Używane hybryda za mniej niż 40 tys. zł? Te modele wciąż się opłacają
Redakcja

Hybrydy powoli zaczynają wypierać starsze diesle. Zwłaszcza w dużych miastach. Wynika to oczywiście z regulacji związanych z normami emisji spalin. Sprawdźmy zatem, jakie samochody może znaleźć w ogłoszeniach osoba, która dysponuje budżetem niższym lub nawet znacznie niższym niż 40 tys. zł.
- Tylko pełne hybrydy, bez miękkich układów mild hybrid.
- Największy wybór i najtańszy serwis oferują Toyota i Lexus.
- Niskie zużycie paliwa, ale uwaga na przebiegi i stan baterii.
Na początku jedno wyjaśnienie. W tym materiale bierzemy na tapet „prawdziwe” hybrydy, a nie te „miękkie”. A więc takie, które w trakcie jazdy korzystają czasami z trybu czysto elektrycznego, choć zazwyczaj na krótkich odcinkach.
Prawdziwa hybryda uprzyjemnia jazdę w korku, czy umożliwia wykonanie parkingowych manewrów tylko na prądzie. I w razie potrzeby lepiej przyspiesza, co zawdzięcza mocnemu, silnikowi elektrycznemu, który może bezpośrednio napędzać koła.
Miękkie hybrydy to zupełnie inna grupa. Są to pojazdy, które – najczęściej – zamiast alternatora mają alternator, rozrusznik i silnik elektryczny w jednym. Ta wielofunkcyjna część wygląda jak zwykły alternator, lecz jest od niego znacznie bardziej masywna. I tak jak alternator łączy się z silnikiem przez pasek wielorowkowy.

Nie jest tajemnicą, że miękkie hybrydy powstały głównie po to, żeby katalogowo zredukować emisję spalin. Ich dodatkową zaletą jest usprawnienie działania systemu start stop.
Typowe usterki używanych hybryd
A zatem – skoro już wyjaśniliśmy różnicę i skupiamy się na pełnych hybrydach, jeszcze kilka wskazówek dla kupujących. Samochody hybrydowe to dość złożone konstrukcje, które wymagają fachowej diagnostyki przed zakupem, najlepiej w serwisie wyspecjalizowanym w hybrydach.
Osoba, która nigdy wcześniej nie jeździła hybrydą może nie zwrócić uwagi nawet na najbardziej oczywiste objawy zużycia baterii. Są to np. częste przełączanie się na benzynę i wyjątkowo krótkie odcinki pokonywane jedynie na samym prądzie. Czasem tryb eV w ogóle nie jest aktywowany.

Inny, bardzo poważny problem to hałas silnika elektrycznego. Jest on najczęściej spowodowany zużyciem łożysk – w silniku lub w przekładni. Zdarza się, że wymiana zużytych łożysk kosztuje więcej niż cały stary samochód, ponieważ tak naprawdę trzeba wymienić cały kompletny podzespół.
Ratunkiem są wówczas części używane.
I jeszcze jeden bardzo poważny objaw, którego nie wolno lekceważyć: palące się kontrolki ostrzegawcze. W hybrydach dość często mogą zwiastować poważne problemy.
Na co zwrócić uwagę kupując używaną hybrydę?
Nie tylko na mechanikę, ale także na karoserię! Naprawy powypadkowe w hybrydach mogą maskować poważne problemy. Np. mechanicznie uszkodzony akumulator trakcyjny czy zwarcia w instalacji. Takie usterki są trudne do wykrycia i czasem – bardzo drogie w naprawach.

Należy pamiętać, że niektóre części do hybryd są dostępne wyłącznie na zamówienie w ASO. I jeszcze jedno – do niektórych hybryd o części jest bardzo trudno.
Nie jest żadną tajemnicą, że najlepsze zaopatrzenie w części zamienne mają używane hybrydowe Toyoty. Są na rynku najdłużej i cieszą się największą popularnością. W przypadku pozostałych marek jest niestety bardzo różnie.
Poniższe zestawienie ułożyliśmy na podstawie rynkowej popularności poszczególnych marek. Właśnie z tego powodu Toyota jest na początku.
Toyota Prius II (2003-2009)
Konstrukcja bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.5. Napęd przedni. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 78 i 68 KM. Prędkość maksymalna wynosi 170 km/h.

Prius II (podobnie jak Prius I) to już motoryzacyjni emeryci. Fakt, że nadal dość dużo tych samochodów jeździ jako taksówki nie oznacza, że są w dobrym stanie. Po prostu – jakoś jeszcze jeżdżą, zmagając się z korozją i problemami natury elektrycznej. Ale przynajmniej nadal są dość oszczędne. Bo to jest największa zaleta tych samochodów. Jeśli układ napędowy działa poprawnie, w mieście Prius II potrafi palić mniej niż 6 l benzyny na 100 km.
Oprócz wspomnianego, niskiego zapotrzebowania na paliwo, plusem tego auta jest pakowne wnętrze. Jak na hybrydę – pozytywnie zaskakuje także zaopatrzenie w części zamienne.
Bardzo trwała jest również przekładnia eCVT. I to już chyba wszystkie zalety tego przestarzałego auta. Dostępne egzemplarze mają zazwyczaj gigantyczne przebiegi. Nierzadko zbliżają się już one do 1 mln km
Toyota Prius III (2009-2016)
Ogólna koncepcja jest identyczna jak w poprzedniku. Tyle, że tu mamy więcej mocy. Konstrukcja bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.8. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 99 i 68 KM. Prędkość maksymalna wynosi 180 km/h.

W porównaniu z poprzednią generacją, Prius III jest większy, ładniejszy, bardziej komfortowy. I znacznie lepiej radzi sobie na dalszych trasach. Należy pamiętać, że młodsza konstrukcja nie oznacza niższego przebiegu. Wręcz przeciwnie. Te samochody były do maksimum eksploatowane w całej Europie jako taksówki. Nierzadko mają już zużyty akumulator trakcyjny. Ale na szczęście (jeśli zajdzie taka potrzeba), da się go regenerować. Zwykle kosztuje to ok. 3-5 tys. zł.
Ceny używanych Priusów III są wygórowane, ale nie bez przyczyny – ta Toyota jest bardzo trwała, może zostać wyposażona w instalację LPG i nierzadko… ma już taką instalację na pokładzie. Jest to obecnie najpopularniejsza hybryda Toyoty w ogłoszeniach.
Na OTOMOTO trafiają się jeszcze podobne auta o nazwach Prius+ (2011-2016) i Prius Plug-In. Ta pierwsza ma dodatkowy, trzeci rząd siedzeń. Tę drugą można doładowywać z gniazdka. Ale jej zasięg w trybie czysto elektrycznym jest symboliczny – zaledwie ok. 20 km.
Toyota Yaris III hybrid (2011-2020)
Konstrukcja bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.5. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 73 i 61 KM. Prędkość maksymalna wynosi 165 km/h.

Yaris jest idealną hybrydą na dojazdy do pracy. Te auta znacznie rzadziej pracowały jako taksówki, bo są po prostu na to zbyt małe. Ale za to imponują niskim zużyciem paliwa i ponadprzeciętną trwałością. Na dodatek są seryjnie wyposażone w trwałą przekładnię automatyczną.
Sporo egzemplarzy pochodzi z Francji albo z Holandii. W tamtych krajach w swoim czasie rządy wspierały ich sprzedaż dotacjami ze względu na ekologię.
Toyota Auris II Hybrid (2012-2019)
Konstrukcja bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.8. Napęd przedni. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 99 i 82 KM. Prędkość maksymalna wynosi 180 km/h.

Auris II to jedna z najtańszych hybryd, która wygląda jak zwykły samochód. Jeszcze 10-15 lat temu producentom wydawało się, że pojazdy hybrydowe muszą mieć bardziej futurystyczne nadwozia. I czasem to bardziej odstraszało niż przyciągało klientów. A hybrydowy Auris II wygląda dokładnie tak samo jak zwykła odmiana spalinowa. Inne jest tylko logo, które ma niebieskie akcenty.
Niestety większość z egzemplarzy tego auta, podobnie jak Pruisy III, ma za sobą „służbę” we flocie albo w korporacji taxi. Przebiegi „500+” nie powinny zatem nikogo dziwić. Najlepiej zainwestować w jakiś raport historii pojazdu, żeby po zakupie nie przeżyć wielkiego rozczarowania.
Ze względu na duże zainteresowanie tymi samochodami, na rynek wtórny trafiają także egzemplarze poważnie rozbite po lepszych lub gorszych naprawach.
Tak jak w przypadku Priusa III – hybrydowe Aurisy z silnikiem wolnossącym 1.8 idealnie nadają się do zasilania gazem.
Honda Civic VIII IMA (2006-2010)
Samochód bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.3. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 95 i 20 KM. Prędkość maksymalna wynosi 185 km/h.

To prawdziwa hybryda, ale ma tak słaby silnik elektryczny oraz tak niewielki akumulator trakcyjny, że nie jest w stanie poruszać się tylko na prądzie. Owszem – jest to ekonomiczny samochód, jednak nie przyjął się zbyt dobrze na naszym rynku.
Problemem jest także niezbyt praktyczne nadwozie typu sedan. Producent także dostrzegł ten problem, bo w 2009 roku uzupełnił gamę o funkcjonalny, 5-drzwiowy model Insight. Konstrukcyjnie (pod względem napędu) jest to generalnie to samo. Insight był produkowany do 2013 roku.
Jeśli chodzi o kwestie serwisowe to jest gorzej niż w przypadku Toyoty, ale i tak lepiej niż można by się było spodziewać.
Honda CR-Z (2010-2016)
Samochód bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.5. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 114 i 14 KM. Prędkość maksymalna wynosi 200 km/h.

To też bardzo dziwna hybryda. Jako jedna z nielicznych na rynku jest wyposażona w ręczną skrzynię biegów. Samochód niestety nie odniósł sukcesu. Zapożyczenie nazwy od sportowych poprzedników okazało się bowiem nadużyciem.
Hybrydowy CR-Z to auto oszczędne, ale niestety za wolne, co nie pasuje do sportowego wyglądu nadwozia. W zasadzie można uznać, że jest to wyłącznie propozycja dla fanów tej japońskiej marki, albo dla hobbystów.
Z tyłu jest tak ciasno, że na niektórych rynkach nie oferowano w ogóle kanapy, tylko powiększony bagażnik.
Lexus CT 200h (2011-2022)
Konstrukcja bazuje na wolnossącym silniku benzynowym 1.8. Napęd przedni. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowwiednio, 99 i 82 KM. Prędkość maksymalna wynosi 180 km/h.

Aż trudno uwierzyć, że pod względem technicznym to… Toyota Prius III. Auto jest bez porównania ciaśniejsze, ale za to znacznie lepiej wykończone i skuteczniej wyciszone. Ceny egzemplarzy używanych sugerują, że mamy do czynienia z klasą premium.
Ale kiedy spojrzymy na osiągi, pojawiają się wątpliwości. Prędkość maksymalną 180 km/h można jak najbardziej zaakceptować, ale przyspieszenie od 0 do 100 km/h na poziomie 10 s rozczarowuje. Zwłaszcza, jeśli ktoś kupił taki samochód zamiast np. BMW serii 1.
W pewnym sensie rekompensują to koszty. To jedyny model Lexusa z tak niskimi kosztami serwisowania. A przy okazji – najbardziej ekonomiczny.
Generalnie jednak auto podobało się klientom – produkowano je aż do 2022 roku. Czyli o 6 lat dłużej niż spokrewnionego technicznie Priusa III.
Lexus ukrył podzespoły Priusa pod nadwoziem klasycznego kompaktowego hatchbacka, którego sztywne nastawy zawieszenia pozwalają na żwawą jazdę. Dość ciasne wnętrze wyciszono i wykończono dużo lepiej niż w Toyocie, a fotele są wygodniejsze. Używane CT są bardzo drogie, ale także ponadprzeciętnie trwałe.
Peugeot 3008 HYbrid4 (2011-2015)
Konstrukcja bazuje na turbodoładowanym silniku wysokoprężnym 2.0 HDi. Napęd przedni. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 163 i 37 KM. Prędkość maksymalna wynosi 191 km/h.

Ta oryginalna koncepcja nie przyjęła się na rynku. A teoretycznie wszystko było lepsze niż u rywali. Po pierwsze, silnik elektryczny napędza tylne koła, a silnik spalinowy – przednie. Auto dysponuje więc napędem 4WD.
Na oblodzonych serpentynach w górach nie będzie z tego pożytku, ale do wyjechania z ośnieżonego parkingu powinno wystarczyć. Chodzi o to, że ten układ działa niezbyt responsywnie i tylko do wyczerpania zapasu prądu w akumulatorze trakcyjnym. Drugą osobliwością jest konstrukcja hybrydy na bazie silnika wysokoprężnego. Dzięki temu to auto jest ekonomiczne nie tylko w mieście, ale także na trasie.
Wygląda na to, że rynek nie był gotowy na takie innowacje. Sprzedaż kulała, egzemplarzy używanych jest teraz mało, ich ceny są dość niestabilne. Na dodatek z częściami krucho. Tak naprawdę, jeśli chodzi o sekcję elektryczną, to jedynym ratunkiem są części używane.
Peugeot 508 RXh/HYbrid4 (2012-2015)
Konstrukcja bazuje na turbodoładowanym silniku wysokoprężnym 2.0 HDi. Napęd przedni. Moce silnika spalinowego i elektrycznego to, odpowiednio, 163 i 37 KM. Prędkość maksymalna wynosi 210 km/h.

Ten sam układ, co w 3008, tylko z innym nadwoziem. W modelu 508 rozwiązanie oferowano w sedanie HYbrid4 i przez pewien okres także w uterenowionym kombi RXH. Najlepsze jest to, że z czasem w tym RXH hybrydę zastąpiono samym dieslem. A nazwa została tak jak była.
Ogólnie trudno polecać samochód, który sprzedawał się znacznie poniżej oczekiwań a teraz ceny egzemplarzy pikują. Ale mimo wszystko są klienci także na takie auta, tylko trzeba cierpliwie poczekać.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy