Wykupując polisę AC, właściciel auta szuka spokoju ducha w razie stłuczki. Jednak mało kto zagłębia się w szczegóły, a to właśnie tam kryje się haczyk w postaci udziału własnego w szkodzie. Dla niektórych to sprytny sposób na obniżenie składki, ale może to oznaczać niespodziewany wydatek w najmniej odpowiednim momencie.

Większość ubezpieczycieli stosuje udział własny w szkodzie. To pozwala zmniejszyć cenę polisy, przez co staje się ona bardziej przystępna dla kierowców. Oczywiście, za dodatkową opłatą można go znieść. Sprawdź, czy i kiedy warto zrezygnować z udziału własnego, a kiedy może on faktycznie się opłacać.

Udział własny w szkodzie – jak działa?

Wyłącznie w polisach AC jest stosowany udział własny, a właściwie franszyza redukcyjna (FR). W ubezpieczeniach obowiązkowych (OC) takiej klauzuli brak. Występuje ona aż w trzech wariantach. Pierwszy, najczęściej spotykany, to kwotowy udział własny, nazywany też franszyzą redukcyjną. W tym wariancie ubezpieczony sam pokrywa część szkody w określonej, stałej wysokości – najczęściej wynosi ona od 500 zł do 1500 zł. Jeśli w polisie znajdzie się zapis, że FR wynosi 1000 zł, to oznacza, że przy szkodzie wycenionej np. na 6000 zł, właściciel auta dostanie 5000 zł w ramach AC.

Drugim często spotykanym modelem jest udział procentowy. Właściciel pojazdu pokrywa określony procent wartości szkody. Najczęściej stosowaną stawką jest 5–10% kosztów naprawy lub szkody całkowitej. Jeśli zostanie ona ustalona w wysokości 5%, za naprawę pojazdu wartą 10 000 zł samodzielnie trzeba będzie pokryć 500 zł.

Trzecim rozwiązaniem, najmniej powszechnym, jest kombinacja udziału kwotowego i procentowego, np. „10% lub minimum 500 zł” – w takim przypadku ubezpieczony ponosi tę część kosztów, która okaże się wyższa.

samochód stłuczka ubezpieczenie mechanik
Udział własny w szkodzie pozwala obniżyć cenę polisy AC. Jednak w razie uszkodzenia auta, trzeba liczyć się z pokryciem części kosztów samodzielnie. | Zdjęcie: GettyImages.

Udział własny w szkodzie – sposób na tańszą polisę

Oczywiście wizja niższego odszkodowania może zachęcać do zniesienia udziału własnego. Jednak nie ma nic za darmo. Trzeba się liczyć z dopłatą do polisy. W jakiej kwocie? Tu już wiele zależy od polityki danej firmy i wysokości stosowanej franszyzy redukcyjnej. W skrajnych przypadkach dopłata potrafi się zbliżyć do kwoty, jaką ubezpieczyciel pobiera przy odszkodowaniu. Jednak zwykle przy udziale wynoszącym 1000 zł, aby go znieść, trzeba wydać około 200–300 zł. Czy to się opłaca? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi bez znajomości ryzyka wystąpienia szkody.

Jednak są kierowcy, którzy muszą znieść udział własny w AC. Zwykle dotyczy to pojazdów, które są leasingowane bądź został na nie zaciągnięty kredyt. Polisy zawierające FR nie są akceptowane przez instytucje finansujące.

Franszyza integralna, czyli szkoda minimalna

Kierowcy często mylą franszyzę redukcyjną z integralną. Ubezpieczyciele określają ją w polisie jako wartość kwotową lub procentową, do której nie ponoszą odpowiedzialności. Dla uproszczenia często nazywa się franszyzę integralną – „szkodą minimalną”. Jak ona działa? Jeśli Ogólne Warunki Ubezpieczenia (OWU) przewidują franszyzę integralną w wysokości 500 zł, a szkoda wynosi 400 zł, ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania. Natomiast gdy wartość szkody przekroczy ustalony próg, firma wypłaci całą należną kwotę.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również