Tucson to najpopularniejszy model Hyundaia w Polsce, a zarazem jeden z najchętniej kupowanych samochodów w ogóle. Mimo upływu lat i zażartej konkurencji w segmencie kompaktowych SUV-ów, sprzedaje się on jak ciepłe bułeczki. Co kryje się za powodzeniem tego koreańskiego przeboju?

  • Katalogowa cena Tucsona z hybrydą typu plug-in zaczyna się od 167 900 zł (promocja na wyprzedaży rocznika).
  • Z kolei bazowa odmiana (1.6 T-GDI) jest dostępna nawet za niecałe 117 tys. zł (wyprzedaż rocznika 2025). To już poziom chińskich konkurentów. Czy warto się skusić?
  • A może lepiej dopłacić do testowanej hybrydy plug-in? Sprawdziłem Hyundaia Tucsona PHEV z napędem 4x4 i mocą 253 KM.

Projektanci Hyundaia Tucsona to wierni uczniowie Hitchcocka. W końcu aktualna generacja tego auta w chwili debiutu (rok 2020) wywołała trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rosło. Czyli było dokładnie tak, jak pouczał angielski wirtuoz kina.

Wszystko zaczęło się od nietuzinkowego designu, obok którego wciąż nie sposób przejść obojętnie. I choć przez 6 lat od debiutu ten projekt zdążył się już opatrzyć, to auto wciąż jest rozchwytywane. Tylko w minionym roku na Tucsona skusiło się ok. 12 tys. Polaków (dane Samar), co sprawiło, że znalazł się on w TOP 10 najczęściej kupowanych aut w naszym kraju.

Lata mijają, ale design tego koreańskiego SUV-a wciąż przyciąga spojrzenia.

Sprawdziłem skąd bierze się popularność Tucsona, a za punkt odniesienia służył mi topowy wariant – hybryda typu plug-in o mocy 253 KM, wyposażona w napęd 4x4.

Kosmos wciąż jest blisko

Nie ma sensu rozwodzić się nad stylizacją Hyundaia Tucsona – jednym to auto się podoba, inni z niesmakiem odwracają wzrok, ale nikt nie może przejść obok niego obojętnie. Osobiście należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy.

I to właśnie z myślą o ludziach takich jak ja Hyundai przeprowadził pod koniec 2023 roku lifting swojego bestsellerowego SUV-a. Modernizacja była bowiem na tyle dyskretna, że z zewnątrz odróżni ją tylko wprawne oko.

Tucson
Tak wyglądał Hyundai Tucson przed modernizacją z 2023 roku.

Najłatwiej będzie wówczas, gdy skierujemy spojrzenie na przedni pas, w którym powiększono elementy świetlne jednocześnie redukując ich liczbę. Jednak w gruncie rzeczy Hyundai Tucson wciąż wygląda tak, jak wyglądał od początku – czyli wyjątkowo.

Jednak wcale nie jest tak, że modernizacja ograniczyła się do kosmetycznych poprawek. Wręcz przeciwnie.

Gdy liczy się wnętrze

Zmiany najlepiej widać w kabinie. Deska rozdzielcza zmodernizowanego Hyundaia Tucsona została bowiem gruntownie przeprojektowana. Czytając te słowa wiele osób mogło zwątpić. W końcu w ostatnich latach taka informacja oznaczała zazwyczaj jedno – cyfryzację.

A ta nie zawsze idzie w parze z ergonomią. Jednak Koreańczykom udała się ta niewątpliwie trudna sztuka. Testowany egzemplarz wyposażony był w opcjonalne cyfrowe zegary o przekątnej 12,3 cala, uzupełnione o seryjny ekran multimediów w tym samym rozmiarze. Oba wyświetlacze ukryto pod wspólną taflą szkła i uzupełniono oddzielnym panelem do obsługi klimatyzacji.

W kokpicie dominują ekrany, jednak nie brakuje też fizycznych przycisków. Plus za dużą liczbę schowków.

Co ważne, we wnętrzu odświeżonego Tucsona znajdziemy szereg fizycznych przycisków i pokręteł, które przypisano do najczęściej używanych funkcji. To sprawia, że obsługa tego auta jest wyjątkowo przyziemna, co kontrastuje z awangardową stylizacją nadwozia. Jest to niewątpliwą zaletą tego koreańskiego SUV-a.

Pochwały należą mu się również za jakość wykończenia oraz ogólną ergonomię wnętrza. Wszystko to sprawia, że każdy kilometr pokonany za kierownicą Tucsona to przyjemność. Oczywiście o ile nie planujemy dynamicznej jazdy krętymi odcinkami dróg – bo nie do takich przygód ten samochód został stworzony.

Narzekać nie można również na przestronność kabiny pasażerskiej, jednak w tej klasie to już standard. Pojemność bagażnika wariantu plug-in to solidne, acz nierekordowe 558 l. Odmiana czysto spalinowa pomieści w kufrze 620 l, a zwykła hybryda – 577 l.

Cisza i spokój

Wiemy więc co zabiera nam hybryda z wtyczką – sporo bagażnika. No i sporo pieniędzy, o czym będzie jeszcze w dalszej części tekstu. Jednak co daje w zamian? Zanim poszukam odpowiedzi na to pytanie, garść szczegółów technicznych.

Pod maską Hyundaia Tucsona w wariancie typu plug-in pracuje 1,6-litrowy silnik benzynowy z turbosprężarką i bezpośrednim wtryskiem paliwa. Współpracuje on z 6-biegową skrzynią automatyczną i może przekazywać napęd na przednie lub wszystkie koła.

Niezależnie od wyboru, zawsze ma do pomocy silnik elektryczny czerpiący prąd z akumulatora trakcyjnego o pojemności 13,8 kWh. Według producenta pozwala to na przejechanie do 65 km w trybie czysto elektrycznym (dane dla testowanej odmiany z napędem 4x4). Dzięki temu katalogowe średnie zużycie paliwa powinno wynieść zaledwie 1,2-1,3 l/100 km.

zelektryfikowane
Deklarowany przez producenta zasięg na prądzie wynosi do 64 km, jednak w cyklu miejskim rośnie nawet do 78.

Niestety, z uwagi na specyfikę jazd testowych nie udało mi się sprawdzić tego pierwszego wyniku w praktyce. Wiem za to ile „pali” Hyundai Tucson plug-in hybrid z rozładowaną baterią. I tak, na autostradzie potrzebował 9,6 l/100 km, a na drodze ekspresowej zużycie paliwa spadło do 7,7 l „na setkę”. Z kolei na drogach podmiejskich poza terenem zabudowanym da się „zejść” do 5,7 l/100 km.

Podobny wynik jest możliwy do uzyskania w ruchu miejskim, choć przy częstym korzystaniu z możliwości układu napędowego trzeba się liczyć z o ok. 1 litr większym zużyciem. No właśnie – możliwości układu napędowego…

Hyundai Tucson to hybryda, która „idzie ogniem”

Co tu dużo mówić – jak wspomniałem, Hyundai Tucson plug-in hybrid dysponuje mocą systemową 253 KM przy 367 Nm łącznego momentu obrotowego. Takie parametry katapultują tego nielekkiego (1818 kg) SUV-a „do setki” w 8,1 s. Przynajmniej tak twierdzi producent.

Nasze pomiary wskazują, że ten wynik da się osiągnąć w praktyce, a co więcej – i co znacznie ważniejsze – jest on powtarzalny. A to już nie jest tak oczywiste, bo wiele hybryd ma problem z wykonywaniem następujących po sobie sprintów przy rozładowanej baterii trakcyjnej. Niezłą skutecznością cechują się też hamulce – na zatrzymanie Tucsona ze 100 km/h potrzeba 35,7 m.

DANE TECHNICZNEHyundai Tucson PHEV 4WD
Rodzaj silnikabenz., turbo + elektr.
Pojemność skokowa1598 cm3
Układ cylindrów/liczba zaworówR4/16
Moc maksymalna (silnik spalinowy)160 KM/6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy (silnik spalinowy)265 Nm/1500–3500 obr./min
Moc maksymalna (systemowa)265 KM
Maksymalny moment obrotowy (systemowy)367 Nm
Napęd4x4
Skrzynia biegówautomatyczna/6-biegowa
Długość/szerokość/wysokość4520/1865/1653 mm
Rozstaw osi2680 mm
Prześwit17 cm
Masa własna/ładowność1814/606 kg
Pojemność bagażnika (min./maks..)558-1721 l
Pojemność zbiornika paliwa42 l
Pojemność akumulatora trakcyjnego 13,8 kWh
Rozmiar opon235/50 R19
Wynik testu Euro NCAP5 gwiazdek
OSIĄGI
Prędkość maksymalna186 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h8,1 s
Średnie zużycie paliwa 1,2-1,3 l/100 km
Zasięg na prądzie62-65 km

Kompaktowy SUV Hyundaia to komfortowy towarzysz podróży. Zawieszenie skutecznie tłumi nierówności (nawet na 19-calowych obręczach w wariancie N Line), a wnętrze zapewnia solidną izolację akustyczną. Minusem jest ospałość rekacji automatycznej skrzyni biegów. Z drugiej strony moment obrotowy płynący z silnika elektrycznego dość skutecznie maskuje tą przypadłość.

Wariant „wszystkomający” kontra konkurencja z Chin

Do naszej redakcji zameldował się Tucson w bogatej, choć nie najdroższej, wersji wyposażenia. Nazywa się N Line i w hybrydzie plug-in jest dostępna tylko w połączeniu z napędem 4x4. Oferuje m.in. zamszowo-skórzaną tapicerkę, reflektory LED (w opcji mogą być matrycowe), adaptacyjny tempomat z funkcją stop&go i cały szereg innych dodatków (najważniejsze zostały wymienione wcześniej w tekście).

I trudno żeby było inaczej – w końcu Hyundai przyczepia do tego auta metkę z ceną 240 900 zł (choć na wyprzedaży można kupić to auto już za 208 900 zł). Najtańszy Tucson z tym układem napędowym (hybryda plug-in oraz napęd 4x4) kosztuje katalogowo 230 900 zł (obecnie można liczyć na rabaty), a szukający oszczędności mogą zwrócić uwagę na bazową odmianę Smart.

Jako jedyna w gamie hybrydy plug-in dysponuje ona przednim napędem, jest jednak wyraźnie tańsza – katalogowo 199 900 zł, a na wyprzedaży – nawet 167 900 zł. Ma przy tym wszystko, czego trzeba oczekiwać od auta tej klasy – m.in. 18-calowe felgi aluminiowe, 2-strefową klimatyzację automatyczną kamerę cofania, bezprzewodową ładowarkę do smartfonów czy system multimedialny z bezprzewodową łącznością Android Auto i Apple Car Play.

Efektowne przetłoczenia to znak rozpoznawczy Tucsona.

A ile kosztuje „podstawa podstaw”, czyli najtańszy Tucson w gamie? Katalogowo to 138 900 zł, a na wyprzedaży o 22 000 zł taniej. Pod maską ma 1,6-litrową jednostkę benzynową bez jakiegokolwiek wsparcia elektrycznego. Generuje ona 150 lub 160 KM (w zależności od roku modelowego – cena pozostaje bez zmian) i jest łączona z 6-biegowym „manualem”. A niecałe 120 tys. zł to już niemal poziom cen katalogowych samochodów z Chin.

Jednak Hyundai przekonuje do siebie renomą marki i 5-letnią gwarancją bez limitu kilometrów.

PODSUMOWANIE

No dobrze, to jaka jest ta szokująca prawda o Hyundaiu Tucsonie? Cóż, paradoksalnie to proste. Wyróżnia się on wyjątkową stylizacją nadwozia, przez co nie można go pomylić z jakimkolwiek innym autem. A jednocześnie w codziennej eksploatacji jest do bólu poprawny, przez co równie ciężko znaleźć powód, by jakiegokolwiek innego auta w ogóle szukać.

Mimo tygodnia spędzonego za kierownicą tego SUV-a, nie udało mi się znaleźć dosłownie żadnej poważnej wady koreańskiej konstrukcji. Dlatego już wiem co sprawia, że Polacy tak chętnie kupują to auto – jeśli ktoś szuka kompaktowego SUV-a i spodobał mu się wygląd Tucsona, po prostu trudno będzie mu znaleźć powód, by go nie kupić.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również