Używana Kia Stonic: to dziś trenduje! Opinie, typowe usterki, jaki silnik wybrać
Piotr Wróbel
Używana Kia Stonic punktuje stylem i modnym nadwoziem, ale czy w parze z tym wszystkim idą też funkcjonalność i bezawaryjność? No właśnie: mały koreański crossover to tylko efektowny gadżet, czy także – obiektywnie – dobry wybór na co dzień? Sprawdzimy. No i przy okazji podpowiemy też, jaki silnik wybrać.
- Modny crossover czy jednak nieco bardziej rozsądny hatchback – odpowiedź na to pytanie nie zawsze jest oczywista!
- Kia Stonic: sprawdzamy, czy w parze z atrakcyjną sylwetką idzie też wysoka funkcjonalność.
- Wybór silników – dość szeroki. Ale tylko niektóre wersje zasługują na uznanie.
Modny i relatywnie drogi crossover, czy jednak klasyczny, ale zazwyczaj nieco tańszy hatchback? Właśnie, ciężka sprawa. Z takim dylematem zmaga się dziś niejeden kupujący, choć nie brak i takich, którzy w ciemno idą w opcję numer jeden. Tak, zdecydowanie – crossovery mają swoje atuty.
Na dodatek są to atuty, które trudno ignorować. No bo tak: wsiadasz bez nadmiernej gimnastyki, siedzisz wyżej, w teorii – lepiej widzisz drogę. Same zalety! Do tego dochodzi styl, a styl dla wielu osób ma ogromne znaczenie. Dla niektórych – kluczowe.
Znalazłeś już samochód, który chcesz poddać inspekcji?
Wklej link do ogłoszenia i zamów inspekcję wymarzonego pojazdu
Wklej link do ogłoszenia
Zamów raport z inspekcji
Pewien problem pojawia się natomiast wtedy, gdy spojrzymy na relację ceny do tego, co faktycznie dostajemy. Bo zwykły hatchback wiele rzeczy umie w zasadzie tak samo dobrze, a przy tym – często jest odczuwalnie tańszy w zakupie (oczywiście, jeśli weźmiemy pod uwagę wozy z tego samego rocznika). I tu crossover nie wygląda już tak dobrze.
No dobrze, a jak w tym kontekście wypada używana Kia Stonic? Czy w tym wypadku warto dopłacać i upierać się przy modnym nadwoziu? Jak wyglądają kwestie awaryjności i kosztów utrzymania? To właśnie dziś sprawdzimy.
Używana Kia Stonic: napęd tylko na przód, długa gwarancja i ładne nadwozie
Na początek, jak zwykle, mały kontekst historyczny. Kia Stonic pojawiła się w salonach w 2017 r., ale tak się złożyło, że dość szybko i zadziwiająco sprawnie wpasowała się w szybko rosnący wówczas segment miejskich crossoverów. Dla koncernu Hyundai-Kia (bliźniaczym modelem Stonica jest Hyundai Kona) stanowiło to wejście na teren stosunkowo nieznany.
Ale – jak się miało szybko okazać – oba modele były strzałem w dziesiątkę. Co więcej, i Stonic, i Kona od początku do końca projektowane były jako crossovery. Nie mamy więc w tym wypadku do czynienia jedynie z „podniesionymi” w mało wyrafinowany odmianami zwykłych hatchbacków (vide – Hyundai i20 Cross). I to czuć.
W 2020 r. Stonic przeszedł subtelną modernizację. Z zewnątrz zmiany ograniczyły się do kosmetyki, ale za to wewnątrz pojawiły się np. nowe multimedia, poza tym Kia zmodyfikowała gamę silników. Do gry weszły m.in. benzynowe jednostki z rodziny Smartstream, w tym – wersje z miękką hybrydą 48V.
Kolejna zmiana nastąpiła w 2025 r. – tym razem różnice wizualne były już na tyle duże, że ktoś mógłby pomyśleć, że oto przed nami stoi zupełnie nowy model. Ale akurat tą wersją nie będziemy się w tym tekście mocno zajmować – jest jeszcze zbyt świeża.

Nadwozie? Stonic z pewnością ma swój urok, i to niezależnie od tego, z którym rocznikiem mamy do czynienia. Zwłaszcza w żywych kolorach ten wóz wygląda jakoś tak... wesoło, po prostu – dobrze. Z kolei duży (jak ten segment) rozstaw osi (niemal 2,68 m!) przekłada się na zaskakująco przestronne wnętrze – szczególnie miło zaskakuje drugi rząd siedzeń. Bagażnik? No, tu jest już odrobinę gorzej. Bazowo dostajemy 332-352 l, podczas gdy np. Seat Arona ma kufer o pojemności 400 l. To już dość odczuwalna różnica.
W kontekście oględzin nadwozia i typowych słabych punktów, to są one mniej więcej takie, jak... w większości współczesnych aut rodem z Azji. Czyli: jakość lakieru nie zachwyca, łatwo o odpryski. Myjnie automatyczne – tylko w ostateczności. Klamki (zwłaszcza tylne) potrafią sprawiać problemy, zamek bagażnika bywa czasami kapryśny, a na tylnej klapie (okolice podświetlenia tablicy) może pojawić się korozja.
Używana Kia Stonic – jaki silnik wybrać?
Pod maską nie ma szału, jeśli chodzi o jednostki napędowe, ale dostępność różnorakich wersji mocy okazuje się przyzwoita. Na minus: Stonic – w przeciwieństwie do Kony – nie dostał silnika 1.6 T-GDi, ani napędu 4x4. W Stonicu na początku – jeśli chodzi o benzyniaki – w ofercie mieliśmy trzy opcje: wolnossące odmiany 1.25 i 1.4 oraz doładowane 1.0 T-GDi (R3!).
Te pierwsze to klasyczne, czterocylindrowe konstrukcje starej szkoły z wtryskiem MPI (pośredni). To silniki proste, przewidywalne i raczej tanie w utrzymaniu. Z czasem motor 1.4 zniknął z cenników (normy spalin!), a miejsce wersji 1.25 zajął motor 1.2 DPI. Z kolei jednostka 1.0 T-GDi przeszła z czasem modernizację (Smartstream) i pozostała w ofercie jako bardziej dynamiczna alternatywa dla raczej spokojnego silnika 1.2 DPI.

Diesle były dwa, choć oba oznaczano jako 1.6 CRDi. Różnice dotyczą i wersji mocy (starszy miał 110 KM; nowszy – 115 i 136 KM), i konstrukcji (starszy – łańcuch, nowszy pasek główny + mokry pasek napędzający pompę oleju). Oba „ropniaki” nie cieszyły się wielkim wzięciem, zresztą odmiana 1.6 CRDi szybko zniknęła z polskich salonów. Dziś to więc propozycja raczej niszowa.
Używana Kia Stonic – jaki silnik benzynowy najlepszy?
Ciekawie pod względem konstrukcyjnym wypada odmiana 1.2 DPI (najpierw 84, potem – 79 KM). Mamy tu bowiem m.in. podwójny wtrysk pośredni, co oznacza aż osiem wtryskiwaczy, ale przy czterech cylindrach. Brzmi nietypowo, ale działa całkiem sensownie.
Silnik spełnia ostre normy spalin, okazuje się względnie oszczędny (średnio 6-7 l/100 km). No i nie ma filtra GPF, co w dzisiejszych realiach stanowi spory plus. Do tego dochodzi (trwały) łańcuch rozrządu, a eksploatacja Stonica 1.2 zazwyczaj będzie spokojna. Zdarzają się co prawda np. drobne problemy z rozruchem, było kilka akcji serwisowych, ale ogólny obraz pozostaje pozytywny.

Poza tym jednostka 1.2 DPI dogaduje się z LPG, a jeśli można na coś narzekać, to będzie to pięciobiegowa skrzynia. Niższe przełożenia są „krótkie”, więc w mieście trzeba się sporo nawachlować lewarkiem.
Starsze wolnossące jednostki 1.25 i 1.4 MPI też nie sprawiają wielu problemów. Czasem pojawiają się kłopoty ze zmiennymi fazami rozrządu, czasem słychać o zużyciu łańcucha – ale to głównie po większych przebiegach. Zdarzają się także zapieczone pierścienie, ale to raczej wyjątki niż reguła.
Używana Kia Stonic: silnik 1.0 T-GDi to dobra opcja?
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku 1.0 T-GDi. To już bardziej skomplikowana konstrukcja (początkowo jednak bez GPF – filtr pojawił się ok. 2018/19 r.), która częściej potrafi generować wyższe koszty. I tak, zdarzają się np. wycieki z układu chłodzenia (pompa wody), problemy z turbosprężarką (wycieki, hałasy), znane są przypadki rozciągniętego łańcucha rozrządu. Do tego dochodzą padające jak muchy cewki zapłonowe i świece – przynajmniej w pierwszych latach produkcji. Uwaga – dotyczy to głównie starszej odmiany silnika 1.0, bo w przypadku wersji Smartstream część tych problemów udało się opanować.
Jeśli chodzi o skrzynie biegów, wybór obejmuje wersje manualne oraz przekładnie dwusprzęgłowe. W tych drugich sprzęgła (suche) potrafią się zużywać stosunkowo szybko, szczególnie dotyczy to typowo miejskiej eksploatacji. A że Stonic to auto typowo miejskie, to już inna sprawa.
Używana Kia Stonic – jaki silnik Diesla najlepszy?
Jeśli chodzi o diesle, to temat jest krótki i dość specyficzny, bo na naszym rynku to właściwie margines. Jak wspomniałem wyżej, Kia Stonic była oferowana z silnikiem 1.6 CRDi, ale tylko przez ograniczony czas i dziś takie egzemplarze trafiają się rzadko. Starsza wersja miała 110 KM i łańcuch rozrządu, później pojawiła się nowsza konstrukcja z paskiem i mocą 115 lub 136 KM.

I właśnie tutaj pojawia się haczyk, bo w tej nowszej odmianie zastosowano tzw. mokry pasek napędzający pompę oleju. Jeśli ktoś zaniedba wymiany oleju albo będzie trzymał się zbyt długich interwałów, ryzyko poważnej awarii wyraźnie rośnie. Jak podkreśla Robert Jańczyk z serwisu CarFix (Lesznowola k. Warszawy), przy tym silniku kluczowa jest profilaktyka i skracanie interwałów serwisowych. W wersji 1.6 CRDi z układem mHEV często dochodziło też do problemów z napinaczem głównego paska rozrządu.
Używana Kia Stonic – jakie wnętrze? Typowe usterki i problemy
Za to wnętrze to jeden z mocniejszych punktów Stonica. Dużo miejsca dostajemy i z przodu i z tyłu. Do tego: wygodna pozycja za kierownicą i łatwe wsiadanie robią swoje. Materiały w większości są twarde jak kamień, ale montaż stoi na przyzwoitym poziomie. Z czasem mogą pojawić się skrzypienia, a tapicerka na boczkach foteli potrafi pękać. Systemy wspomagające bywają nadgorliwe, co też nie każdemu przypadnie do gustu. Usterki elektroniki nie są normą, ale może się zdarzyć tak, że ekran główny się wyłączy i... już. Zazwyczaj pomaga restart.
Podwozie również wymaga pewnej uwagi. Korozja potrafi zaatakować elementy zawieszenia, linka ręcznego lubi się zacierać, a tylne zaciski mogą sprawiać problemy (klocek „stoi” w prowadnicy). Jasne, to nie są rzeczy, które dyskwalifikują dane auto, ale warto na pewno o nich pamiętać.

Prowadzenie? W codziennej jeździe Stonic wypada poprawnie. Wersja 1.2 DPI nie zachwyca dynamiką, ale odwdzięcza się niskim spalaniem i kulturą pracy. Do miasta pasuje idealnie, za to w trasie zaczyna brakować mocy i szóstego biegu. Choć piątka jest na tyle długa, że da się jechać te 120-130 km/h i nie ogłuchnąć akurat od wycia silnika. Bo że w kabinie przy takiej prędkości wybitnie cicho nie będzie (szumy!), to już cecha typowa dla tego segmentu. Zawieszenie dobrze radzi sobie w zakrętach, ale na krótkich nierównościach poprzecznych potrafi trochę wytrząść. Z pewnością są w tym segmencie auta bardziej komfortowe.
Używana Kia Stonic – ceny i sytuacja rynkowa
Na portalu OTOMOTO najtańsze egzemplarze Stonica startują od niecałych 40 tys. zł, ale na zakup egzemplarza sprzed I liftu i tak warto przygotować ok. 45-60 tys. zł. Auta po modernizacji to już wydatek od mniej więcej 60 tysięcy wzwyż, natomiast najdroższe sztuki potrafią przekroczyć barierę 100 tys. zł.
No i tu wracamy do punktu wyjścia. Bo choć Stonic jest modny i praktyczny, jego relacja ceny do wieku i możliwości nie zawsze wypada tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Jak ktoś liczy każdy wydany grosz, ten chyba powinien sięgnąć po Kię Rio – na pewno będzie nieco tańsza.
| Dane techniczne | Kia Stonic 1.2 DPI |
| Rodzaj silnika | benzynowy, wolnossący |
| Pojemność skokowa | 1197 cm3 |
| Układ cylindrów/liczba zaworów/rozrząd | R4/16/łańcuch |
| Moc maksymalna | 84 KM |
| Maksymalny moment obrotowy | 118 Nm |
| Napęd | na przód |
| Skrzynia biegów | man. 5b |
| Długość/szerokość/wysokość | 414,0/176,0/152,0 cm |
| Rozstaw osi | 258,0 cm |
| Masa własna/ładowność | 1080/520 kg |
| Pojemność bagażnika | 332(352)-1155 l |
| Pojemność zbiornika paliwa | 45 l |
| OSIĄGI | |
| Prędkość maksymalna | 165 km/h |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 13,5 s |
| Średnie zużycie paliwa (cykl mieszany; WLTP) | 5,5-6,1 l/100 km |
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Używane Mitsubishi Lancer (2007-17) – emocje jak na grzybach? Opinie, usterki, który silnik wybrać

Używana Skoda Citigo (2012-20) – mały samochód, duży sukces. Opinie, typowe usterki, jaki silnik wybrać?

Ten SUV pokazuje, czym jest old money. I wcale nie chodzi o cenę
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy


