Ładowanie samochodu elektrycznego: testowali różne miejsca. Wrócili do starego rozwiązania
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTOKrzysztof Kaźmierczak

Producenci samochodów elektrycznych przez lata eksperymentowali z lokalizacją gniazd ładowania. Paradoksalnie coraz więcej wskazuje na to, że najlepsze rozwiązanie znaliśmy od dawna. Czy branża motoryzacyjna po dekadzie poszukiwań wraca do punktu wyjścia?
- Lokalizacja gniazda ładowania realnie wpływa na komfort codziennego użytkowania samochodu elektrycznego.
- Producenci przetestowali niemal każdą część nadwozia – od przedniego zderzaka po tylne błotniki.
- Po latach eksperymentów wygrywa znane rozwiązanie.
Każdy samochód musi być tankowany. Znakomita większość zużywa paliwa kopalne w formie płynnej lub gazowej, ale stale rośnie grupa aut zasilanych energią elektryczną. Konieczność uzupełniania energii doprowadziła do rozbudowy gigantycznej infrastruktury różnego rodzaju stacji przy drogach całego świata.

Proces dostarczania energii do pojazdów jest bardzo złożony, ale dziś skupimy się na jego niewielkim fragmencie, jakim jest umiejscowienie wlewu paliwa lub gniazda ładowania w samochodzie. Ta z pozoru prozaiczna decyzja ma ogromny wpływ na sposób użytkowania pojazdów.
Kwestia przepisów
W przypadku aut spalinowych proces ten ewoluował przez dekady i podlegał coraz to nowym przepisom. W efekcie producenci nie mają dziś niemal żadnego pola manewru w kwestii umiejscowienia wlewu paliwa. Nie może on znajdować się z przodu ani z tyłu pojazdu, nie może wystawać poza jego obrys, a przewód paliwowy powinien być możliwie krótki. W rezultacie niemal każde nowoczesne auto osobowe ma wlew umieszczony na jednym z błotników, zwykle tylnym. Jak wygląda to w przypadku samochodów elektrycznych?
Tutaj nie obowiązują jeszcze tak surowe przepisy, nie ma też dekad utrwalonych rozwiązań, a sam proces uzupełniania energii różni się od tankowania aut spalinowych. Wielu producentów eksperymentuje więc z różnymi koncepcjami. Można z powodzeniem stwierdzić, że praktycznie każdy fragment karoserii poniżej linii okien gościł już gniazdo ładowania.
Różne szkoły projektowania
Producenci szybko podzielili się na innowatorów i tradycjonalistów. Grupa Volkswagen od razu uznała tylne błotniki za optymalne miejsce do ładowania, a modele z serii ID. mają gniazda umieszczone w dobrze znanych lokalizacjach, identycznych jak w samochodach spalinowych.
Bardzo podobne podejście przyjął Mercedes, który także montuje gniazda ładowania w modelach serii EQ w klasycznych miejscach. Jednak w tej marce nie zawsze tak było. Przykładowo Mercedes Klasy E typoszeregu W213 w wersji E 350 e był hybrydą plug-in wyposażoną w gniazdo ładowania umieszczone w tylnym zderzaku, pod tylną lampą. To jednak koniec eksperymentów w Stuttgarcie, ponieważ elektryczne wersje Mercedesa Vito zostały wyposażone w port ładowania umieszczony w narożniku przedniego zderzaka, pod reflektorem.
Ale to okolice tylnej lampy okazały się popularnym wyborem dla wielu innych producentów. Kia w modelu EV6 montuje gniazdo w narożniku pojazdu, pod tylną lampą. Dzięki temu względnie wygodnie można podłączyć kabel zarówno wtedy, gdy ładowarka znajduje się z boku, jak i z tyłu samochodu. Z kolei Tesla upatrzyła sobie powierzchnię tylnego błotnika przylegającą do tylnej lampy i już od czasów Modelu S właśnie tam montuje swoje gniazda ładowania.

Gniazda zlokalizowane z tyłu zwykle wymagają parkowania przy ładowarkach tyłem. Niegdyś możnaby uznać to za utrudnienie, ale dziś w dobie kamer i czujników to po prostu cecha, a nie wada.
Pionierzy stawiali na przód
Warto wspomnieć, że przednia część nadwozia była początkowo wybierana przez pionierów elektromobilności. Centralnie umieszczony port ładowania z przodu miał pierwszy Nissan Leaf, a także Renault Zoe. Przednie gniazda ułatwiają podłączenie samochodu ustawionego przodem do ładowarki, ale w niektórych sytuacjach mogą wymagać większej ostrożności, zwłaszcza zimą podczas manewrowania w ograniczonej przestrzeni i na miejscu pokrytym śniegiem.

Później przednie porty ładowania zaczął wykorzystywać również Hyundai w modelach Kona oraz Inster. Żeby jednak nie było zbyt prosto, samochody z serii IONIQ mają już porty na tylnych błotnikach, przy lampach, podobnie jak Tesle.
Wracając do gniazd umieszczonych z przodu nadwozia, warto wspomnieć także o modelu Fiat Grande Panda. Włosi uznali, że gniazdo z przodu to dobry pomysł, który można jeszcze ulepszyć poprzez montaż na końcu sprężystego, wysuwanego przewodu.
Przednie błotniki
Eliminując kolejne części nadwozia, dochodzimy do przednich błotników. To właśnie przestrzeń pomiędzy przednim kołem a przednimi drzwiami należy do najpopularniejszych lokalizacji dla gniazd ładowania. Producenci bardzo często montują je właśnie tam. Jedni po lewej stronie, inni po prawej, a jeszcze inni po obu stronach, jak Porsche w modelu Taycan.

Swoją drogą Taycan zasługuje na wyróżnienie także ze względu na efektownie otwierające się elektryczne klapki. Wystarczy musnąć dekoracyjny element, a samochód automatycznie otwiera dostęp do gniazda. Warto też wspomnieć o modelu Renault 5, który oferuje jeden z najciekawszych wizualnie wskaźników postępu ładowania w branży, zintegrowany z logo na masce.
W praktyce to właśnie gniazda umieszczone w przednich błotnikach często okazują się najbardziej uniwersalne. Dają dużą swobodę podczas korzystania z publicznych stacji ładowania i dobrze sprawdzają się również podczas ładowania w domu.
Branża wraca do punktu wyjścia
Po latach obserwowania różnych koncepcji trudno nie zadać pytania: które rozwiązanie faktycznie sprawdza się najlepiej w codziennym użytkowaniu?
Mając na koncie wiele ładowań różnych samochodów elektrycznych, gdyby ktoś obudził mnie w nocy z pytaniem, gdzie znajduje się gniazdo ładowania w elektryku, jeszcze do niedawna intuicyjnie odpowiedziałbym, że na przednim błotniku – z lewej lub prawej strony. Tym samym uznałbym rozwiązanie zastosowane w Porsche Taycan, wyposażonym w dwa gniazda w przednich błotnikach, za najlepszą możliwą konfigurację.

Sęk w tym, że Porsche w najnowszych modelach Macan i Cayenne zmieniło zdanie i przeniosło porty ładowania na tylne błotniki. Zachowało dwa gniazda – jedno obsługujące prąd przemienny i stały, drugie wyłącznie prąd przemienny – ale po wędrówce przez wszystkie możliwe lokalizacje powróciło dokładnie tam, gdzie od dekad znajdują się wlewy paliwa w samochodach spalinowych.
Ewolucja zatoczyła koło
Historia gniazd ładowania przypomina ewolucję portów w telefonach komórkowych. Producenci eksperymentowali, by ostatecznie dojść do wniosku, że najbardziej intuicyjne i praktyczne miejsce było znane od samego początku.

Skoro już jesteśmy przy smartfonach, warto wspomnieć o ładowaniu bezprzewodowym, czyli rozwiązaniu pozbawionym gniazda. Czy taki system funkcjonuje już w samochodach? Tak, choć pozostaje rozwiązaniem niszowym. Jednym z producentów rozwijających tę technologię jest Porsche. Konkretnie chodzi o najnowsze Cayenne, w którym za około 30 tys. zł można zainstalować panel do ładowania pod przednią osią oraz kompatybilną z nim płytę montowaną w domu.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy