Lifting dumy Francji, czyli DS 4 w nowej odsłonie. Czy francuskie premium jest warte uwagi? | PIERWSZA JAZDA

DS został wyodrębniony jako marka w Paryżu 1 czerwca 2014 roku. Na czele jej wartości stoją innowacyjność i odmienność, przejęte od modelu DS z 1955 roku. Czy nowy DS No4 spełnia te oczekiwania oraz czy jest w nim chociaż odrobina normalności? Sprawdziliśmy to na ulicach Warszawy.
- DS N°4 przeszedł modernizację, a w gamie są różne napędy – od diesla po wersję elektryczną E-Tense.
- To auto utrzymane w awangardowym stylu, ale czy praktyczne?
- Ceny modelu DS N°4 rozpoczynają się od 153 700 zł, jednak z łatwością można przekroczyć próg 200 000 zł.
DS N°4 to najnowsza propozycja kompaktowego premium z Francji. Model zmienił nazwę i zamiast DS 4 nazywa się teraz DS N°4, co należy czytać „DS numer 4”. Nazwa została ujednolicona z nomenklaturą użytą we flagowej nowości, modelu DS N°8.
Samochód, poza nową nazwą, otrzymał lifting stylistyczny i nowe wersje silnikowe z absolutnie skrajnych gałęzi motoryzacji. Od silnika wysokoprężnego aż po wersję elektryczną – to się nazywa ekstrawagancja.
Z zewnątrz DS otrzymał subtelnie odświeżony wygląd. Ma teraz szerszy czarny grill oraz nową sygnaturę świetlną: podświetlany pas rozciąga się od skrajów zderzaka aż po centralnie umieszczone, podświetlane logo tej francuskiej marki. Wersja wyposażenia Etoile dysponuje dodatkowo reflektorami matrycowymi z funkcją doświetlania zakrętów.
Z tyłu nowa sygnatura świetlna to lampy LED z czarnym wykończeniem i laserowo grawerowanym wzorem łusek. Jest też napis DS Automobiles na klapie bagażnika. Sylwetkę podkreśla dach w czarnym kolorze (praktycznie niezauważalny w testowanym czarnym egzemplarzu). Są też ciemne, chromowane listwy szyb. Zasadniczo jest to cały czas ten sam, dobrze znany kompaktowy hatchback o długości 440 cm, szerokości 187 cm i wysokości 149 cm.
Największe zmiany w układach napędowych, nowy E-Tense
DS N°4 po raz pierwszy wyjedzie na drogi jako samochód elektryczny z oznaczeniem E-Tense. Auto jest wyposażone w akumulator o pojemności 58,3 kWh netto z funkcją wstępnego podgrzewania. Napęd na przednie koła dostarcza silnik elektryczny o mocy 213 KM i momencie obrotowym 343 Nm.
Producent zapewnia, że elektryczny DS zużywa średnio między 15,0 a 15,1 kWh/100 km w zależności od wersji, co zapewnia do 450 km zasięgu w cyklu mieszanym WLTP. Auto ma ładowarkę pokładową o mocy 11 kW, obsługuje również ładowanie prądem stałym z mocą do 120 kW. DS deklaruje, że akumulator można naładować od 20% do 80% w około 30 minut (100 km zasięgu w 11 minut). Wyposażenie obejmuje także funkcję V2L (Vehicle to Load).
Hybryda Plug-in
Do wyboru są jeszcze trzy inne rodzaje napędu. Najmocniejszy jest DS N°4 Plug-in Hybrid, który ma akumulator trakcyjny o pojemności 14,6 kWh netto i silnik elektryczny o mocy 125 KM. Dzięki temu może przejechać do 81 km na samym prądzie (cykl mieszany WLTP). Oprócz tego pod jego maską znajduje się także 4-cylindrowy, turbodoładowany silnik benzynowy o mocy 180 KM.
Układ uzupełnia dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia biegów o 7 przełożeniach. Łączna moc napędu to 225 KM (360 Nm). Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,4 s, a prędkość maksymalna to 233 km/h. Zużycie paliwa w cyklu mieszanym WLTP ma oscylować na poziomie 1,4–1,6 l/100 km.
Należy pamiętać, że są to wartości osiągalne jedynie przy codziennym ładowaniu akumulatora ze źródła zewnętrznego.
Dwie wersje bez wtyczki
Dla osób, które nie chcą mieć do czynienia z kablami ładującymi, producent przewidział dwie wersje: klasyczną hybrydę o nazwie Hybrid oraz diesla o nazwie Bluehdi. Ten pierwszy łączy trzycylindrowy silnik benzynowy 1.2 turbo PureTech o mocy 136 KM z silnikiem elektrycznym o mocy 28 KM.
Jednostka elektryczna jest zintegrowana z 6-biegową automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią biegów. Dzięki łącznej mocy 145 KM i momentowi obrotowemu wynoszącemu 230 Nm, ten układ napędowy pozwala przyspieszać od 0 do 100 km/h w 9,5 s i rozpędzić odświeżonego DS-a do 202 km/h. Francuzi twierdzą, że Hybrid może poruszać się w trybie całkowicie elektrycznym nawet przez 50% jazdy w mieście. Średnie zużycie paliwa wynosi 5,2–5,3 l/100km.
Natomiast jeżeli ktoś tęskni za dźwiękiem diesla, musi poczekać do 2026 roku. Wtedy w cennikach zagości wersja Bluehdi o mocy 130 KM i momencie obrotowym 300 Nm. Samochód będzie przyspieszał od 0 do 100 km/h w 10,9 s i rozpędzi się do 203 km/h.
Zużycie? DS twierdzi, że będzie to średnio 5,2–5,3 l/100 km. Teoretycznie identycznie jak w hybrydzie, ale należy się spodziewać, że w tym przypadku najlepsze wyniki spalania będą osiągalne podczas długich tras. Z kolei hybryda jest najbardziej ekonomiczna w mieście.
Liczą się subiektywne odczucia
Podczas pierwszych jazd w nasze ręce trafił egzemplarz w 145-konnej wersji Hybrid z wyposażeniem Etoile. Trzeba przyznać, że czarna, lśniąca karoseria dobrze pasuje do produktu określanego mianem premium. Niestety, ten konkretny kolor sprawił, że nowe czarne akcenty stylistyczne zostały skrzętnie ukryte.
DS stawia na awangardowe podejście do motoryzacji i to jest odczuwalne od pierwszego kontaktu. Wysuwane elektrycznie klamki zewnętrzne od razu dają do zrozumienia, że to nie jest zwykły, kolejny kompakt. Stylistyka kabiny stanowi świetną kontynuację dla pełnego wyrafinowanych detali nadwozia.
We wnętrzu użyto miękkich materiałów, a w najwyższej wersji wyposażenia może znaleźć się nawet tapicerka ze skóry naturalnej Nappa. Deska rozdzielcza jest rozbudowana, a pomiędzy fotelami znajduje się wysoka, zabudowana konsola środkowa, która z przodu ma masywną klapkę. Ta ma chromowany rygiel i bardzo powoli się otwiera – to miłe odczucie. Umieszczenie klamek wewnętrznych oraz przycisków do obsługi elektrycznych szyb jest interesujące, ale wymaga przyzwyczajenia.
Od strony technologicznej marka DS chwali się swoim systemem multimedialnym DS Iris z dostępem do ChataGPT. W praktyce cyfrowe zegary są bardzo bogate graficznie, ale nie dominują, a ekran centralny działa poprawnie i ma niezłą rozdzielczość przy replikacji Apple Carplay.
Zasadniczo jedynym powodem do narzekania może być przestrzeń w kabinie. O ile z przodu wymiary dają przyjemne uczucie bycia otulonym przez kokpit, o tyle z tyłu jest stosunkowo ciasno – szczególnie pod kątem przestrzeni na nogi. W 2025 roku należy oczekiwać więcej od dwubryłowego nadwozia o długości 440 cm.
Pojemność bagażnika jest zależna od wersji napędowej. Odmiana Hybrid dysponuje 430 l przestrzeni. E-Tense daje 390 l, a najmniejszy bagażnik ma Plug-in, gdzie kufer zapewnia 360 l pojemności.
Wrażenia z jazdy
DS-em mieliśmy okazję pojeździć po zatłoczonej Warszawie. W takim środowisku samochód czuje się doskonale. Zawieszenie jest bardzo komfortowe, nawet na 19-calowych felgach, a przy tym układ kierowniczy zachowuje zaskakująco satysfakcjonujący poziom bezpośredniości.
Samo działanie układu napędowego to książkowy przykład rozwiązań Stellantisa. Dźwięk silnika PureTech w połączeniu z automatem daje odczucia nie do pomylenia z pojazdami innych koncernów.
Nie można mieć zastrzeżeń do jego dynamiki, choć należy powiedzieć wprost. Wrażenia z jazdy 4-cylindrowym oraz szybszym PHEV-em będą o wiele bardziej „premium”. Jesteśmy przekonani, że najlepiej do charakteru marki będzie pasował elektryczny układ napędowy wersji E-Tense, ale na praktyczne potwierdzenie tej tezy przyjdzie nam jeszcze poczekać. Firma zapowiada, że model „już wkrótce trafi do pierwszych klientów na całym świecie”.
Wersje wyposażenia
DS N°4 dostępny jest w dwóch bazowych wersjach wyposażenia oraz jednej specjalnej. Standardowe odmiany to Pallas – z tapicerką DS Canvas. Wyżej jest Etoile – z dodatkowymi elementami wyposażenia oraz wnętrzem wykończonym Alcantarą lub opcjonalną tapicerką ze skóry Nappa. Chwilowo w gamie jest jeszcze wersja Jules Verne.
Standardowe wyposażenie Pallas obejmuje m.in. nowy 10,25-calowy cyfrowy zestaw wskaźników, automatyczną dwustrefową klimatyzację, reflektory LED i tylne światły Full LED, a także podgrzewane i składane lusterka boczne oraz pakiet bezpieczeństwa. W jego skład wchodzą tempomat adaptacyjny oraz system aktywnego hamowania awaryjnego sterowany kamerą i radarem.
Dodatkowo są przednie i tylne czujniki parkowania, kamera cofania, laminowane przednie boczne szyby akustyczne oraz 19-calowe obręcze kół. Etoile oferuje ponadto system multimedialny z nawigacją satelitarną i asystentem ChatGPT. Są także matrycowe reflektory, ostrzeganie o ruchu poprzecznym z tyłu i monitorowanie martwego pola.
Listę uzupełniają elektrycznie sterowane przednie fotele, przyciemniane tylne szyby, laminowane tylne szyby boczne, aluminiowe nakładki progowe i nakładki na pedały, bezkluczykowy dostęp i uruchamianie samochodu oraz bezprzewodowa ładowarka do smartfona. Opcjonalnie w Etoile można zdecydować się na tapicerkę ze skóry Nappa.
Wersja Jules Verne była inspirowana powieścią „W 80 dni dookoła świata” autorstwa Juliusza Verne’a. Jej wyposażenie to mieszanka opcji z Pallas i Etoile. Dodatkowo pojazd ma m.in. dedykowane emblematy na masce i drzwiach oraz nakładki progowe z podpisem Juliusza Verne’a, czy 19-calowe felgi w kolorze czarnym z dekielkami centralnymi felg w kolorze złota.
Ceny
Najbardziej przystępną propozycją jest DS N°4 Hybrid w wersji Pallas, którego cena zaczyna się od 153 700 zł. Kolejny poziom wyposażenia, Etoile z tapicerką Alcantara, dostępny jest od 176 700 zł. Na szczycie gamy hybrydowej znajduje się wersja Etoile wykończona skórą Nappa. Jej cena wynosi od 192 700 zł. Odmiana Jules Verne oferowana jest od kwoty 163 700 zł.
Dla osób preferujących hybrydę plug-in, oferta rozpoczyna się od wersji DS N°4 Plug-in-Hybrid 225 Pallas z ceną od 199 000 zł. Wersja Jules Verne w tym wariancie napędowym kosztuje od 209 000 zł. Droższa Etoile z Alcantarą dostępna jest od 222 000 zł, natomiast topowa wersja Etoile ze skórą Nappa ma cenę zaczynającą się od 238 000 zł.
W pełni elektryczna gama E-Tense prezentuje się następująco: wersja Pallas dostępna jest od 199 000 zł, wersja Jules Verne od 209 000 zł, a wersja Woile z Alcantarą – od 222 000 zł. W tym przypadku można liczyć na dopłaty z tytułu programu NaszEauto.
PODSUMOWANIE
To, co reprezentuje sobą DS przyrównałbym do oferty francuskich marek modowych. Np. ekskluzywna skórzana torebka nie będzie walczyć o klienta praktycznymi cechami, jak pojemność, czy liczba kieszonek. Oczywiście będzie praktyczna, ale wartości należy doszukiwać w wysmakowanych detalach oraz jakościowych odczuciach z obcowania z tym produktem.
DS stara się oferować podobne wartości, przetłumaczone na język motoryzacji. Czy ma szanse z takim podejściem pokonać ortodoksyjną ofertę premium z Niemiec? Na to pytanie najprościej odpowiedzieć pytaniem... Czy Louis Vuitton aspiruje, żeby sprzedawać więcej walizek niż Samsonite?


















