Ta marka nie chce sprzedawać wielu samochodów. W planach: sześć modeli
Mikołaj Adamczuk

Alpine ma dziś w gamie tylko dwa modele, ale docelowo chce oferować sześć. Nie oznacza to jednak pogoni za sprzedażą — francuska marka zamierza pozostać małym producentem drogich, sportowych aut.
- Obecną gamę Alpine tworzą elektryczne A290 i A390, a spalinowe A110 zakończyło karierę.
- Kolejne będą elektryczne A110 oraz większy model 2+2, ale następne premiery nastąpią dopiero po 2030 roku.
- Alpine planuje wejście do Kanady i USA, choć zrezygnowało z dużego SUV-a przygotowywanego z myślą o Ameryce.
Rozbudowa gamy do sześciu samochodów może brzmieć jak zapowiedź szybkiego wzrostu słupków sprzedaży… ale Alpine chce obrać inną drogę. Philippe Krief, dyrektor generalny marki, w rozmowie z „Autocarem” przyznał, że pod względem wielkości sprzedaży firma ma być bliżej Ferrari niż Porsche. Brytyjski magazyn odczytuje tę deklarację jako poziom 15 tys. samochodów rocznie.
– Nie jesteśmy Ferrari i nie próbujemy stać się Porsche. Chcemy pozostać marką jeszcze bardziej niszową niż Porsche, zachowując ekskluzywność i rentowność naszych modeli – powiedział Krief.
To dość nietypowy pomysł: szeroka jak na tak małego producenta oferta, ale ograniczona skala każdego modelu. Sześć samochodów ma pozwolić Alpine dotrzeć do kilku różnych grup klientów, bez przekształcania marki w kolejnego dużego producenta klasy premium.
Punktem odniesienia jest wynik z 2025 roku, kiedy Alpine sprzedało 10 970 samochodów. Był to pierwszy rok, w którym firma przekroczyła granicę 10 tys. egzemplarzy. Do poziomu wskazywanego przez Kriefa nie brakuje więc wiele, choć dojście do niego będzie wymagało wejścia na kolejne rynki.

Dzisiaj Alpine ma dwa modele
Po zakończeniu produkcji spalinowego A110, będącego pierwszym modelem po powrocie nazwy Alpine na rynek, oferta firmy składa się z dwóch elektrycznych samochodów. A290 to niewielki, sportowy hatchback wykorzystujący rozwiązania znane z Renault 5. Większe A390 jest pięciomiejscowym fastbackiem z trzema silnikami elektrycznymi i mocą sięgającą 470 KM.
Oba modele korzystają z architektur Renault, ale otrzymały własne nastawy podwozia, mocniejsze napędy i bardziej sportowy charakter. Dzięki temu Alpine mogło szybko rozbudować ofertę, nie opracowując całej techniki od początku.

Nowe A110 ma zachować swój charakter
Następca A110 będzie już samochodem elektrycznym (choć może otrzymać też wariant hybrydowy) ale nie powstanie na platformie Renault 5 ani A390. Alpine opracowuje dla niego własną Alpine Performance Platform.
Konstrukcja wykorzystuje aluminium i instalację 800 V. Akumulatory zostaną podzielone na dwa osobne pakiety, co ma pomóc utrzymać rozkład masy w proporcji 40:60 między przednią i tylną osią. Z tyłu znajdzie się nowy moduł z dwoma silnikami oraz aktywnym sterowaniem momentem obrotowym, korygującym jego podział co 10 milisekund.
Alpine nie podało jeszcze mocy, pojemności akumulatora ani zasięgu seryjnego samochodu. Wiadomo natomiast, że ta sama architektura została zaprojektowana z myślą o coupé, wersji bez dachu oraz o większym aucie 2+2. Ten ostatni model ma pełnić rolę bardziej użytecznej alternatywy dla dwuosobowego A110, ale jego ostateczna nazwa nie została ujawniona.
Na modele numer pięć i sześć trzeba poczekać

Po premierze elektrycznego A110 i modelu 2+2 Alpine zrobi przerwę w rozszerzaniu oferty. Na pytanie o kolejne samochody Philippe Krief odpowiedział krótko: „Nie w ciągu najbliższych czterech–pięciu lat”.
Oznacza to, że modele numer pięć i sześć pojawią się najwcześniej po 2030 roku. Producent nie zdradza jeszcze, jakie otrzymają nadwozia. Wcześniejsze plany zakładały budowę większych samochodów z segmentów D i E, ale strategia została zmieniona.
Alpine zrezygnowało również z dużego SUV-a, który miał być najważniejszym modelem podczas wejścia do Stanów Zjednoczonych. Renault Group nie dysponuje obecnie odpowiednią platformą, a opracowanie osobnej konstrukcji dla auta sprzedawanego w niewielkiej liczbie byłoby kosztowne. Krief nie wyklucza powrotu do tego pomysłu w dalszej przyszłości.
Najpierw Europa, później Ameryka

W najbliższych latach ważniejsze od kolejnych premier będzie wejście na nowe rynki. Alpine chce rozszerzyć działalność w Europie, pod koniec dekady rozpocząć sprzedaż w Kanadzie, a następnie pojawić się w Stanach Zjednoczonych.
Ameryka ma dla producenta samochodów sportowych duże znaczenie. Według Kriefa globalny rynek takich aut od 30 lat utrzymuje się na poziomie 350 tys. egzemplarzy rocznie, a połowa sprzedaży przypada na USA.
Alpine będzie musiało wejść tam bez dużego SUV-a, wykorzystując A290, A390 i nowe samochody oparte na platformie APP. To trudniejsza droga, ale zgodna z zapowiadaną strategią: więcej modeli, obecność na większej liczbie rynków i jednocześnie produkcja na tyle mała, by francuska marka nadal pozostawała rzadkim widokiem na drodze. Niszowość ma do niej przyciągać. W końcu zawsze znajdą się ci, którzy wolą jeździć czymś zupełnie innym niż sąsiad, koledzy z pracy i znajomi.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Jetour T2: jeździłem chińską terenówką za 174 900 zł. Wysiadłem oczarowany, ale…

Trzy kolejne zamienniki LED już legalne. Co z popularnymi H7 i H4?

Policja nałożyła mandaty za ponad 1,4 mln zł. Na celowniku głośne wydechy

Miały być surowe przepisy dla hulajnóg. Na razie więcej obietnic niż zmian

Podatek PCC od listopada na nowych zasadach. Limit zwolnienia wzrośnie trzykrotnie

Mandat we Włoszech zapłaci niewinny kierowca z Polski? Nawet po 5 latach
Ostatnie artykuły
- Jetour T2: jeździłem chińską terenówką za 174 900 zł. Wysiadłem oczarowany, ale…
- Trzy kolejne zamienniki LED już legalne. Co z popularnymi H7 i H4?
- Policja nałożyła mandaty za ponad 1,4 mln zł. Na celowniku głośne wydechy
- Miały być surowe przepisy dla hulajnóg. Na razie więcej obietnic niż zmian
- Podatek PCC od listopada na nowych zasadach. Limit zwolnienia wzrośnie trzykrotnie
- Mandat we Włoszech zapłaci niewinny kierowca z Polski? Nawet po 5 latach
- BMW przejechało 1213 km bez ładowania. Rekordowy wynik zaskoczył nawet producenta
- Jak działa amortyzacja samochodu w leasingu? Wyjaśniamy, jak zaoszczędzić pieniądze
- Nowe Porsche zapowiedziane. 911 będzie przy nim niedrogie
- Nowa Tesla nadlatuje. Mniej niż sekunda do setki, ale jest jeden problem