Polskie fotoradary rejestrują coraz więcej wykroczeń samochodów zarejestrowanych poza Unią Europejską, ale wiele kar pozostaje bez finału. Rząd chce to zmienić. Nowy rejestr ma dać służbom narzędzia, których dziś brakuje.

  • Powstanie nowy rejestr kierowców w ramach Centralnej Ewidencji Pojazdów.
  • Ma pomóc w egzekwowaniu kar za wykroczenia z fotoradarów i kamer.
  • Wpis do bazy może mieć konsekwencje podczas kontroli drogowej lub granicznej.

Kierowcy samochodów z zagranicznymi tablicami od lat są jednym z największych problemów systemu automatycznego nadzoru nad ruchem. Fotoradary i kamery rejestrują tysiące wykroczeń, ale w przypadku aut spoza Polski wyegzekwowanie mandatu często okazuje się bardzo trudne. Szczególnie problematyczne są samochody z państw spoza Unii Europejskiej.

Co więcej, skala problemu rośnie z każdym rokiem. W wielu przypadkach postępowania nie kończą się skutecznym wyegzekwowaniem należności. Kierowca może więc przekroczyć prędkość albo przejechać na czerwonym świetle pozostając bezkarnym.

Rząd chce to zmienić. Powstać ma Centralny Rejestr Naruszeń, do którego będą trafiać pojazdy z zagranicznymi tablicami, jeśli ich kierowcy popełnią określone wykroczenia. Wpis do bazy nie będzie dodatkową karą, ale podczas kolejnej kontroli drogowej lub granicznej służby będą mogły sprawdzić, czy właściciel samochodu ma nieuregulowaną należność. W określonych sytuacjach konsekwencje mogą być znacznie bardziej odczuwalne niż sam mandat.

Dlaczego powstaje nowy rejestr kierowców

Największy problem w przypadku systemu fotoradarowego dotyczy dziś pojazdów zarejestrowanych poza Polską. W 2024 r. ponad 129 tys. postępowań zakończyło się bez wyegzekwowania należności, ponieważ dotyczyły samochodów zarejestrowanych w innych państwach Unii Europejskiej.

Jeszcze trudniejsza sytuacja dotyczy pojazdów spoza UE. W ich przypadku często nie ma skutecznego sposobu ustalenia właściciela, doręczenia korespondencji ani wyegzekwowania kary. W efekcie wielu sprawców pozostaje bezkarnych. Problem narasta. W 2024 r. urządzenia CANARD wykryły ok. 100 tys. naruszeń popełnionych pojazdami spoza Unii Europejskiej. Rok później było ich już ok. 120 tys., czyli o około 20% więcej. W tym roku padł kolejny rekord bezkarności kierowców zza wschodniej granicy.

Dziś większość wykroczeń popełnionych pojazdami zarejestrowanymi za granicą pozostaje bez skutecznego wyegzekwowania kary. Od 2028 r. ma to zmienić Centralny Rejestr Naruszeń. | Zdjęcie: CANARD

Jak będzie działał nowy rejestr naruszeń

Projekt zakłada utworzenie Centralnego Rejestru Naruszeń w ramach Centralnej Ewidencji Pojazdów. Będą do niego trafiały dane pojazdów zarejestrowanych za granicą, którymi zarejestrowano przekroczenie dopuszczalnej prędkości albo przejazd na czerwonym świetle.

Zasady wpisu będą zależały od kraju rejestracji pojazdu. Samochody z państw spoza Unii Europejskiej mają trafiać do rejestru bezwarunkowo po ujawnieniu naruszenia. W przypadku pojazdów zarejestrowanych w innym państwie UE wpis nastąpi dopiero po 60 dniach od wysłania zawiadomienia, jeśli w tym czasie sprawa nie zakończy się przyjęciem mandatu albo uiszczeniem opłaty administracyjnej. Po uregulowaniu należności dane pojazdu zostaną automatycznie usunięte z rejestru.

Co grozi po wpisaniu do Centralnego Rejestru Naruszeń

Sam wpis do rejestru nie będzie dodatkową karą. Ma przede wszystkim pozwolić służbom zakończyć sprawę, której wcześniej nie udało się skutecznie zamknąć.

Podczas kontroli drogowej lub granicznej policjant, inspektor ITD, funkcjonariusz Straży Granicznej albo Służby Celno-Skarbowej sprawdzi, czy pojazd figuruje w bazie. Jeśli tak, będzie można od razu pobrać należną grzywnę albo opłatę administracyjną.

Jeżeli kierowca odmówi zapłaty, konsekwencje mogą być poważniejsze. Projekt przewiduje możliwość usunięcia pojazdu na parking strzeżony. Podczas kontroli granicznej służby będą mogły również uniemożliwić wjazd do Polski albo wyjazd z kraju do czasu uregulowania należności.

Właściciel auta zarejestrowanego w Polsce nie trafi do nowej ewidencji. Za zignorowanie wezwania GITD będzie jednak grozić kara administracyjna do 7500 zł.

Co zmieni się dla kierowców z Polski

Pierwsze założenia projektu przewidywały również zmiany dla właścicieli pojazdów zarejestrowanych w Polsce. Rozważano zatrzymywanie dowodu rejestracyjnego podczas kontroli, jeśli właściciel wcześniej nie odpowiedział na wezwanie GITD dotyczące wykroczenia zarejestrowanego przez fotoradar.

Ostatecznie z tego pomysłu zrezygnowano. W praktyce egzekwowanie należności od polskich kierowców pozostanie bez większych zmian. Nie jest to zresztą obszar, który sprawia największe problemy, ponieważ zdecydowana większość właścicieli pojazdów reguluje należności.

Zmienią się również konsekwencje ignorowania wezwań z GITD. W takich przypadkach zamiast mandatu pojawi się kara administracyjna w formie opłaty administracyjnej. Nie będzie ona wiązała się z punktami karnymi, dlatego brak zapłaty nie zatrzyma biegu przedawnienia punktów. Samą należność urząd skarbowy będzie mógł jednak egzekwować nawet przez pięć lat.

Jak widać, największa zmiana dotknie nie polskich kierowców, lecz tych poruszających się autami zarejestrowanymi za granicą. Jeśli projekt wejdzie w życie, podczas kontroli drogowej lub na granicy nieopłacone wykroczenie może przestać być problemem, który łatwo ominąć.

Sebastian Sulowski

Motoryzacja interesuje mnie przede wszystkim od strony praktycznej. Skupiam się na tym, co realnie dotyka kierowców: od mandatów i zmian w przepisach, po niejasności wokół przeglądów technicznych i problemy z ubezpieczycielami.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również