Clio wygląda fenomenalnie i tak też się sprzedaje, ale to nie wszystko.

Najnowsze elektryczne Renault 5 jest ogromnym sukcesem, a podążające w jego ślady retro Renault 4 oraz dopiero co pojawiające się w salonach Twingo zdają się równie silnie torować sobie drogę do sukcesu.

Przyszłość należy do retro?

To modele w stylu retro, kapitalizujące na szlagierach z przeszłości. W tym zestawieniu tylko Clio należy do innej grupy, o której Renault mówi, że to modele z „sagi Renault”. To samochody aktualne, obecne w teraźniejszej świadomości klientów.

Renault 5 E-Tech to niekwestionowany sukces.

Renault wie jednak, że nie może opierać swojego sukcesu wyłącznie na przywoływaniu romantycznych wspomnień z dawnych lat. Żeby się rozwijać, firma potrzebuje dobrego planu na swoje najchętniej kupowane modele, a także czegoś zupełnie nowego.

Czego? O tym opowiedział Fabrice Cambolive, człowiek stojący na czele marki, który od września ubiegłego roku pełni także rolę Chief Growth Officer, czyli odpowiada za rozwój Renault.

Clio ma zostać wymyślone na nowo

Choć nowa generacja Clio jest na rynku od niedawna, Renault już zastanawia się, co będzie dalej. I właśnie następca obecnego Clio ma być jednym z najważniejszych projektów marki. Co ciekawe, firma nie zamierza po prostu powtórzyć recepty znanej z Renault 5 i stworzyć kolejnego modelu opartego na stylistyce retro.

Clio nie jest traktowane jako ikona pokroju Renault 5, Renault 4 czy Twingo, ale ma bardzo mocną pozycję w świadomości klientów. Dlatego przyszłe Clio ma stawiać na rozwój, a nie cofać się do przeszłości.

RENAULT CLIO
Najnowsze Renault Clio trafiło w gusta klientów bez stylistycznych odniesień do przeszłości.

Na następną generację trzeba będzie jednak długo poczekać. Biorąc pod uwagę cykl życia produktu, jej debiut jest przewidywany dopiero w połowie lat 30. Renault już teraz analizuje jednak, jak powinien wyglądać taki samochód.

Duży potencjał

Zdaniem Cambolive'a w Europie istnieje dziś niewykorzystana przestrzeń dla klasycznego hatchbacka segmentu B. Chodzi o samochód niewysoki, niebędący SUV-em, który odpowiadałby na potrzeby klientów wciąż szukających tradycyjnego miejskiego auta. Renault chce więc ustalić, jakiego dokładnie modelu potrzebuje ten segment i jakie powinny być jego proporcje.

Następna generacja ma stworzyć segment B na nowo.

Zdaniem prezesa przyszłe Clio może mieć długość około 4,1–4,2 m. To jednak dopiero punkt wyjścia. Trzeba ustalić, czy taki samochód powinien przede wszystkim stawiać na sportowy charakter, praktyczność, wszechstronność czy jeszcze inne cechy. Wszystko po to, aby znaleźć właściwą receptę na kolejną generację.

Jedno jest już natomiast pewne: przyszłe Clio nie będzie retro. Renault chce potraktować je jako filar rozwoju, a nie jako próbę odtworzenia któregoś z dawnych hitów.

Elektryczne Clio?

Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, jaki napęd trafi pod maskę. Cambolive nie wykluczył silnika spalinowego, ale przyznał, że odpowiedź na to pytanie jest jeszcze zbyt wczesna. Renault zakłada bowiem, że w momencie debiutu kolejnego Clio świat będzie już znacznie mocniej zelektryfikowany.

Czy następne Clio będzie elektryczne? To pytanie otwarte.

Nowa platforma, nad którą pracuje Renault, ma przy tym pozwalać na stosowanie zarówno napędu w pełni elektrycznego, jak i układu z range extenderem. Firma zakłada, że w 2030 roku cała jej oferta będzie zelektryfikowana, a połowę sprzedaży mają stanowić samochody elektryczne. Cambolive przyznaje jednak, że najnowszy trend wskazuje nawet na jeszcze większy udział elektryków.

Renault 5: co dalej?

Na tym jednak plany Renault się nie kończą. Marka zamierza również odnowić Renault 5. W tym przypadku sytuacja jest jednak zupełnie inna, bo samochód okazał się ogromnym sukcesem, a Renault dopiero próbuje zrozumieć, co dokładnie zadecydowało o jego popularności.

Aktualnie marka szykuje lifting. Będą większe akumulatory i mocniejsze silniki, ale nie tylko. Renault chce również wyeliminować niedoskonałości, które ujawniły pierwsze lata obecności samochodu na rynku.

Piątka otrzyma lifting. Będą mocniejsze silniki i większe akumulatory.

Marka już myśli o następcy. Jaki będzie? Według Cambolive'a najważniejsze jest stworzenie samochodu oferującego dodatkową wartość. Może to oznaczać inną wersję nadwoziową, zupełnie nowy sposób czerpania przyjemności z samochodu, a nawet współpracę z inną marką.

Prezes przyznał, że nie wie jeszcze, jak będzie wyglądała kolejna generacja R5. Marka jest obecnie na etapie analizowania recepty na sukces. Renault chce bowiem dokładnie zrozumieć, co sprawiło, że obecne R5 odniosło tak duży sukces, zanim podejmie decyzje dotyczące jego następcy.

W takim razie co czeka francuską markę?

Renault rozważa więc różne możliwości, ale na razie nie ma jeszcze konkretnej odpowiedzi. Firma uważa, że sukces R5 wynika przede wszystkim z tego, że podczas jego projektowania nie poszła na kompromisy.

To właśnie dlatego Renault odrzuciło sugestie, aby samochód otrzymał napęd hybrydowy. Cambolive wspomina, że zarówno wewnątrz firmy, jak i poza nią pojawiały się głosy, że aby R5 odniosło sukces, powinno mieć również silnik spalinowy. Renault postanowiło jednak tego nie robić.

Także Rafale odnosi się do przeszłości, ale tym razem lotniczej.

Zamiast poprawiać samochód poprzez dokładanie kolejnych rozwiązań, marka chciała podkreślić jego charakter i wartość, jaką oferuje kierowcy. I właśnie tę filozofię Renault chce zachować także w przyszłości.

Renault chce, żeby przyszłość miała trzy części

Najciekawsza deklaracja Cambolive'a dotyczy jednak nie konkretnego modelu, ale całej przyszłej gamy Renault. Marka nie chce stać się producentem, który bez końca odświeża własną przeszłość.

Fabrice Cambolive
Fabrice Cambolive uważa, że przyszłość nie jest retro.

Plan zakłada podział oferty na trzy mniej więcej równe części. Pierwszą mają stanowić samochody kultowe, takie jak Renault 5, Renault 4 i Twingo. Drugą będą modele z „sagi Renault” – samochody niebędące ikonami, ale mocno zakorzenione w świadomości klientów. Do tej grupy należą właśnie Clio i np. Scenic. Pozostaje jeszcze jedna trzecia i to ona może być dla Renault najważniejsza.

Eksperymentować znaczy rozwijać się

Mają ją tworzyć samochody całkowicie nowe, bez oglądania się na historyczne modele. Cambolive podkreśla, że właśnie wprowadzenie takich aut jest obecnie głównym celem Renault. Na razie nie wiadomo, czym będą te nowe modele. Wiadomo jednak, że chodzi o tworzenie modeli globalnych, które następnie są mocno dostosowywane do specyfiki poszczególnych regionów.

Renault stoi więc przed dość ciekawym zadaniem. Z jednej strony ma dziś w ręku wyjątkowo mocną broń w postaci modeli wykorzystujących nostalgię: R5, R4 i Twingo. Z drugiej musi rozwijać samochody takie jak Clio, które nie mogą żyć wyłącznie przeszłością. A pomiędzy nimi chce jeszcze znaleźć miejsce na zupełnie nowe pomysły.

Cambolive ostrzega: jeśli Renault będzie żyło wyłącznie przeszłością, przegra.

Krzysztof Kaźmierczak

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również