Stellantis obiecuje samochody elektryczne za 63 tys. zł. Co dziś można kupić za takie pieniądze?
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTOKrzysztof Kaźmierczak

Stellantis zapowiedział projekt E-Car. Nowe modele elektryczne mają powstawać we Włoszech i kosztować 15 tys. euro. Sprawdźmy, co aktualnie można w Polsce kupić za równowartość tej kwoty.
- Czy elektryk za 63 tys. zł ma szanse powstać w europejskim krajobrazie ekonomicznym?
- Projekt M1E może wymusić reakcję konkurencji i przyspieszyć spadek cen w segmencie aut miejskich.
- Co można aktualnie kupić za podobną kwotę?
W Europie rośnie presja na tanie samochody elektryczne. Stellantis odpowiada na nią projektem E-Car z modelami w cenie 15 tys. euro. Sprawdzamy, czy zapowiadane ceny mają sens na tle realiów polskiego rynku.
Projekt E-Car to seria planowanych modeli aut małych i przede wszystkim przystępnych cenowo. Plan zakłada wpasowanie się w ramy nowej podkategorii małych samochodów elektrycznych, nazwanej M1E.
E-Car kategorii M1E
Aby modele z serii E-Car mogły zostać zakwalifikowane do tej klasy, muszą spełnić kilka warunków. Długość nadwozia nie może przekraczać 420 cm, a napędy muszą być wyłącznie w pełni elektryczne. Finalnym wymogiem jest montaż auta na terenie jednego z 27 państw Unii Europejskiej.

Produkcja takich aut będzie wiązać się z 30-procentową „premią” przy rozliczaniu średniej emisji producenta. Co więcej, jednolita definicja M1E uprości wprowadzanie krajowych zachęt – od dopłat i ulg podatkowych po preferencyjne stawki za parkowanie, zwolnienia z opłat drogowych czy dostęp do buspasów.
Ile kosztuje dziś najtańszy elektryk
Agencja Reuters poinformowała, że według jej źródeł cena bazowa samochodu tej kategorii od Stellantisa wyniesie ok. 63 tys. zł (15 tys. euro). Jeśli tak się stanie, będzie to cena znacznie niższa od najtańszych samochodów elektrycznych sprzedawanych obecnie w Polsce.
Ale czy za taką kwotę można w ogóle coś nabyć spośród najtańszych aut na rynku, bez rozróżnienia na napęd? Zaokrągliliśmy kwotę do 65 000 zł i sprawdziliśmy to.
Rynek kontra zapowiedzi Stellantis
Dla przypomnienia warto dodać, że najtańszym samochodem elektrycznym w Polsce jest obecnie Dacia Spring z ceną startującą od 73 500 zł. Za niewiele więcej można kupić Leapmotora T03, który kosztuje 73 900 zł.

Później jest już wyraźnie drożej. Dlatego wprowadzenie na rynek całej gamy pełnoprawnych samochodów za równowartość 15 tys. euro praktycznie gwarantowałoby duże zainteresowanie klientów.
A co w takim razie można dziś nabyć za 65 000 zł?
Dacia Sandero – 63 900 zł
Dacia Sandero w wersji Essential to podstawowa odmiana wyposażeniowa, jednak oferuje już kilka nowoczesnych systemów bezpieczeństwa i komfortu. Samochód napędza benzynowy silnik TCe 100 współpracujący z manualną skrzynią biegów. Auto osiąga 100 km/h w 9,7 s, rozpędza się do 180 km/h i według WLTP zużywa średnio 5,3 l paliwa na 100 km.
Pod względem wyglądu wersja Essential otrzymała 15" stalowe felgi, zderzaki lakierowane w kolorze nadwozia oraz światła LED do jazdy dziennej. W środku znajdziemy materiałową tapicerkę z denimowymi wstawkami, kierownicę z regulacją wysokości oraz elektrycznie sterowane szyby przednie. Tylne szyby są otwierane ręcznie, natomiast lusterka boczne reguluje się manualnie.

Na wyposażeniu multimedialnym znajduje się system Media Control z radiem DAB, Bluetooth, portem USB i obsługą aplikacji. Ponadto auto ma komputer pokładowy oraz cyfrowy wyświetlacz TFT 3,5". W zakresie komfortu Sandero oferuje m.in. regulator i ogranicznik prędkości, automatyczne światła i wycieraczki, czujniki parkowania z tyłu oraz system wspomagania ruszania pod górę.
Fiat Pandina – 64 100 zł
Fiat Pandina to najmniejsza propozycja w zestawieniu, ale już nie najtańsza. Pod maską pracuje litrowy silnik benzynowy o mocy 70 KM, który współpracuje z manualną skrzynią biegów o sześciu przełożeniach.

Najtańsza wersja Pop oferuje cyfrowy zestaw wskaźników 7" oraz przygotowanie pod montaż radia. Ponadto samochód ma tylne czujniki parkowania i sześć poduszek powietrznych. Specyfikacja tej wersji pozostaje bardzo podstawowa, dlatego przygotowano ją z myślą o osobach szukających prostego środka transportu.
Warto też zauważyć, że projekt E-Car ma powstawać w fabryce, w której obecnie montowana jest Pandina. To oznacza, że nowe auto może ją zastąpić, więc nie będzie realną alternatywą dla nowych konstrukcji w 2028 roku.
Volkswagen Polo – 65 990 zł
W przypadku Polo budżet przekracza założony limit o niecały tysiąc złotych, ponieważ ceny startują od 65 990 zł. Podstawowy silnik 1.0 MPI rozwija 80 KM i współpracuje z manualną skrzynią biegów, dlatego najlepiej sprawdza się w spokojnej jeździe miejskiej.

Bazową wersję Pure przygotowano tak, aby była możliwie najtańsza, dlatego wyposażenie standardowe koncentruje się na kluczowych elementach. Na liście znajdują się m.in. system multimedialny Composition, stalowe felgi 15", cyfrowe zegary (Digital Cockpit – cyfrowy zestaw wskaźników) oraz elektryczne sterowanie szybami.
Ponadto samochód oferuje elektrycznie regulowane i składane lusterka oraz światła LED z przodu i z tyłu. Kierowca otrzymuje także ładowarkę indukcyjną i wielofunkcyjną kierownicę. Producent umożliwia doposażenie auta w wybrane elementy, takie jak podgrzewane fotele czy tempomat. Dzięki temu można dostosować konfigurację do własnych potrzeb i jednocześnie kontrolować koszt zakupu.
Dalej jest tylko drożej
Dalej robi się już wyraźnie drożej. Po noworocznych wyprzedażach w cennikach większości producentów wprowadzono korekty. W efekcie np. Suzuki Swift czy Peugeot 208 startują od około 70 000 zł. Z kolei Toyota Aygo X Hybrid kosztuje ponad 80 000 zł, dlatego różnica względem zapowiadanego poziomu 63 000 zł jest znacząca.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy