Znalezienie ładnego i rokującego na przyszłość Volkswagena Polo IV robi się coraz trudniejsze. Chętni na ten model muszą więc albo machnąć ręką, brać co jest i jeździć, dopóki coś się nie urwie. Opcja numer dwa: zakup drogiego, ale dobrze zachowanego egzemplarza. A czy warto upierać się przy mocno zmienionym tzw. polifcie? Sprawdzamy.

Wydaje się, jakby to było wczoraj. Volkswagena Polo IV kupowało się ze szwagrem na giełdzie w Słomczynie za zwitek banknotów wyjęty z foliowej torby. Trzeba było się spieszyć, bo chętnych nie brakowało. Parcie na Volkswageny było 20 lat temu takie, że ludzie brali w zasadzie wszystko. I to niezależnie od stanu technicznego, blacharskiego czy wskazań drogomierza. Ważne, że był znaczek VW na grillu, w inne kwestie mało kto wnikał. Tak, to był okres, gdy Volkswageny w oczach wielu kupujących uchodziły za najlepsze auta na świecie.

Od tego czasu trochę się jednak pozmieniało. Dziś np. na kombinację słów „Volkswagen”, „TSI”, „rozrząd” i „wysokie spalanie oleju” wiele osób dostaje ataku paniki. Poza tym wiele popularnych modeli z przełomu wieków zwyczajnie się zużyło i ze sceny zjechały już na dobre. Tak samo zresztą jak Słomczyn i większość innych popularnych niegdyś w Polsce giełd (ale to już temat na inny materiał). 

Znalazłeś już samochód, który chcesz poddać inspekcji?

Wklej link do ogłoszenia i zamów inspekcję wymarzonego pojazdu

Wklej link do ogłoszenia

Zamów raport z inspekcji

No a Polo IV? Cóż, Volkswagen Polo IV to już dziś dość stary samochód, który często jest mocno zmęczony życiem. Wiele tańszych egzemplarzy jeździ głównie siłą woli i dzięki przymkniętemu w odpowiedniej chwili oku diagnosty. Druga strona medalu: konstrukcja Polo IV w większości przypadków jest prosta jak budowa cepa. Części – przeważnie tanie jak barszcz. A każdy szanujący się mechanik naprawi ten samochód z zamkniętymi oczami.

Volkswagen Polo IV: w prostocie jego siła

Wniosek? W określonych okolicznościach ten samochód nadal ma sens. Nie można tylko zbyt wiele oczekiwać po egzemplarzu za kilka tysięcy złotych, a właśnie na tyle wycenianych jest dziś większość tzw. przedliftów. Natomiast mając w kieszeni ok. 10–12 tys. zł możemy śmiało zapolować na sensowny egzemplarz po modernizacji. Czy jednak warto się przy poliftach upierać? To zależy.

VW Polo IV
Wbrew pozorom, Polo IV nadal ma wzięcie. To druga najpopularniejsza generacja tego auta w naszym kraju.

Na początek – krótki rys historyczny. I wyjaśnienie, dlaczego wersje przed i po lifcie tak mocno się od siebie różnicą. A zatem – Polo IV pierwszy raz ujrzało światło dzienne podczas IAA we Frankfurcie w 2001 r. Auto dostało charakterystyczny przód z czterema okrągłymi lampami – jednym przywodzą one na myśl Mercedesa „okulara”, inni widzą tu wyraźnie nawiązanie do produkowanego od 1998 r. Lupo. W każdym razie designem przedniej części nadwozia Polo IV na pewno się jakoś tam wyróżnia.

Volkswagen Polo IV korzysta z tej samej platformy co Seaty Ibiza i Cordoba (6L) oraz Skoda Fabia I. Silnik zamontowano poprzecznie z przodu, napęd trafia na przednie koła. Przednie zawieszenie obejmuje m.in. kolumny MacPhersona i wahacze poprzeczne. Układ kierowniczy opiera się na mechanizmie zębatkowym.

CZYTAJ TEŻ: używany Seat Ibiza III – twarda sztuka? Opinie, typowe usterki, ceny

VW Polo IV
Bagażnik ma 270 l, a to bardzo solidny wynik, jak na segment B z tamtych lat.

Tylna oś to również klasyka segmentu B, czyli prosta i tania belka skrętna. Polo IV urosło względem poprzednika, co sprawia, że jego wymiary zewnętrzne niemal dorównują rozmiarom Golfa II. Rozstaw osi zwiększono o 5,3 cm, co znacząco poprawia przestrzeń na nogi dla pasażerów siedzących z tyłu. Urósł również bagażnik – w standardowej konfiguracji dostajemy 270 l, a po złożeniu tylnej kanapy jego pojemność wzrasta do 1030 l.

Ciekawostka: obok hatchbacków 3d i 5d oferowano też dość pokracznego sedana. Tych aut jednak prawie nikt nie kupował, więc dziś znalezienie czegoś takiego graniczy niemal z cudem. Ale może to i dobrze.

Volkswagen Polo IV: zaskakująco nowoczesny

Jak na swoje lata, Polo IV było autem dość nowoczesnym. W opcji oferowano układ ESP, choć w  egzemplarzach z polskiego rynku raczej nie ma co liczyć na takie fajerwerki. Polo IV mogło już przed liftem mieć też np. boczne poduszki powietrzne, a kurtyny powietrzne dla przednich foteli były dostępne od 2002 r. Za dopłatą, rzecz jasna. 

VW Polo IV
Proste formy, twarde plastiki, obłażąca farbka – standard VW z tamtych lat. Blokada skrzyni to pamiątka z czasów, gdy te auta ktoś chciał kraść.

Polo w tej formie produkowano do wiosny 2005 r. Wtedy auto przeszło gruntowny lifting, w ramach którego producent zmienił nie tylko przednią i tylną część nadwozia (wyleciały np. charakterystyczne poczwórne reflektory), ale i… wewnętrzne oznaczenie modelu. No, prawie jak przy nowej generacji. Prawie.

Inna istotne zmiany to m.in. bogatsze wyposażenie seryjne. I tak, na części rynków w standardzie pojawiły się elektryczne szyby oraz centralny zamek. Inna ciekawostka: zawieszenie zostało przeprojektowane i usztywnione, bo auta z pierwszych lat produkcji krytykowano za mocno „gumowate” prowadzenie. Nieco w tym wszystkim zaskakuje fakt, że nie dotyczy to naszego dzisiejszego auta ze zdjęć – a to nic innego, jak przedlift (patrz też niżej).

Nowa twarz po lifcie. I drobne zmiany we wnętrzu

W ramach modernizacji Volkswagen przerobił też m.in. grill, nowy kształt zyskały maska oraz przednie błotniki. Kierunkowskazy boczne przeniesiono z błotników do obudów lusterek zewnętrznych – od 2005 r. są w technologii LED. Tylna klapa też została lekko przeprojektowana – szyba sięgała niżej, a tylne lampy dostały przezroczyste klosze.

Wnętrze natomiast pozostało niemal niezmienione w porównaniu do starszej wersji. Usunięto np. trzecią osłonę przeciwsłoneczną nad lusterkiem wstecznym – w jej miejsce pojawił się pasek zacieniający u góry szyby czołowej. Zmiana na minus: zniknęła opcja deski rozdzielczej wykonanej z miękkich (piankowanych) tworzyw. Każde Polo po lifcie ma już więc kokpit twardy jak ze stali.

Opcje wyposażenia dodatkowego rozszerzono za to o system ParkPilot, czujniki ciśnienia w oponach oraz funkcję „Coming Home”. Kasetowe radia zostały zastąpione radiem CD, dostępnym również w wersji z obsługą plików MP3.

Volkswagen Polo IV: jaki silnik wybrać?

Silniki? Paleta przed i po lifcie nieco się od siebie różni, ale duża część wersji jest wspólna. W każdym razie, jednostki napędowe omówimy zbiorczo. I tak, najmniejsze z benzyn to trzycylindrowe wersje 1.2, dostępne w wersjach 2- i 4-zaworowych. Moc? Od 54 do 70 KM. Powyżej mamy już czterocylindrowe jednostki 1.4 i 1.6 oferujące od 75 do 105 KM.

Silnik 1.2 ma trzy cylindry i niezbyt dużo zalet. Montowano go też (jako 1.2 HTP) np. w Fabii.

Wisienką na torcie w gamie był jednak motor 1.8T 20V. To silnik z pięcioma zaworami na cylinder i turbo, który w Polo IV występował w dwóch wariantach mocy: 150 (GTI) oraz 180 KM (Cup Edition). To lubiany (i udany!) silnik z dużym potencjałem tuningowym, uwaga jednak na spalanie oleju (bywa nieco za wysokie). Typowy problem to łańcuch spinający wałki rozrządu – lubi się rozciągnąć.

Wszystkie silniki benzynowe – z wyjątkiem 1.4 FSI/86 KM – dostały wtrysk wielopunktowy. To istotna informacja dla osób rozważających montaż instalacji LPG. Inna sprawa, że zakup Polo 1.4 FSI ma średni sens – wtrysk bezpośredni wiele tu nie daje, a (zazwyczaj) oznacza za to dodatkowe koszty (nagar w dolocie, skomplikowany osprzęt etc.) i męczące, nawracające usterki.

W gamie diesli spotkamy zarówno trzycylindrowe 1.4 TDI o mocy 70–80 KM, jak i „klasyczne” czterocylindrowe 1.9 w wersjach SDI oraz TDI. I tak, wolnossący motor SDI generuje 64 KM, zaś wersje z turbo – od 101 do 130 KM. Choć osiągi wersji SDI nie rzucają na kolana (0–100 km/h w 17 s), to nie była to najwolniejsza wersja w gamie – najsłabszy benzyniak potrzebował na to jeszcze o pół sekundy więcej. Natomiast spalaniem SDI kładzie na łopatki większość innych silników montowanych w Polo IV. A przy odpowiednim serwisie ten silnik potrafi zrobić setki tysięcy kilometrów bez poważnej awarii.

VW Polo 9N: co się psuje?

Lista typowych przypadłości Polo IV nie jest długa, trzeba natomiast wziąć pod uwagę, że to już stare auto. I że wiele egzemplarzy jest zwyczajnie zmęczonych. I że często trzeba coś do nich dokładać. Jeśli chodzi o powtarzalne usterki, to np. w benzynowych silnikach 1.2 i 1.4 zdarzają się awarie pomp cieczy chłodzącej, cewek zapłonowych, wycieki oleju. I tak, w 1.2 może dojść do wydmuchania uszczelki pod głowicą lub wypalenia gniazd zaworowych, natomiast w 1.4 uwagę warto zwrócić na pierścienie tłokowe i układ zapłonowy. 

Łuszcząca się farbka to typowy widok w VAG-ach z tamtych lat. I nie ma co z nią walczyć, to kosmetyka.

W 1.9 TDI musicie liczyć się z usterkami przepływomierzy i kierownic zmiennej geometrii turbo. W 1.4 TDI z pierwszych roczników pojawiał się luz na wale korbowym – kosztowna usterka, na którą warto uważać. Drogo może być za to w przypadku awarii któregoś z pompowtryskiwaczy (każdy diesel w Polo IV miał zasilanie PD), pojawiały się już także wersje z filtrem DPF.

Rdza? Nie czarujmy się, do ideału często już nieco brakuje. Warto obejrzeć zwłaszcza progi, błotniki, maskę i klapę bagażnika – korozja poczyna sobie tutaj już coraz śmielej.

Zawieszenie jest niedrogie w serwisowaniu – często wystarczy wymiana elementów gumowo-metalowych, by przywrócić komfort jazdy. Gorzej wygląda sytuacja z przekładnią kierowniczą i wspomaganiem – tu koszty robią się często wyższe. Zdarzają się też drobne problemy z klimatyzacją (panel sterowania), centralnym zamkiem oraz z elektrycznymi szybami i zamkami. Słowem: klasyka starego auta VAG.

Tak jeździ VW Polo 1.2: może nie za szybko, ale za to mało oszczędnie

No dobrze, a jak jeździ Polo IV? Nasz egzemplarz to wersja sprzed liftu z silnikiem 1.2 pod maską. Ta konkretna „Polówka” ma już za sobą sporo kilometrów i trochę to po niej widać – tu i ówdzie pojawiają się zarysowania, kierownica jest już nieco wytarta, a farba w kilku miejscach już dość mocno się łuszczy. Mimo tych oznak zużycia, wszystko wciąż dobrze się trzyma – nic nie odpada, a wszystkie przyciski, przełączniki i dźwignie działają zaskakująco sprawnie.

VW Polo IV
Po lifcie Polo IV dostało inne lampy z tyłu. Trochę zmieniła się też gama silników.

Jeśli chodzi o praktyczne aspekty wnętrza, jest naprawdę nieźle. Schowków nie brakuje – pasażer ma do dyspozycji jeden otwarty i jeden zamykany, a dodatkowe półki znajdziemy nad deską rozdzielczą, pod radiem i w okolicach panelu sterowania nawiewami. Do tego jest zamykana popielniczka, miejsce między fotelami oraz kieszenie w drzwiach. A kubek? Tak, i dla niego znajdzie się miejsce.

Wnętrzu towarzyszy jednak pewien charakterystyczny klimat – dominuje tu prostota i skromność. Nasz egzemplarz ma sporo zaślepek, a z wyposażenia otrzymujemy właściwie tylko to, co niezbędne – włącznik świateł awaryjnych i ogrzewania tylnej szyby. To o tyle dobrze, że jak czegoś nie ma, to... się nie zepsuje. Radio? Fabrycznego nie było, więc zostało dołożone później. System sterowania nawiewem opiera się na trzech klasycznych pokrętłach – klimatyzacji też ktoś zapomniał zamówić. No ale od czego są szyby na korbki, gdy latem zrobi się gorąco?

Kierownica jest plastikowa, czteroramienna i regulowana w dwóch płaszczyznach. Zegary okazują się proste – czarne tło, biała czcionka, bez zbędnych fajerwerków. Na szczęście nie zabrakło wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej.

Polo prowadzi się poprawnie i nie zaskakuje żadnymi nieprzewidywalnymi zachowaniami. A co z komfortem akustycznym? Cóż, mamy tu mały silnik benzynowy, pięciobiegową skrzynię i konstrukcję z początku XXI w. Poniżej 100 km/h jest przyzwoicie, ale powyżej tej granicy robi się średnio. Dla (sprawnego) zawieszenia 140 km/h to żaden problem, ale dla uszu kierowcy – już trochę tak.

VW Polo 4. generacji: ceny, sytuacja rynkowa

Nie ma co ukrywać – Volkswagen Polo IV to konstrukcja prosta i wiekowa, a w testowanej wersji 1.2 – też dość paliwożerna. Trzycylindrowy silnik wyraźnie terkocze i często pali nieco za dużo w stosunku do osiągów, które oferuje. Ale powtórzmy to wyraźnie – w dziedzinie kosztów eksploatacji to (zazwyczaj) prymus.

Dziś w serwisie OTOMOTO wystawionych jest ok. 320 sztuk Volkswagena Polo IV. To sporo. I oznacza, że to druga najpopularniejsza generacja tego auta w naszym kraju – łatwiej znaleźć tylko Polo V. Ceny? Od kilku do ok. 20 tys. zł za GTI z końca produkcji. 

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również